Podczas meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Madryt a Manchesterem City kibice oglądający transmisję telewizyjną byli świadkami nietypowej sytuacji. W drugiej połowie spotkania skrzydłowy mistrzów Anglii, Jeremy Doku, na moment jakby zniknął z obrazu.
Spotkanie zakończyło się wyraźnym zwycięstwem gospodarzy 3:0, jednak w mediach społecznościowych szybko zaczęto dyskutować także o dziwnym zdarzeniu z udziałem belgijskiego piłkarza.
Tajemnicza sytuacja przy linii bocznej
Do zdarzenia doszło w drugiej połowie meczu. Doku prowadził piłkę przy linii bocznej i próbował minąć dwóch rywali – Federico Valverde oraz Trenta Alexandra-Arnolda. W pewnym momencie jego sylwetka na ułamek sekundy zniknęła z kadru transmisji.
Dla wielu widzów wyglądało to tak, jakby zawodnik dosłownie mrugnął i został wymazany z obrazu, choć akcja na boisku toczyła się dalej.
GLITCH W GRZE? 🎮 Znikający Doku w meczu z Realem Madryt! 😳
📺 Ligę Mistrzów UEFA oglądaj w CANAL+: https://t.co/XS8msOYQlF pic.twitter.com/EGCq4iBoCh
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 12, 2026
Fragment nagrania bardzo szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych. Internauci żartowali, że to „błąd w matriksie” albo problem z transmisją telewizyjną.
Wyjaśnienie okazało się jednak znacznie prostsze i miało związek z technologią używaną podczas transmisji meczów.
Winna technologia wirtualnych reklam
Za całe zamieszanie odpowiada Virtual Replacement Technology, czyli system wykorzystywany przez nadawców do wyświetlania różnych reklam na bandach LED w zależności od regionu, w którym oglądana jest transmisja.
Technologia działa dzięki cyfrowym punktom odniesienia, które pozwalają oprogramowaniu nakładać wirtualne reklamy na bandy wokół boiska. W trakcie dynamicznej akcji Doku system na moment się pomylił – ruch zawodnika oraz kolor jego stroju zakłóciły działanie czujników. W efekcie fragment wirtualnej bandy został nałożony na sylwetkę piłkarza, przez co przez chwilę wyglądało to tak, jakby zawodnik zniknął.
Trudna sytuacja Manchesteru City
Choć sytuacja ze znikającym zawodnikiem była ciekawostką i śmiesznym zdarzeniem, znacznie większym problemem dla Manchesteru City pozostaje raczej wynik spotkania. Drużyna Pepa Guardioli przegrała w Madrycie 0:3, co znacznie komplikuje jej sytuację przed rewanżem na Etihad Stadium.
Zanim jednak do niego dojdzie, Manchester City wróci do rywalizacji ligowej. W najbliższej kolejce Premier League zespół zmierzy się z West Hamem. Po 29 rozegranych meczach „The Citizens” mają 60 punktów i zajmują drugie miejsce w tabeli, tracąc siedem punktów do prowadzącego Arsenalu.


