GKS Katowice odniósł efektowne zwycięstwo w Częstochowie. Goście pokonali Raków aż 4:1, wykorzystując błędy gospodarzy i skutecznie punktując ich w drugiej połowie. Z kolei Wieczysta Kraków przełamała niemoc na własnym stadionie, wygrywając z Wisłą Płock 3:0.
GKS Katowice od początku groźniejszy
Spotkanie w Częstochowie rozpoczęło się od aktywnych ataków GKS-u. Już w pierwszej minucie Mateusz Wdowiak dośrodkował do Marcina Wasielewskiego, ale jego strzał głową minął bramkę.
W 18. minucie Kacper Trelowski musiał interweniować po uderzeniu głową Ilji Szkuryna. Raków długo nie potrafił odpowiedzieć. Pierwszą groźniejszą próbę gospodarze oddali dopiero po niemal 25 minutach gry, kiedy Patryk Makuch nie trafił w światło bramki. Chwilę później nad poprzeczką uderzył Marko Bulat.
W 33. minucie GKS dopiął swego. Po wyrzucie z autu Szkuryn szybko rozegrał piłkę z Bartoszem Nowakiem, który posłał prostopadłe podanie do Białorusina. Napastnik wykorzystał sytuację i otworzył wynik spotkania.
Raków odpowiedział jeszcze przed przerwą
Gospodarze nie zamierzali jednak kończyć pierwszej połowy bez odpowiedzi. W 37. minucie po szybkiej akcji Jerzy Napieraj odegrał piłkę do Patryka Makucha. Ten uderzył na bramkę, a futbolówka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki. Raków doprowadził do wyrównania.
Końcówka pierwszej połowy należała do częstochowian. Makuch ponownie spróbował szczęścia z dystansu, ale tym razem świetnie interweniował Kobylak. Chwilę później bliski zdobycia bramki był Jean Carlos Silva.
Do przerwy utrzymywał się remis 1:1, a Raków mógł mieć nadzieję na odwrócenie losów spotkania.
Rzut karny i dwa szybkie ciosy GKS-u
Początek drugiej połowy przyniósł kontrowersyjną sytuację w polu karnym Rakowa. Po zagraniu piłki Jean Carlos Silva podpierał się ręką, a futbolówka trafiła właśnie w jego rękę. Sędzia Damian Kos wskazał na jedenasty metr.
Do rzutu karnego podszedł Bartosz Nowak. Pomocnik GKS-u wykorzystał okazję, delikatną podcinką pokonując Kacpra Trelowskiego i ponownie wyprowadzając gości na prowadzenie.
Raków nie zdążył odpowiedzieć, a w 56. minucie stracił kolejną bramkę. Po błędzie Marko Bulata piłkę przejął Wędrychowski i zagrał do Mateusza Kowalczyka. Zawodnik GKS-u ruszył w kierunku bramki i precyzyjnym strzałem w dalszy róg podwyższył wynik na 3:1.
GKS dobił Raków w doliczonym czasie
Dwubramkowe prowadzenie pozwoliło katowiczanom uspokoić grę. Gospodarze próbowali konstruować kolejne ataki, ale nie potrafili znaleźć sposobu na defensywę rywali.
GKS dobrze zarządzał przewagą, a w doliczonym czasie gry zadał jeszcze jeden cios. Bartosz Nowak dośrodkował z rzutu wolnego, a Borja Galán skutecznie uderzył głową, ustalając wynik spotkania na 4:1.
Katowiczanie wywieźli z Częstochowy pewne zwycięstwo, a Raków musiał pogodzić się z kolejną bolesną porażką.
Autor: Maciej Stasiewski
Fot: X/GKSKatowice


