W niedzielę, 11 października, odbyło się spotkanie 10. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Piast Gliwice rywalizował o ligowe punkty z Łódzkim Widzewem. Mecz rozpoczął się o godzinie 14:45 na stadionie w Gliwicach.
PIERWSZA POŁOWA
Bardzo mocne wejście w mecz zaliczyli gospodarze. Już w 8. minucie strzał głową oddał Samuel Ntamack, jednak piłka trafiła tylko w słupek bramki Bartłomieja Drągowskiego. Chwilę później Widzew odpowiedział groźnym kontratakiem, który zakończył się rzutem rożnym. Pierwsze 25 minut było wyrównane, choć nieco więcej z gry mieli Gliwiczanie.
W 29. minucie żółtą kartkę obejrzał pomocnik Piasta, Jakub Łabojko. Dziesięć minut później w ten sam sposób ukarany został wahadłowy Widzewa, Jusuf Gazibegović.
Pierwsza część spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem, co dobrze odzwierciedlało boiskową rzeczywistość. Najaktywniejszym piłkarzem w ofensywie był bez wątpienia Samuel Ntamack.
DRUGA POŁOWA
Gliwiczanie, podobnie jak w pierwszej części, wyszli na drugą połowę nastawieni ofensywnie. W 49. minucie świetną szansę miał Leandro Sanca, ale jego strzał głową minimalnie minął bramkę Widzewa. Pięć minut później Samuel Ntamack oddał dwa groźne strzały na bramkę RTS-u, z którymi jednak świetnie poradził sobie golkiper łodzian. Do 65. minuty Piast ani razu nie dopuścił gości pod bramkę Domena Grila.
W 68. minucie wynik spotkania pechowo otworzył Giannis Papanikolaou. Stoper przyjezdnych skierował piłkę do własnej siatki, próbując przeciąć dogranie Jakuba Lewickiego.
Goście odpowiedzieli błyskawicznie. Karol Świderski w 71. minucie doprowadził do remisu, popisując się świetnym strzałem głową po rzucie rożnym.
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, w pierwszej z trzech minut doliczonego czasu gry do bramki Widzewa trafił Quentin Boisgard. Trafienie Francuza okazało się gwoździem do trumny dla ekipy z Łodzi.
Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:1.
fot.: Canal+


