Śląsk Wrocław – Cracovia 0:0. Mecz dla koneserów. [PODSUMOWANIE]

Śląsk Wrocław i Cracovia nie wymierzyli w swoim kierunku żadnego ciosu. Po ostatnim gwizdku sędziego Bartosza Frankowskiego tablica z wynikiem wciąż wskazywała na 0:0. Spotkanie można określić mianem „meczu dla koneserów”.

Śląsk Wrocław nie mógł zachować czystego konta. Cracovia natomiast nie mogła zdobyć bramki. Koniec końców większym problemem okazała się skuteczność Krakowian, a oba zespoły podzieliły się punktami.

Śląsk Wrocław – tylko czy aż punkt?

Fani „Wojskowych” mogą mieć mieszane odczucia po niedzielnym remisie. Z jednej strony przy celu, jakim jest spokojne utrzymanie, wypadałoby wygrać u siebie ze zmagającą się z problemami Cracovią. Z drugiej strony jednak cztery punkty po trzech meczach to wynik, który na Dolnym Śląsku wielu brałoby w ciemno. Największym problemem w kontekście zbliżających się derbów z Zagłębiem Lubin okazują się braki w składzie.

Gra w końcu każe twierdzić, że kadrowo Śląsk Wrocław wcale nie odstaje od reszty ligi, tak jak niektórzy mogli zakładać przed startem sezonu. Problemem może być napastnik, bo wciąż pojawiają się kolejne znaki zapytania co do formy Przemysława Banaszaka i Malaya Dembele, a szczególnie przy dyspozycji Luki Marjanaca. „Wojskowi” oddali niedzielnego popołudnia zaledwie jeden celny strzał. Nie zagrozili więc na poważnie bramce Sebastiana Madejskiego. Wynikało to między innymi z prostych strat przy próbach przyjęcia futbolówki lub zagrań chaotycznego Bośniaka.

Sprawdzian za to zdała defensywa, bo w końcu udało się zachować czyste konto. Karol Niemczycki po tym spotkaniu raczej na dobre zagnieździ się na pozycji numer jeden w ekipie Ante Simundzy. To dzięki jego interwencji w sytuacji jeden na jeden z Martinem Minchevem Cracovia nie objęła prowadzenia w 18. minucie. Swoje robił też Lamine Ba. Mauretańczyk rozgrywał kolejne kapitalne spotkanie, ale na koniec dnia zaliczył nieprzemyślany faul na środku boiska, po którym obejrzał czerwony kartonik. Przy wcześniejszej kontuzji Michała Mokrzyckiego słoweńskiego szkoleniowca czeka nie lada ból głowy przed sobotnimi derbami.

Cracovia punktuje mimo braku napastnika

Nie ma wątpliwości, że zarówno w meczu ze Śląskiem Wrocław, jak i przed tygodniem z Pogonią Szczecin Cracovia powinna mieć przynajmniej jedno trafienie. Bilans jest jednak taki, że pod wodzą Bartosza Grzelaka aż pięciokrotnie w ośmiu spotkaniach „Pasy” nie zdobywały żadnego gola. Jest to statystyka zatrważająca.

W związku z tym za każdym razem wraca temat napastnika. Szkoleniowiec na konferencji prasowej powiedział, że jego zadaniem jest osiągnięcie jak najlepszych wyników z kadrą, jaką dysponuje, po czym dodał, że Kaveh Zahiroleslam jest obecnie najlepszym napastnikiem w jego zespole. Może i racja, bo Kacper Śmiglewski również nie zachwyca. Jednak pytanie, czy bez rasowego snajpera w Ekstraklasie można się w ogóle utrzymać? Przy dyspozycji Ajdina Hasicia aż prosi się o jakiś ruch transferowy. Problemy finansowe wydają się natomiast nie do przeskoczenia.

Tym bardziej przy brakach kadrowych zespół powinien wykorzystywać niespodzianki ze strony przeciwników. Zagłębie Lubin, Radomiak Radom i Śląsk Wrocław – każda z tych drużyn kończyła starcie o jednego zawodnika mniej, a mimo to Cracovia nie przechyliła tych starć na swoją korzyść. Problemy, które towarzyszyły „Pasom” na finiszu zeszłego sezonu, towarzyszą nadal. Aby pozostać w Ekstraklasie, koniecznie należy je rozwiązać.

Śląsk Wrocław i Cracovia – łatwo nie będzie

Śląsk Wrocław przy wspomnianej pauzie Lamine’a Ba i kontuzji Michała Mokrzyckiego pojedzie w przyszłym tygodniu powalczyć o trzy punkty w arcyważnym dla kibiców derbowym spotkaniu z Zagłębiem Lubin. W następnych kolejkach presja piłkarzy nie odpuści, bo ciężar gatunkowy spotkań także będzie spory. Po pojedynku z „Miedziowymi” Wrocławian czekają boje z Widzewem Łódź, Legią Warszawa, Pogonią Szczecin w Pucharze Polski oraz Jagiellonią. Łatwo więc nie będzie.

Przed Cracovią nieco łatwiejsze zadanie, bo czeka ich mecz z Rakowem Częstochowa. „Medaliki” w tym tygodniu odpoczywają pomiędzy pucharowymi meczami z Hammarby. Ich ligowa forma wcale jednak nie zachwyca, więc klub ze stolicy Małopolski nie będzie na straconej pozycji. Następnie „Pasy” podejmą w ramach derbów Krakowa Wieczystą, by potem kolejno udać się do Radomia i Pruszkowa, gdzie powalczą o awans do kolejnego etapu Pucharu Polski.

Fot. Łukasz Czyżykowski / Wikimedia Commons, CC BY-SA 2.0

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze