La Liga nie zwalnia tempa, a w nadchodzącej kolejce kibiców czeka wyjątkowe starcie z wyrazistym tłem historycznym. Na Santiago Bernabéu zawita Málaga CF utytułowany klub, który po wielu latach rozłąki i trudnych chwile w niższych ligach wreszcie wywalczył upragniony powrót do Primera División. Beniaminek stoi jednak przed najtrudniejszym możliwym sprawdzianem, stając naprzeciwko rozpędzonej maszyny José Mourinho.
Maszyna z Madrytu łapie właściwy rytm
Real Madryt rozpoczął nowy sezon w kapitalnym stylu, zgarniając komplet punktów w pierwszych dwóch kolejkach. Po wyjazdowym zwycięstwie 2:1 nad Espanyolem, Królewscy urządzili prawdziwy popis przed własną publicznością, rozbijając Real Sociedad aż 4:1.
Największe powody do optymizmu daje kibicom z Madrytu kapitalna współpraca w formacji ofensywnej. W starciu z Baskami fenomenalne zawody rozegrał Kylian Mbappé, który skompletował hat-tricka, a jedno trafienie dołożył Vinícius Júnior. Co kluczowe, relacja obu gwiazdorów na boisku wygląda z meczu na mecz coraz lepiej – zniknęły dawne zgrzyty, a pojawiły się precyzyjne, wzajemne podania i płynna zamiana pozycji. Dodatkowo w środku pola tytaniczną pracę w pressingu wykonywał Jude Bellingham, ze swobodą odbierając piłki i natychmiast napędzając ataki gospodarzy.
Powrót beniaminka do elity i zderzenie z gigantem
Málaga rozpoczęła swój powrotny sezon w hiszpańskiej elicie od niezwykle wymagającego terminarza. Na inaugurację uległa na wyjeździe Atlético Madryt 0:2, a w drugiej kolejce wywalczyła pierwszy cenny punkt, remisując przed własną publicznością 1:1 z Deportivo La Coruña. Zespół z Andaluzji pokazał w tych meczach sporą waleczność, jednak różnica klas na poziomie Primera División bywa brutalna.
Przed beniaminkiem starcie, w którym nie ma absolutnie nic do stracenia. Zadanie sparaliżowania naporu Mbappé, Viníciusa i Bellinghama wydaje się niemal arcytrudne, ale Málaga spróbuje szukać swoich szans w twardej defensywie i szybkich kontrach. Wszystko wskazuje jednak na to, że nastawiony na natychmiastowe sukcesy Real Mourinho nie pozwoli sobie na chwile słabości i od pierwszych minut narzuci swoje warunki gry.
fot: Photo by Gongora/NurPhoto via Getty Images
autor: Mateusz Rzeszutko


