Betclic 1. Liga na dobre wystartowała. Wczoraj na inaugurację sezonu Śląsk Wrocław zremisował z Wieczystą Kraków 1:1, a dziś czekały na nas kolejne emocjonujące starcia. W jednym z nich Chrobry Głogów podejmował Odrę Opole.
Odra Opole myślami wciąż na wakacjach
Przed pierwszym gwizdkiem arbitra Tomasza Wajdy zapowiadał się bardzo wyrównany mecz. Kibice z Opola przyjechali dopingować swoją drużynę, mimo braku możliwości wejścia na stadion. Piłkarze jednak nie potrafili odwdzięczyć się dobrą grą.
Choć to przyjezdni więcej czasu utrzymywali się przy piłce, to nie potrafili stworzyć sobie dogodnych sytuacji. Głogowianie natomiast w ofensywie byli bardziej kreatywni. Już w 8. minucie Mateusz Ozimek dobrze ułożył sobie piłkę na prawej nodze i strzałem z dalszej odległości zaskoczył Artura Halucha, otwierając wynik. Było widać, że trenowali ten wariant na treningu, gdyż już kilka minut później po raz kolejny gospodarze oddali groźny strzał z dystansu. Tym razem dobrą interwencją popisał się bramkarz Opolan.
W 1. części spotkania „Niebiesko-Czerwoni” oddali tylko jeden celny strzał. Sytuację na konferencji pomeczowej dosadnie skomentował trener Jarosław Skrobacz:
– Pierwsza połowa to dla mnie coś, w co nie chciało mi się wierzyć. Przecierałem oczy ze zdumienia, że mając tak doświadczonych zawodników, nie mogliśmy wyprowadzić żadnej składnej akcji.
Chrobry Głogów z pierwszymi punktami
Druga połowa, choć lepsza, to niewystarczająca, aby Odra Opole odwróciła losy meczu. Gdy Chrobry Głogów po bramce ze stałego fragmentu gry podwyższył prowadzenie na 2:0, można było mecz uznać za zamknięty. W doliczonym czasie gry kapitan Robert Mandrysz zakończył spotkanie trzecim trafieniem dla Głogowian.
Zwycięstwo daje nadzieję na lepszy sezon w wykonaniu Chrobrego Głogów. Drużyna, która jeszcze parę lat wcześniej walczyła w barażach o awans do Ekstraklasy, rok temu miała jesienią spore problemy. Z tego powodu drużynę ratować musiał Łukasz Becella. Ten sezon może być jego pierwszym pełnym w pomarańczowo-czarnych barwach. Kto wie, z dobrym początkiem i taką grą może Chrobry Głogów znowu zawita w barażach?
Co słychać u nowych gwiazd?
Na boisku mogliśmy w nowych barwach zobaczyć kilku zawodników. Joshua Perez miał napędzać ataki przyjezdnych i być brakującym elementem w układance trenera Jarosława Skrobacza. Dzisiaj jednak nie błysnął reprezentant Salwadoru. Oczywiście nie można tego zawodnika skreślać po jednym spotkaniu, jednak to właśnie jego kreatywności brakowało ekipie z Opola. Może wspólnie z Szymonem Kobusińskim muszą spędzić na murawie nieco więcej czasu, zanim zacznie to elegancko funkcjonować.
W drużynie gospodarzy natomiast pojawił się między innymi nowy napastnik – Sebastian Strózik. Niegdyś młodzieżowy reprezentant Polski szukał nowego klubu, w którym znajdzie swoje „dawne ja”. Dzisiaj, choć bez gola, to kilkukrotnie wygrywał pojedynki z obrońcami rywali. W tak grającej drużynie w kolejnych spotkaniach na pewno będzie miał swoje szanse na zdobycze bramkowe.
Pochwalić należy Kelechukwu Ibe-Tortiego, który zameldował się na placu gry przy stanie 1:0. Jego szybkość i dynamika sprawiały spore problemy szukającym wyrównania przyjezdnym. Dzięki jego akcjom Chrobry Głogów zdołał podwyższyć rezultat tego spotkania.


