Sunderland A.F.C – popadł w zapomnienie, a teraz wraca i po ciuchu się odbudowuje

Spadek Sunderlandu do League One był dla lokalnych kibiców dramatem.  Dla mieszkańców  robotniczego miasta futbol jest główną odskocznią od codziennej rzeczywistości, a każdy domowy mecz niezwykle wyczekiwanym wydarzeniem. Na szczęście Sunderland A.F.C przechodzi właśnie renesans. Klub wygrzebuję się z problemów sportowych i będzie walczył o powrót do formy ze starych lat. W kibiców wstępuje nadzieja.

Sunderland to miasto położone nad Morzem Północnym. Większość ludzi mieszkających w tym szarym miasteczku pracuje w porcie bądź kopalni. Piłka nożna stanowi tu skrawek lepszego, bardziej kolorowego świata.  Futbol jest więc nie tylko najbardziej popularną i najważniejszą rozrywką, ale i sprawą lokalnej tożsamości. Wszędzie się o nim rozmawia. Przechodząc przez miasto możemy ujrzeć mnóstwo murali przedstawiających zasłużonych trenerów i zawodników klubu. Dla wielu kibiców zespół to duża część ich życia. ,,Jaki klub, takie całe miasto” – wspominał jeden z najwierniejszych sympatyków Sunderlandu, gdy ten spadł do Chempionship w roku 2018. Takie wypadki zdarzały się już wcześniej, jednak za każdym razem klub z powodzeniem wracał do angielskiej ekstraklasy. Tym razem było inaczej. Drużyna ,,The Mackems” w fatalnym stylu spadła jeszcze dywizję niżej. Klub w rozgrywkach ligowych stracił 80 goli i plasując się na 24. miejscu, przeszedł do League One. Kibice byli wściekli. Wyzywali piłkarzy i sztab szkoleniowy. Klub, któremu kibicowali od początku życia, zawiódł. Nie dawał powodów do dumy ani radości.

Pieniądze – Czarne chmury nad Stadium of Light

Wewnątrz klubu atmosfera także nie dopisywała. Na skutek obcinania kosztów pracę straciło wielu oddanych pracowników – od sekretarek po kitmanów. Od spadku z Premier League przychody zmniejszyły się o 48%, a borykający się z problemami finansowymi klub, został zmuszony szukać nowego nabywcy. Obecny inwestor – potentat rynku ubezpieczeń Stewart Donald – nie zamierza wydać na klub ani funta z własnej kieszeni. Gdyby znalazł się kupiec, dający 40 mln funtów za Sunderland, wszyscy byliby zadowoleni: zarówno Steward Donald, jak i piłkarze oraz fani.

Walka o godność

Pomimo nie najlepszego startu w obecnym sezonie od początku stycznia forma Sunderlandu przeszła najśmielsze oczekiwania swoich fanów. Walczący o awans do Chempionship klub po piętnastu spotkaniach przegrał tylko trzy. Świetnie zaczęła wyglądać nie tylko gra ofensywna, ale i defensywa (w ośmiu spotkaniach drużyna straciła tylko dwie bramki, co jest najlepszym wynikiem w lidze). Te znakomite rezultaty to w ogromnej mierze zasługa trenera. Mający do dyspozycji szeroką kadrę Phil Parkinson idealnie wyważył zespół, grając ciekawym ustawieniem 3-4-3 i wyciskając z zawodników pełnie możliwości. Warto podkreślić, że obecni zawodnicy są w większości wychowankami klubu. Nie od dziś w Sunderlandzie świetnie funkcjonuję akademia. Klub znany jest z ,,produkcji” utalentowanych zawodników i chętnie stawia na wychowanków. Efektywna gra odmłodzonej linii pomocy idealnie dogaduje się z doświadczoną defensywą i atakiem. Za to na lidera zespołu wyrasta 24 letni pomocnik – Gooch Lynden, który w tym sezonie strzelił już 11 goli.

 

Ciekawe jest, że choć zespół regularnie punktuje, to fani Sunderlandu dość sceptycznie podchodzą do pracy trenera. ,,Zatrudnienie Phila Parkinsona było dla mnie decyzją dziwną od początku. O ile zespół jest efektywny, to często brak mu stylu, a rywale rozczytują naszą grę i będzie coraz ciężej” – mówi kibic ,,The Mackems”, który na mecze stołecznej drużyny uczęszcza od 1966 roku. ,,Jeśli nas znasz to wiesz, że nasi zawodnicy zawsze grali z pasją. Gdy fani widzą, że drużyna nie ma wigoru i chęci, czują się okradzeni. Zespół w ostatnim meczu tego nie pokazał, nie było zacięcia. Jest to przede wszystkim wina trenera” – dodaje na koniec. Wielu miłośników Sunderlandu w roli trenera widzi Kevina Philipsa, legendę ,,Czarnych Kotów”

Sunderland A.F.C to klub z tradycjami, historią i wielkimi trofeami, który wielokrotnie stawał na podium w angielskiej ekstraklasie. Teraz jego celem jest powrót do najlepszej formy i pięcie się po angielskich szczeblach rozgrywkowych. Zespół stać na wiele. Potrzebny jest tylko  dobry inwestor i prezes. W niedalekiej przyszłości znów będziemy mogli podziwiać ,,The Mackems” w starciach przeciwko czołowym drużyną Premier League.

Geoff (po lewej) i jeden z zarządzających Sunderlandem – Juan Sartori. Przemiły fan klubu, cytowany w tekście, opowiedział nam nieco co sądzi o aktualnej sytuacji ,,The Mackems”.