Pokaz siły przy Łazienkowskiej – Legia 5:0 Radomiak
Legia Warszawa w kapitalnym stylu rozpoczęła 4. kolejkę PKO BP Ekstraklasy 2026/27. Wojskowi przed własną publicznością nie pozostawili Radomiakowi Radom żadnych złudzeń i rozgromili rywala aż 5:0. Spotkanie przy Łazienkowskiej było jednostronnym widowiskiem, a losy rywalizacji praktycznie rozstrzygnęły się jeszcze przed przerwą.
Legia od pierwszych minut narzuciła swoje warunki
Podopieczni Marka Papszuna od początku ruszyli do ataku i bardzo szybko pokazali, że tego wieczoru interesuje ich wyłącznie zwycięstwo. Legioniści grali intensywnie, wysoko odbierali piłkę i wykorzystywali każdy błąd defensywy Radomiaka.
Na pierwszego gola kibice zgromadzeni przy Łazienkowskiej nie musieli długo czekać. W 8. minucie wynik spotkania otworzył Michal Ševčík, który wykorzystał świetną okazję i rozpoczął strzelecki festiwal gospodarzy.
Radomiak nie zdążył jeszcze odpowiednio zareagować, a już chwilę później było 2:0. W 10. minucie na listę strzelców wpisał się Rafał Augustyniak, jeszcze bardziej komplikując sytuację zespołu z Radomia.
Kolejne ciosy przed przerwą
Legia nie zamierzała się zatrzymywać. Warszawianie konsekwentnie wykorzystywali problemy rywali w defensywie i z każdą kolejną minutą powiększali swoją przewagę.
W 18. minucie trzeciego gola dla gospodarzy zdobył Rafał Adamski. Przy wyniku 3:0 Radomiak znalazł się w niezwykle trudnym położeniu, a Legia mogła kontrolować wydarzenia na boisku.
Goście próbowali uspokoić grę i ograniczyć straty, jednak jeszcze przed przerwą otrzymali kolejny cios. W 44. minucie kapitalnym uderzeniem popisał się Bartosz Kapustka, który skierował piłkę do siatki i ustalił wynik pierwszej połowy na 4:0.
Cztery gole w pierwszych 45 minutach najlepiej pokazywały różnicę, jaka dzieliła oba zespoły tego wieczoru.
Kapustka dołożył drugiego gola
Po zmianie stron Legia nie zamierzała zwalniać tempa. Zamiast bronić ogromnej przewagi, gospodarze nadal szukali kolejnych okazji.
Efekt przyszedł już w 52. minucie. Ponownie błysnął Bartosz Kapustka, który zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu i ustalił wynik na 5:0.
Dla Kapustki był to zdecydowanie jeden z najlepszych występów w tym sezonie. Pomocnik Legii dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a jego trafienia miały ogromne znaczenie dla przebiegu spotkania.
Radomiak bez odpowiedzi
Zespół z Radomia przez większość spotkania nie potrafił znaleźć sposobu na dobrze funkcjonującą drużynę gospodarzy. Legia była zdecydowanie lepsza zarówno pod względem organizacji gry, jak i skuteczności.
Szczególnie trudny wieczór miał Bartłomiej Gradecki, dla którego był to debiut w bramce Radomiaka. Golkiper nie zdołał zatrzymać żadnego z pięciu uderzeń, które znalazły drogę do siatki.
Po piątym trafieniu tempo spotkania naturalnie nieco spadło. Legia miała już wszystko pod kontrolą, a Radomiak przede wszystkim chciał uniknąć jeszcze większej porażki.
Pięć goli i kolejny sygnał od Legii
Ostatecznie Legia Warszawa pokonała Radomiaka 5:0 i odniosła jedno z najbardziej efektownych zwycięstw na początku sezonu 2026/27. Co ważne, wszystkie pięć bramek padło po bardzo zdecydowanej grze ofensywnej gospodarzy.
Na listę strzelców wpisali się:
Taki wynik jest również bardzo ważny w kontekście ligowej tabeli. Legia po tym spotkaniu wróciła na pierwsze miejsce w Ekstraklasie, a dzięki przełożeniu spotkania Lecha Poznań z Wisłą Płock ma zagwarantowany powrót na fotel lidera po tej kolejce.
Legia wysyła jasny komunikat
Piątkowe spotkanie było dla Legii czymś więcej niż tylko kolejnym zwycięstwem. Warszawianie pokazali, że potrafią być niezwykle skuteczni i bezwzględni pod bramką rywala.
Pięć goli, czyste konto, bardzo dobra organizacja gry i pełna kontrola nad spotkaniem – trudno było oczekiwać lepszego scenariusza dla gospodarzy.
Dla Radomiaka był to natomiast wyjątkowo bolesny wieczór. Porażka 0:5 oznacza nie tylko utratę punktów, ale również bardzo niekorzystny bilans bramkowy. Zespół z Radomia będzie musiał szybko wyciągnąć wnioski, ponieważ sezon dopiero się rozpoczął.
Gospodarze natomiast mogą spoglądać z dużym optymizmem w przyszłość. Wojskowi przybili Radomiakowi piątkę i z przytupem rozpoczęli 4. kolejkę PKO BP Ekstraklasy. Jeśli stołeczny zespół utrzyma taką skuteczność, może być jednym z głównych kandydatów do walki o najwyższe cele w sezonie 2026/27.
Fot. Arena Akcji
Autor: Mikołaj Mazur