Oczywiście w obecnych rozgrywkach oglądamy wielu zawodników, którzy biorą na siebie ciężar rozgrywania akcji, m.in. Piotr Samiec-Talar czy Bartosz Nowak. Wielu piłkarzy również posiada przyzwoite liczby w ofensywie, m.in. Pablo Rodriguez czy lider oraz wicelider klasyfikacji strzelców: Jordi Sanchez oraz Iilya Shkurin. Jednakże jeśli spojrzymy na umiejętności indywidualne, to Patrik Wålemark zdecydowanie wyrasta ponad resztę ligowców. Kiedy Szwed jest w formie, to żaden obrońca w lidze go nie powstrzyma.
Co przed przyjazdem do Poznania?
Na dobre kariera skrzydłowego rozpoczęła się w Hacken. Zespół grający na co dzień na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Szwecji pozyskał Wålemarka z Qviding. Patrik w pierwszym sezonie w Allsvenskan rozegrał 21 spotkań, zdobywając 3 bramki i notując 4 asysty.
Sezon 2021 był jednak dla Szweda przełomowy – 9 goli i 7 asyst w 29 meczach. Dobrą formę podsumował transfer do holenderskiego Feyenoordu za 3,3 miliona euro. Już wtedy obserwowano piłkarza, ale był poza zasięgiem polskich klubów.
W Feyenoordzie rozegrał półtora sezonu. Na tym etapie kariery Szwedowi zaczęły dokuczać urazy. Chociaż w CV posiada mistrzostwo Holandii, to gwiazdą w Rotterdamie nie został. Rozegrał 33 spotkania we wszystkich rozgrywkach.
Strzelił trzy bramki i zanotował tyle samo asyst, po czym odszedł na wypożyczenie. Przez jeden sezon grał w koszulce Heerenveen i ponownie został wypożyczony, ale tym razem do Poznania.
Wypożyczenie Szweda
Początkowo Wålemark został wypożyczony z Feyenoordu Rotterdam do Lecha Poznań dnia 27 sierpnia 2024 roku. W umowie została zawarta opcja wykupu. Wålemark praktycznie z miejsca zaczął pokazywać swoje umiejętności na tle ligowych rywali.
Występował regularnie, chociaż największą gwiazdą Kolejorza jeszcze nie był. Ikonicznym momentem dla Patrika jest z pewnością spotkanie z 29 września 2024 roku przeciwko Koronie Kielce.
Dla skrzydłowego był to piąty mecz w niebiesko-białych barwach i udało mu się okrasić występ hat-trickiem. Do końca 2025 roku na murawę wybiegł jeszcze siedmiokrotnie, strzelając bramkę i notując asystę.
Decyzja o transferze definitywnym
Po rundzie jesiennej w gabinetach rozpoczęły się intensywne negocjacje dotyczące zatrzymania Patrika na stałe. 31 stycznia 2025 roku ogłoszono, że Szwed podpisze kontrakt z klubem do 2029 roku.
Po transferze znacznie przyczynił się do zdobycia przez Lecha mistrzostwa Polski. Niestety już wtedy piłkarzowi towarzyszyły mikrourazy. Ostatecznie zakończył sezon z 22 występami w Ekstraklasie. Strzelił w niej 8 bramek i zanotował 3 asysty.
Problemy z kontuzjami
Niestety skrzydłowy jest podatny na kontuzje. W tym momencie wydaje się, że Lech znalazł na to receptę, ale do tego wrócę w dalszej części tekstu. Dla Wålemarka drugi sezon w Kolejorzu rozpoczął się tak w zasadzie z półrocznym opóźnieniem.
Skrzydłowy nie zdążył wystąpić w żadnym spotkaniu, a doznał kontuzji, po której niezbędna była operacja. Do gry wrócił dopiero 31 stycznia w przegranym meczu z Lechią Gdańsk.
Po Patriku było widać dłuższą przerwę od gry. Trener jednak nie zrezygnował. Wiedział, że piłkarz potrzebuje czasu i stopniowo Wålemark wracał do formy. Niestety nie notował liczb. Chwilę przed końcem sezonu strzelił dwie bramki i zaliczył asystę.
Jedno trafienie było szczególnie istotne, ponieważ pomogło Lechowi przypieczętować mistrzostwo Polski w meczu z Radomiakiem, który Poznaniacy wygrali 3:1.
Zmiana lidera
Lech potrzebował lidera po kontuzji Gholizadeha. Naturalnym następcą wydawał się być Luis Palma. Ten po transferze jednak nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Kapitalnie jednak od samego początku sezonu prezentuje się Patrik Wålemark.
Szwed wyrósł na pierwszoplanową postać Kolejorza, a kibice i eksperci zachwycają się nim nieustannie. Jest powtarzalny w tym, co robi, a mimo to rozrywa defensywę przeciwników. Na dzień dzisiejszy rozegrał 22 mecze, strzelił 11 bramek i zanotował 5 asyst.
Znakomitą formę Wålemarka docenił Graham Potter. Selekcjoner reprezentacji Szwecji pozwolił skrzydłowemu wystąpić w dwóch spotkaniach. Między innymi z Polską, gdzie radził sobie z Polakami jak z amatorami.
Asystował przy bramce Gyökeresa na 3:1, lecz zdziałał o wiele więcej. Podarował przy okazji argumenty krytykom selekcjonera Jana Urbana w sporze dotyczącym tego, jaką wartość wnoszą piłkarze z Ekstraklasy.
Zdrowie dopisuje
Sztabowi Lecha udało się ustalić, co było problemem jednego z ofensywnych magików. Wålemark nie szkolił się w profesjonalnej akademii, przez co miał pewne deficyty fizyczne i ruchowe.
Komplikacje objawiły się przy wejściu przez piłkarza na wyższą intensywność. Z powodu dużej eksplozywności u piłkarza miały miejsce częste urazy.
Według informacji z klubu jednak aktualnie dział naukowy i dział medyczny dostosowują indywidualne obciążenia, co ma pomóc w uniknięciu podobnych sytuacji. Konieczne również było wzmocnienie mięśni otaczających środek ciała, stabilizujących tułów.
Co dalej?
Już pod koniec wakacji w klubie pojawiła się oferta za Patrika Wålemarka w wysokości około 5 milionów euro. Wówczas Kolejorz ją odrzucił, chcąc utrzymać kadrę na trzy fronty. Skrzydłowy zdecydowanie przerasta Ekstraklasę i jeśli utrzyma aktualną dyspozycję, to Lech otrzyma satysfakcjonujące oferty. Możliwe, że w okolicach 8–10 mln euro. Prawdopodobnie to ostatni sezon Szweda w Poznaniu. Najistotniejsze jest jednak, żeby uniknął kontuzji, ponieważ do tej pory to urazy były jego największym wrogiem.
Fot: Lech Poznań/Facebook


