Lech Poznań – KÍ Klaksvík 1:0 (0:0) – takim wynikiem zakończyło się pierwsze spotkanie 3. rundy eliminacji Ligi Europy, rozegrane na Enea Stadionie w Poznaniu. Był to mecz, który dostarczył kibicom „Kolejorza” więcej nerwów niż radości.
Męczarnie „Kolejorza”
Lech, który do tego spotkania przystępował po kompromitującej porażce z AGF Aarhus w eliminacjach Ligi Mistrzów, od początku miał problemy z przełamaniem defensywy rywala z Wysp Owczych.
-
Pierwsza połowa (0:0): Mimo dominacji i stworzenia sobie kilku sytuacji, Lech nie potrafił pokonać znakomicie spisującego się bramkarza gości, Marka Jensena. Najbliżej zdobycia gola byli Allahyar Sayyadmanesh (strzał w poprzeczkę) oraz Patrik Wålemark.
-
Druga połowa: Obraz gry nie uległ zmianie. Lech nadal męczył się w ataku pozycyjnym, a jego gra była krytykowana jako pozbawiona pomysłu i pewności siebie. W 49. minucie Pablo Rodríguez zmarnował świetną sytuację, uderzając obok słupka. Z kolei w 68. minucie to Klaksvík było blisko objęcia prowadzenia, gdy piłka po uderzeniu z rzutu rożnego trafiła w poprzeczkę bramki Lecha.
Gol, który dał zwycięstwo
Gospodarze przełamali farerski mur dopiero w 81. minucie. Akcja bramkowa była efektem prostego, ale skutecznego zagrania:
-
Mikael Ishak zagrał piłkę na wolne pole do Yannicka Agnero.
-
Rezerwowy napastnik Lecha, który pojawił się na boisku chwilę wcześniej, wybiegł sam na sam z bramkarzem. Wykorzystał poślizgnięcie się Jensena i umieścił piłkę w siatce, zapewniając swojej drużynie skromne, ale jakże cenne zwycięstwo.
W końcówce Mateusz Lis instynktownie obronił strzał głową Pálla Klettskarða, ratując wynik.
Krytyka i opinie po meczu
Mimo zwycięstwa, gra Lecha spotkała się z ostrą krytyką. Eksperci i kibice zwracali uwagę na:
-
Brak pomysłu w ataku i problemy z konstruowaniem akcji przeciwko głęboko ustawionemu rywalowi.
-
Niedokładność i nerwowość w poczynaniach zespołu.
-
Słabszą formę w porównaniu z poprzednim sezonem.
- Niepewność w obronie, co dawało niżej notowanemu rywalowi szanse na strzelenie gola.
Jeden z dziennikarzy określił pierwsze 45 minut jako „fatalne”, a inny stwierdził, że Lech „na dziś jest słabszym zespołem niż w zeszłym sezonie”.
Co dalej?
Zwycięstwo 1:0 daje Lechowi minimalną zaliczkę przed rewanżem, który odbędzie się 13 sierpnia o godzinie 19:30 w Thorshavn na Wyspach Owczych. Biorąc pod uwagę postawę Klaksvík w Poznaniu, awans do kolejnej rundy wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania.
Podsumowując: Lech Poznań wygrał, ale styl, w jakim to zrobił, pozostawia wiele do życzenia. Zespół musi znacząco poprawić swoją grę, aby w rewanżu nie przeżyć kolejnych męczarni.
Zdjęcie: newspix.pl Autor: Marcel Turbaczewski


