Curling — faza grupowa mężczyzn za nami, czas na play-offy!

Curling podczas fazy grupowej przyniósł nam wiele emocji. Panowie zakończyli już swoje zmagania w tej fazie rozgrywek. Co już wiemy i czego się spodziewać przed play-offami?

Skandale, sensacje i emocjonujące rywalizacje — tak można opisać curling na trwających Igrzyskach Olimpijskich. Round-robin wygrywa Szwajcaria, która pozostaje niepokonana. Ich rywalem będzie 4. w grupie Wielka Brytania. Drugi półfinał to natomiast Kanada kontra Norwegia.

Szwajcaria w kosmicznej formie

Szwajcaria to kraj, w którym curling odgrywa ogromną rolę. Przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich wiadomo było, że reprezentacja ta będzie walczyć o medale, jednak ich obecna forma jest jeszcze bardziej imponująca, niż można było się spodziewać. Drużyna ta jest pierwszą od 16 lat, która w męskiej rywalizacji wygrała wszystkie mecze na Igrzyskach Olimpijskich w fazie round-robin.

W świetnej dyspozycji jest skip — Yannick Schwaller. 30-latek świetnie prezentował się w starciach z tymi najlepszymi. Zachowana zimna krew w wygranym 6:5 meczu z Wielką Brytanią, gdzie gra była wyrównana od początku do końca, czy fenomenalne spotkanie przeciwko Kanadzie, zwycięskie dla jego ekipy 9:5, tylko świadczą o jego klasie. W poszczególnych pojedynkach notował 90% skuteczności, która także była bardzo wysoka przy take-outach, czyli wybiciach kamieni przeciwnika.

Na uwagę zasługuje również reszta zespołu. Benoit Schwarz-van Berkel, jako „czwórka”, był świetnym oparciem dla skipa reprezentacji. Zawodnik, podobnie jak kapitan, rzadko się mylił i również jego skuteczność rzutów przekraczała poziom 90%. Wisienką na torcie był jego występ przeciwko USA, gdzie praktycznie się nie mylił. Sven Michel czy Pablo Lachat-Couchepin także świetnie wykonywali swoje obowiązki. Przed turniejem największe szanse na złoty medal dawano Kanadzie oraz Wielkiej Brytanii, a tymczasem to Szwajcarzy prezentują się najlepiej.

Kanada, Wielka Brytania i Norwegia także z awansem

Pozostali faworyci w postaci wspomnianej Kanady i Wielkiej Brytanii nie zawiedli. Przynajmniej nie na tyle, aby odpaść. O tych pierwszych mogli usłyszeć nawet ludzie, którzy na co dzień nie mają za wiele wspólnego z curlingiem. Wszystko za sprawą afery i pchnięcia dolnej części kamienia ręką jeszcze przed opuszczeniem pierwszej strefy. Zachowanie z pewnością jest nieeleganckie. Dotychczas jednak sport ten traktowano jako dżentelmeński, więc nie ma wideopowtórek, które pomogłyby sędziemu w wypatrywaniu tego rodzaju oszustw.

Skupiając się jednak na formie sportowej — Kanadyjczycy zaliczyli jedynie dwie porażki, co jest dobrym wynikiem. Jedna miała miejsce oczywiście ze Szwajcarią. Ta druga natomiast odbyła się na zakończenie rundy grupowej, przeciwko Norwegii. Tam, mimo przejęcia partii, gdy rywale mieli ostatni rzut, pozwalali im na wielopunktowanie. Starcie to i stosunkowo niższa skuteczność ukazały słabe strony Brada Jacobsa i jego drużyny. W play-offach na takie błędy pozwolić już sobie nie będą mogli, a okazja do rewanżu na skandynawskiej ekipie nadarzy się już w play-offach.

Wielka Brytania i reprezentujący ją szkocki Team Bruce’a Mouata do samego końca musieli drżeć o awans, czekając na końcowe rezultaty 12. sesji. Niepokojącym w przypadku tej drużyny jest fakt, że przegrali wszystkie starcia z tymi najlepszymi zespołami podczas tych zawodów, czyli ze Szwajcarią, Kanadą, Norwegią, a także Włochami. Pole do poprawy jest więc spore, a czasu jakże mało. Brytyjczycy muszą odnaleźć swoją formę, chociażby z Mistrzostw Świata 2025, kiedy to wygrali cały turniej.

W TOP 4 znaleźli się także Norwedzy, a konkretnie na 3. miejscu. Jest to o tyle dobry wynik, że z roku na rok notowania tego kraju w curlingu na arenie międzynarodowej raczej słabły. Choć pojawiały się czasem podstawowe błędy w stosunkowo prostych sytuacjach, to ostatecznie dobrych i spektakularnych zagrań było jeszcze więcej. Magnus Ramsfjell jako skip wciąż nie może pochwalić się większymi osiągnięciami. Zdobywając medal wraz ze swoją drużyną, mógłby nawiązać do sukcesów Norwegii sprzed dekady i udowodnić swoją wartość.

Curling na Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech nie dla Szwecji

Wypadałoby też wspomnieć o reprezentacjach, które nie znalazły się w play-offach. Największym rozczarowaniem turnieju śmiało można określić Szwedów. Ci pod wodzą Niklasa Edina przed czterema laty sięgnęli po złoty medal, a na turniej jechali jako obecni mistrzowie Europy. Tymczasem ta skandynawska ekipa wygrała jedynie swoje mecze i zamknęła grupową tabelę wraz z Chińczykami. Z ich tegorocznego występu fani raczej zapamiętają jedynie gorącą wymianę zdań między Niklasem Edinem a Kanadyjczykiem, Marciem Kennedym.

Włosi oraz Amerykanie także mieli chrapkę na coś więcej, a skończyli z niczym. Blisko sensacji byli natomiast Niemcy. Ci wraz z Marciem Muskatewitzem byli na dobrej drodze do awansu, ale w przeddzień zakończenia round-robin sensacyjnie przegrali z Czechami. Nasi słowiańscy sąsiedzi przed tym spotkaniem nie mieli jeszcze na koncie żadnego zwycięstwa. Ostatecznie rywalizację zakończyli z trzema wygranymi, pokonując jeszcze Chińczyków oraz Szwedów. Z pewnością turniej jak ten przyczyni się do popularyzacji curlingu w Czechach.

Curling i dalszy harmonogram turnieju

Choć dopiero co zakończyła się runda grupowa, to już w czwartek, chwilę po godzinie 19:05, rozpoczną się mecze fazy play-off, w których, dla przypomnienia, zmierzą się:

  • Szwajcaria – Wielka Brytania
  • Kanada – Norwegia

Dzień później, o tej samej porze, odbędzie się mecz o 3. miejsce. Ostateczna walka o złoto czeka nas w sobotę, także o 19:05. Rywalizacja kobiet w fazie round-robin zakończy się natomiast 19 lutego, a dalsze etapy turnieju odbędą się dzień później względem mężczyzn.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze