La Liga rozpoczyna się już w piątek. Hiszpania od lat przynosi nam wiele piłkarskich emocji, a jej kluby należą do jednych spośród najlepszych w Europie. Czego możemy spodziewać się w tym sezonie?
Miniona kampania La Liga należała do FC Barcelony. Ta sięgnęła po mistrzostwo, mając cztery punkty przewagi nad 2. Realem Madryt. Podium zamknęło Atletico Madryt, a z ligą pożegnały się: Leganes, Las Palmas oraz Real Valladolid.
W piątek rozpoczyna się nowy sezon i może być on jeszcze ciekawszy niż ten przed rokiem. Coraz głośniej mówi się o rozgrywaniu ligowych spotkań w Stanach Zjednoczonych, co budzi spore kontrowersje.
Wyścig po mistrza czas zacząć
FC Barcelona po zajęciu 1. miejsca sporo się nie zmieniła. Na stanowisku trenera pozostał oczywiście Hansi Flick, a transferów wiele nie było. Ofensywa dalej wygląda na bardzo groźną. Do zespołu za Pau Victora i Ansu Fatiego dołączył Marcus Rashford, który razem z Ferranem Torresem będzie uzupełnieniem dla znanego nam trio z Robertem Lewandowskim na szpicy. Największe problemy „Duma Katalonii” miała w defensywie i tutaj może być gorsza sytuacja niż przed rokiem. Nie udało się sprowadzić alternatywy dla Alejandro Balde, a na dodatek z klubu odszedł Inigo Martinez. Przy ostatnich wahaniach formy Pau Cubarsiego (w końcu jest to jedynie 18-letni stoper, który ciągle nabiera doświadczenia) oraz częstych kontuzjach Andreasa Christensena i Ronalda Araujo kłopotliwym może być liczba traconych bramek. Zapowiada się więc wiele roboty dla nowego golkipera Joana Garcii. Hiszpan ma być mianowicie numerem jeden, a jego zmiennikiem będzie Wojciech Szczęsny.
Real Madryt natomiast ma się znacząco różnić względem swojej gry w poprzednim sezonie La Liga. Carlo Ancelottiego zastąpił bowiem Xabi Alonso, a jego spojrzenie na grę jest zupełnie inne niż włoskiego szkoleniowca. „Królewscy” mają stawiać na wysoki pressing i częstsze utrzymywanie się przy piłce, a także nieco spokojniejsze konstruowanie akcji. Do realizacji swoich planów były trener Bayeru Leverkusen dostał nowe wzmocnienia w postaci Trenta Alexandra-Arnolda, Deana Huijsena, Alvaro Carrerasa oraz młodziutkiego Franco Mastantuono. W przeciwieństwie więc do swoich rywali „Los Blancos” stawiają na defensywę. Niezmiernie trudno byłoby w końcu upchać kolejnych nowych zawodników do linii ataku.
🫡 ¡Míster! pic.twitter.com/wCZAiDjnoV
— Real Madrid C.F. (@realmadrid) August 13, 2025
Najbardziej na rynku zaszalało jednak Atletico Madryt, które sprowadziło aż 9 nowych zawodników! Diego Simeone ma teraz taki wybór przy montowaniu wyjściowej jedenastki, że sporym rozczarowaniem będzie brak trofeów w nadchodzącym sezonie. Ofensywę wzmocnił za ponad 40 milionów były już gwiazdor Villarrealu Alex Baena oraz Giacomo Raspadori z Napoli. Szeregi pomocy ma za zadanie zacieśnić Johny Cardoso, a defensywę zabezpieczą Matteo Ruggeri czy Marc Pubill. A to tylko kilku spośród zakupionych graczy. Warto odnotować, że najistotniejsi zawodnicy z rundy wiosennej pozostali na Estadio Metropolitano. Argentyński szkoleniowiec ma więc sporo klocków, aby zbudować jak najmocniejszą wieżę.
La Liga – walka o Ligę Mistrzów
Wysoce prawdopodobne jest, że La Liga znowu otrzyma pięć miejsc, które dadzą awans do Ligi Mistrzów. Poza wspomnianą trójką o te miejsca powalczą najpewniej Athletic Bilbao, Villarreal, Real Betis oraz Real Sociedad. „Rojiblancos” awans do najbardziej prestiżowego europejskiego turnieju zapewnili sobie wiosną i teraz będą musieli walczyć na czterech frontach. Największym sukcesem Basków tego lata jest niewątpliwie pozostanie Nico Williamsa na San Mames. Gwiazdę, a także trzon drużyny udało się więc zatrzymać, ale czy to wystarczy, aby walczyć we wszystkich rozgrywkach? Na razie w klubie zawitał tylko Robert Navarro oraz Jesus Areso. Teraz zarząd skupia się na powrocie Aymerica Laporte, ale jest to skomplikowana transakcja. W kadrze, choć drzemie potencjał, może się ona okazać zbyt wąska na przestrzeni całego sezonu. Ernesto Valverde ma więc twardy orzech do zgryzienia, aby wszystko ze sobą w odpowiedni sposób połączyć.
Na rynku transferowym nieco bardziej aktywny był Villarreal, który opuścił Alex Baena wraz z Thierno Barrym. Tych dwóch piłkarzy udało się spieniężyć za ponad 70 milionów, ale zarazem jest to strata niezwykle jakościowych zawodników. Nową jakość na skrzydle ma wnieść Alberto Moleiro. Trener Marcelino zażyczył też sobie wzmocnień w defensywie, gdzie kontuzjowani są Logan Costa oraz Willy Kambwalla. Santiago Mourinho i Rafa Mir mają uzupełnić tę lukę. Niezwykle ciekawym, ale i również kontrowersyjnym transferem jest Thomas Partey. Gracz ten odgrywał ważną rolę w Arsenalu, ale jego kłopoty z prawem sprawiają, że nie każdy chciał skorzystać z usług pomocnika. Sięgnęła po niego „Żółta Łódź Podwodna” i transakcja ta odbiła się w Hiszpanii szerokim echem. Mówi się, że do zespołu może dołączyć jeszcze Lucas Vazquez.
Namieszać w La Liga mają też Real Betis oraz Real Sociedad. Ten drugi zespół po ostatnim słabym sezonie ma powrócić na dobre tory. Nowym trenerem został Sergio Francisco, który wcześniej pracował w rezerwowych zespołach klubu. 46-latek przeszedł długą drogę, gdyż w „Txuri-Urdin” pracuje już od 2016 roku i ta miała go przyszykować do prowadzenia pierwszego zespołu. Szkoleniowiec nie będzie miał jednak łatwego zadania. Gwiazdor zespołu Martin Zubimendi za 70 milionów euro przeszedł do Wicemistrzów Anglii, a sprowadzeni zostali jedynie Duje Caleta-Car oraz Goncalo Guedes. Jeśli to będzie koniec wzmocnień, to Sergio Francisco może spodziewać się niezwykle trudnych bojów. Komfort pracy ma jednak zapewnić fakt, że zespół nie zagra w europejskich pucharach.
🔝 No necesita presentación.
⚡ Lo conocemos.
✨ Gonçalo Guedes ya es txuri urdin. pic.twitter.com/LXCOgYvBQx— Real Sociedad Fútbol (@RealSociedad) August 4, 2025
W Lidze Europy zagra natomiast wspomniany Real Betis. Zespół wyglądał dobrze podczas ostatniego sezonu, projekt Pellegriniego jest realizowany i kolejny rok ma być jeszcze lepszy. Wrócił Junior Firpo, a oprócz niego przybyli Rodrigo Riquelme, Natan, Alvaro Valles, Pau Lopez i Nelson Deossa. Stratą są odejścia Johny’ego Cardoso, Jesusa Rodrigueza czy Antony’ego, którego wypożyczenie dobiegło końca. O Brazylijczyka jednak władze „Los Verdiblancos” wciąż zabiegają, ale negocjacje z Manchesterem United nie należą do najłatwiejszych. Nie od dziś wiadomo, że kluby La Liga nie dysponują największymi pieniędzmi.
Kto czarnym koniem?
Często się zdarza, że w czołówce znajduje się klub, na który wielu przed sezonem nie stawiało. Takim kimś w kolejnym sezonie La Liga może być Celta Vigo. Klub przed laty grał w europejskich pucharach, później bił się o utrzymanie, a teraz ponownie zagra w Lidze Europy. Na stałe wykupiono Borję Iglesiasa, Illaixa Moribę, a także wypożyczono Bryana Zaragozę z Bayernu Monachium i zakupiono byłego napastnika FC Barcelony Ferrana Jutglę. Swój projekt w dalszym ciągu ma realizować Claudio Giraldez, który wiosną zastąpił Rafę Beniteza. Wciąż ma on do dyspozycji legendę klubu, 38-letniego Iago Aspasa.
Namieszać też może Valencia. Niezwykle ciekawy był jej ostatni sezon. Zimą wróżono im spadek, a wiosną klub otarł się niemal o europejskie puchary. Carlosowi Corberanowi dobrze idzie uporządkowywanie bałaganu, jaki panuje w klubie i jeśli klub utrzyma dobrą passę, to nieco przykryje ten cały nieporządek panujący w gabinetach. Hiszpan jednak w nowej kampanii La Liga będzie musiał już sobie poradzić bez Yarka Gąsiorowskiego i Cristhiana Mosquery. Dwójka stoperów pożegnała się bowiem z gorącą Hiszpanią.
Wrócić do elity chciałaby na pewno Sevilla, która jednak nie będzie się zbytnio różnić od tej sprzed roku. Z AEK-u Ateny przyszedł nowy trener Matías Almeyda, ale wielkich wzmocnień jak na razie Argentyńczyk nie otrzymał. Nie udało się spieniężyć gwiazd zespołu jak na przykład Dodiego Lukebakio, co sprawia, że wielu zmian w zespole Andaluzji nie zobaczyliśmy.
🫡👊🏾 @DLukebakio & @AkorjeromeAdams pic.twitter.com/D1u3IkGOya
— Sevilla FC (@SevillaFC_ENG) August 12, 2025
Michel po sukcesie, jakim był awans z Gironą do Ligi Mistrzów, nie wytrzymał tempa i ostatnią kampanię skończył na dalekiej 16. pozycji, o niemal nie spadając z hiszpańskiej Ekstraklasy. Teraz zespół ma powrócić na odpowiednią ścieżkę za sprawą transferów Hugo Rincona, Axela Witsela, Vitora Reisa oraz Thomasa Lemara. Hiszpan słynie z odbudowywania piłkarzy i teraz to ta czwórka ma być nową siłą w zespole. Ciągle panuje w klubie jeszcze dyskusja o sprowadzeniu Oriola Romeu. Ten mógłby przyjść za darmo, ale najpierw musiałby zrzec się wynagrodzenia za ostatni rok kontraktu w FC Barcelonie. W innym wypadku „Duma Katalonii” nie odda swojego piłkarza.
Beniaminki uchronią się przed spadkiem?
Do La Liga awansowały: Levante, Real Oviedo i Elche. Te trzy kluby jednak są też najczęściej wspominane w kontekście spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej. Jeśli spojrzymy na wartości drużyn według portalu Transfermarkt, to właśnie te zespoły są najniżej wyceniane.
Brak doświadczenia i ogrania może stawiać ich na niższej pozycji niż ograny na najwyższym szczeblu Espanyol czy Deportivo Alaves. W przypadku Elche kibice dobrze pamiętają ich spektakularny spadek z ligi w sezonie 2022/2023. Największe szanse wydaje się mieć Levante, jednak to ma olbrzymi problem z rejestracją piłkarzy. Brak transferów i odejście Giorgiego Kochorashviliego nie zwiększa ich szans na pozostanie w La Liga.
Mateusz Konsewicz


