Kto zawalczy w europejskich pucharach jako piąta polska drużyna? Środa w Pluslidze [ZAPOWIEDŹ]

Robimy przerwę od spotkań półfinałowych i spoglądamy na to, co stanie się w walce o piąte i siódme miejsce w PlusLidze. Stawka jednego z tych spotkań jest dość wysoka, bo to właśnie Asseco Resovia Rzeszów lub Indykpol AZS Olsztyn zagra w następnym sezonie w trzecim najważniejszym turnieju europejskim. Drugie spotkanie wieczoru rozstrzygnie nam pojedynek o 7. miejsce pomiędzy Treflem Gdańsk a GKS Katowice.

Asseco Resovia Rzeszów — Indykpol AZS Olsztyn

O 17:30 na parkiet w Hali Podpromie z przewagą wyjdzie Resovia. Poprzedni mecz z Indykpolem zakończyli, wygrywając 3:1 (25:21, 20:25, 25:16, 25:23). Rzeszowianie lepiej wypadli w ataku, gdzie zanotowali skuteczność na poziomie 48%, a delikatne różnice pomiędzy obie drużynami najlepiej widać w wynikach poszczególnych zawodników. Po stronie Rzeszowa najczęściej atakowali Klemen Cebulj oraz Nicolas Szerszeń z kolejno 58-procentową i 50-procentową skutecznością. Dla porównania cały atak drużyny Olsztyna wyśrubował 46% skuteczności. Tam najwięcej wykonali ich Torey DeFalco oraz Karol Butryn. Skończyli z 46% i 48% na koncie. W przyjęciu z kolei górą był Indykpol, różnica wyniosła 6%. Mniej mylili się też w zagrywce (18 do 14 błędów).

Chociaż Puchar Challenge to nie to samo co Liga Mistrzów, nadal lepiej grać na poziomie europejskim niż tego nie robić. Dlatego Resovii zależeć będzie na przypieczętowaniu wygranej w dwumeczu, a Indykpolowi na doprowadzeniu do „złotego seta”. W fazie zasadniczej obie ekipy prezentowały zbliżoną formę, więc nie ma powodu, dlaczego Indykpol nie mógłby zagrać świetnego meczu i wskoczyć na piątą pozycję.

Trefl Gdańsk — GKS Katowice

W tym spotkaniu emocje będą nieco mniejsze. Na boisko w zeszłym tygodniu obie drużyny wyszły w raczej rezerwowych składach. Oglądaliśmy mniej oczywiste twarze, ale jakość gry pozostała na bardzo wyrównanym poziomie. Zwycięsko z meczu wyszedł Trefl, który pokonał GKS 3:2 (25:23, 25:18, 13:25, 22:25, 15:10). W przyjęciu i w ataku ich skuteczność była praktycznie identyczna. Po obu stronach zobaczyliśmy też 10 punktowych bloków. Za to w zagrywce lepszy był raczej GKS. Popełnili mniej błędów (18 do 13) oraz pokazali więcej asów serwisowych (6 do 4). W spotkaniu najbardziej brylował Kewin Sasak, który wystąpił na pozycji atakującego w drużynie Trefla pod nieobecność Mariusza Wlazłego. Atakował 35 razy i zakończył spotkanie ze skutecznością na poziomie 49%. Na co warto zwrócić uwagę, to jego umiejętności w bloku. Połowa punktowych bloków Trefla to zasługa właśnie Sasaka. Zasłużenie zgarnął on wtedy nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu.

Myślę, że żaden z zespołów nie czuje już aż tak wielkiej presji i będziemy mogli oglądać nieco luźniejszą grę niż w Rzeszowie. Gdańszczanie i Katowiczanie prezentowali podobny poziom przez całą fazę zasadniczą. W ćwierćfinałach trafili na najtrudniejszych rywali. GKS przegrał bez zająknięcia z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, za to Trefl w pierwszym meczu zwyciężył z Jastrzębskim Węglem. Kolejne dwa zdominowali Jastrzębianie, ale nadal może to być powód do lepszej motywacji.

Dzisiejsze rozstrzygnięcia to już jedne z ostatnich, a dalej czeka nas tylko dogrywka ZAKSY z Zawierciem i mecze w strefie medalowej. Stawka nie jest wielka, ale siatkarze jak wszyscy sportowcy walczą do końca i nie oddadzą tych spotkań tak łatwo. Fanów PlusLigi na mecze zapraszamy o 17:30 i 20:30.

 

Marta Szajkowska