Raków Częstochowa czy GKS Katowice — kto zagra w finale na Stadionie Narodowym?

Pierwszego finalistę Pucharu Polski poznaliśmy w środę. Teraz czas na starcie, którego zwycięzca otrzyma przepustkę do gry na Narodowym — Raków Częstochowa kontra GKS Katowice.

Choć polskie zespoły odpadły już z europejskich pucharów, to nie oznacza to braku emocji podczas czwartkowego wieczoru. Wciąż toczy się walka o Puchar Polski. Raków Częstochowa kontra GKS Katowice — jak wygląda sytuacja obu drużyn przed spotkaniem?

Raków Częstochowa poza Europą?

Choć różnice punktowe w Ekstraklasie nie są wielkie, to sytuacja w tabeli „Medalików”, a także ich forma nie wyglądają szczególnie dobrze. Po odejściu Marka Papszuna klub zaczął miewać problemy z regularnym punktowaniem. Częstochowska drużyna w przeciągu 90 minut zazwyczaj nie prezentuje się źle, ale skuteczność czy podejmowanie decyzji pod polem karnym rywali kuleją. Klub nie wygrał od pięciu spotkań, a awans do finału krajowego pucharu na pewno uspokoiłby nieco nastroje kibiców.

Raków Częstochowa do meczu z GKS-em Katowice przystępuje po remisie u siebie z przedostatnim Widzewem Łódź. Trudno jednak o rzetelną ocenę gry zespołu, gdyż ten od 36. minuty grał w osłabieniu. Dwoma żółtymi kartonikami został bowiem ukarany Zoran Arsenić. Na pewno trzeba docenić wolę walki „Czerwono-Niebieskich”. Po straconej bramce w 94. minucie, wyczerpani podopieczni Łukasza Tomczyka zdołali doprowadzić do wyrównania na sekundy przed końcem. Kontuzją zaś tę rywalizację przepłacił wracający do składu Kacper Trelowski, dlatego w czwartek między słupkami powinniśmy ujrzeć Oliwiera Zycha.

„Lepszy remis niż porażka”, ale kolejny już brak wygranej rozczarowuje. Jonathan Braut-Brunes w ostatnich 4 meczach nie znalazł ani razu drogi do bramki. Jeśli najlepszy strzelec zespołu się zacina, to nic dziwnego, że odbija się to na zdobyczy punktowej. Tym bardziej, że Raków Częstochowa okazji tworzy co niemiara. Puchar Polski to jednak inne rozgrywki, a tutaj Norweg ustrzelił dotychczas cztery bramki, co czyni go trzecim strzelcem rozgrywek. Jednego gola więcej zgromadził Valeeijs Sabela z Chojniczanki oraz zawodnik rywala — Bartosz Nowak. To z nim właśnie napastnik powalczy o koronę króla strzelców tego turnieju. Przy świetnej formie Oskara Repki, jeśli Braut-Brunes wyjdzie w swojej pucharowej wersji, to ekipę Łukasza Tomczyka będzie niezmiernie trudno zatrzymać.

GKS Katowice pisze historię

GKS Katowice i Raków Częstochowa łączy to, że obie drużyny do rywalizacji przystępują napędzone bramką w ostatnich sekundach swoich meczów w ostatniej kolejce Ekstraklasy. „GieKSa” po golu Łukasza Klemenza pokonała Wisłę Płock i pokazuje, że śląski sen trwa dalej. Rok temu mówiono o ich historycznym powrocie do elity. Teraz nie dość, że wciąż walczą o swój czwarty w historii triumf w Pucharze Polski, to do TOP 4 w lidze klub traci zaledwie dwa oczka.

Wysoka pozycja drużyny nie jest przypadkiem. Początek sezonu był wyjątkowo trudny dla klubu, z którego odeszła większość podstawowego składu. Rafał Górak tę sytuację jednak ustabilizował, a zespół z miesiąca na miesiąc wygląda coraz lepiej. Katowiczanie do kolacji wigilijnej przystępowali jako fani klubu ze strefy spadkowej, podczas gdy do śniadania wielkanocnego zasiedli z marzeniami o europejskich pucharach i kolejnym trofeum w gablocie.

Rafał Górak świetnie zbalansował drużynę, wykorzystując jej atuty. Trójka defensorów w postaci Łukasza Klemenza, Arkadiusza Jędrycha i Alana Czerwińskiego tworzy linię niezmiernie trudną do przejścia. Do tego defensorzy są niezwykle skuteczni pod bramką rywali. Dwaj pierwsi wymienieni stoperzy łącznie aż 12 razy wpisywali się na listę strzelców w tym sezonie. Z tonu w dalszym ciągu nie spuszcza też Bartosz Nowak, który z kolejki na kolejkę udowadnia, dlaczego tyle kibiców domaga się jego powołania do reprezentacji Polski.

Raków Częstochowa kontra GKS Katowice — dla kogo derby?

Choć w XX wieku na najwyższym poziomie rozgrywek to GKS Katowice częściej górował nad swoim śląskim rywalem, tak po ich powrocie na szczyt i ponownym spotkaniu się obu drużyn w Ekstraklasie, to Raków Częstochowa wygrał 3 z 4 dotychczasowych rywalizacji. Ostatnim razem te śląskie zespoły spotkały się w grudniu, na zakończenie rundy jesiennej. Przy Limanowskiego triumfowali gospodarze, podobnie jak i w lipcu w Katowicach. Tym zwycięstwem „Medaliki” mogłyby skompletować pewnego rodzaju hat-tricka kolejnych zwycięstw nad Katowiczanami. Wśród fanów „GieKSy” jednak częściej słychać powiedzenie „do trzech razy sztuka”.

Raków Częstochowa w swojej historii Puchar Polski zdobywał dwukrotnie. Tyle samo razy zajmował 2. miejsce. Za kadencji Marka Papszuna klub aż trzy lata pod rząd dochodził do finału tych rozgrywek, więc doświadczenie w tym turnieju ma, jak mało który inny zespół w ostatnich latach. Choć GKS Katowice może pochwalić się o wiele większą liczbą medali w Pucharze Polski, to od ostatniego uzyskanego krążka minęło 29 lat. W stolicy województwa śląskiego marzą o nawiązaniu do złotej ery klubu i w czwartek o 18:30 będzie do tego okazja.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze