To Liga Europy czy Ekstraklasa? Lech Poznań kontra Jagiellonia Białystok w środku tygodnia [ZAPOWIEDŹ]

W czwartek równolegle do Pucharu Polski gra PKO BP Ekstraklasa. Na zakończenie dnia czeka nas zaległy hit, czyli spotkanie, w którym Lech Poznań podejmie przy Bułgarskiej Jagiellonię Białystok.

Obecnie na szczycie tabeli znajduje się Legia Warszawa z dorobkiem 12 punktów. O dwa oczka mniej ma na swoim koncie Lech Poznań, który rozegrał o dwa spotkania mniej od stołecznego klubu. W przypadku zwycięstwa „Kolejorz” zostałby nowym liderem.

W to celuje jednak także Jagiellonia Białystok, która wygrała trzy spośród czterech odbytych ligowych spotkań. Na Podlasiu liczą więc, że ich strata do 1. miejsca jcałkowicie się zniweluje jeszcze tego wieczoru.

Lech Poznań maszeruje po mistrzostwo

W Wielkopolsce stopniowo zamazują ślady po falstarcie z początku sezonu w postaci remisu z Cracovią i odpadnięciu z eliminacji do Ligi mistrzów z  GF. Od tego pamiętnego środowego wieczoru „Kolejorz” nie przegrał już żadnego spotkania i tylko raz zdarzyło mu się zremisować – w Szwajcarii z siedmiobramkową zaliczką z pierwszego meczu. Sierpniowe zmagania „Poznańska Lokomotywa” zwieńczyła awansem do Ligi Europy i jakże ważnym wyjazdowym zwycięstwem w Łodzi. To ostatnie wiele powiedziało o drużynie Mistrzów Polski.

Z mankamentów fanów może martwić forma Mateusza Lisa. Golkiper po odejściu Bartosza Mrozka do Udinese jest niepodważalnym numerem 1, mimo że jego forma jest daleka od ideału. O ile w Turcji 29-latek przy niskim bloku obronnym radził sobie fantastycznie, tak przejście do zdecydowanie wyżej grającej drużyny jak na razie nie za bardzo mu służy. Problemy w Łodzi wzięły się w dużej mierze z jego błędów, a na szczególną uwagę zasługuje wpuszczony przez bramkarza gol po krótkim słupku. „Widzewiakom” pozwoliło to na odrobienie dwubramkowej straty. Do samej defensywy większych zastrzeżeń mieć nie można, bo ta dotychczas wyglądała solidnie, a z pewnością lepiej niż rok temu o tej porze. Poświadczyć o tym mogą chociażby czyste konta z FC Thun, Klaksvikiem oraz ofensywnie usposobionym Piastem Gliwice.

W ofensywie zaś wiele będzie zależało od tego, jak ekipa Nielsa Frederiksena zda kolejny sprawdzian bez Mikaela Ishaka. Yannick Agnero podczas kontuzji Szweda spisywał się raz lepiej, raz gorzej, ale ostatnimi czasy raczej był to ten drugi wariant. W Łodzi Iworyjczyk zanotował jedynie 15 kontaktów z futbolówką i zupełnie przeszedł obok tego spotkania. Na drugi taki występ snajper nie może sobie pozwolić, tym bardziej że za moment wszystko powinno wrócić do normy. Kapitan „Kolejorza” wraca pomału do pełni sił i na bój z Jagiellonią ma już nawet znaleźć się w kadrze meczowej. 33-latek nie będzie jednak gotowy na grę od pierwszej minuty.

Rozpędzona Jagiellonia Białystok

Jagiellonia Białystok w czwartkowym pojedynku także nie będzie chować głowy w piasek. Drużyna w ostatniej kolejce dostała zastrzyk dodatkowej pewności siebie. Czasem kluby na koniec okresu przygotowawczego dobierają sobie przeciwników z niższej półki, aby ofensywa nabrała wiatru w żagle i zwyczajnie mogła sobie postrzelać. Takim przeciwnikiem dla „Jagi” w ostatniej kolejce był Raków Częstochowa i Białostoczanie to wykorzystali, wygrywając aż 5:2.

Mimo że drużyna zwyciężyła różnicą trzech bramek, to Adrian Siemieniec mógł odczuwać pewien niedosyt. Białostocka „La Manita” to był najmniejszy wymiar kary dla „Medalików”. W końcu trzykrotnie podopieczni polskiego szkoleniowca obijali obramowanie bramki Kacpra Trelowskiego, ale to, z jaką łatwością ekipa z Podlasia dochodziła do sytuacji, zasługuje na uznanie. Raptem kilka szybkich podań wystarczało piłkarzom ekipy gości, aby ze środkowej strefy boiska przejść do groźnych sytuacji strzeleckich.

Dzieje się też tak dzięki rozwiązaniu problemów z zeszłego sezonu. Wiosną sporo mówiło się o problemach na skrzydłach, które w nowym sezonie zostały zażegnane. Kajetan Szmyt w końcu zaczyna wyglądać tak, jak malowali go rok wcześniej w Lubinie. Do tego działacze trafili z transferem napastnika. Luka po Afimico Pululu długo miała ciążyć na podlaskiej drużynie. W miejsce napastnika przyszedł Nik Prelec, czyli piłkarz o zupełnie innej charakterystyce, który w 24 meczach w Championship zanotował tylko jedno trafienie. Tymczasem Słoweniec znalazł swoje miejsce na ziemi, bo jeszcze przed końcem sierpnia wpisał się na listę strzelców czterokrotnie, dokładając do tego jedną asystę.

Lech Poznań kontra Jagiellonia Białystok – bilans na korzyść gospodarzy

Więcej szans eksperci w tym spotkaniu dają Mistrzom Polski. Lech Poznań jest rozpędzony, ma przewagę własnego terenu, a do tego ma patent na swoich czwartkowych rywali. W 9 ostatnich bezpośrednich starciach pomiędzy tymi ekipami Jagiellonia Białystok zwyciężyła tylko raz. Miało to miejsce w marcu 2025 roku, kiedy to samobój Radosława Murawskiego sprawił, że trzy punkty zostały na Podlasiu, a tablica z wynikiem po 90 minutach wskazywała 2:1 dla ówczesnych gospodarzy.

Z drugiej strony można tę statystykę nieco obrócić, bo „Kolejorz” nie wygrał żadnego z trzech ostatnich starć z drużyną Adriana Siemieńca. Po wspomnianej porażce dwukrotnie w pojedynkach obu ekip padał remis. Rok temu przy Bułgarskiej było 2:2, a pół roku później 0:0 na Podlasiu. Jeśli w czwartek znów miałby paść remis, to kibice z pewnością woleliby ten bramkowy wariant. Jak jednak będzie, to się okaże. Początek spotkania zaplanowano na 20:30. Wtedy to Szymon Marciniak dmuchnie w gwizdek po raz pierwszy, rozpoczynając tym samym bój dwóch „ligoeuropejczyków”.

Fot. Carte / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze