Kibice zgromadzeni na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu musieli wykazać się cierpliwością, ale druga połowa wynagrodziła im to z nawiązką. Lech Poznań pewnie pokonał Piast Gliwice 3:0 w meczu 3. kolejki Ekstraklasy. O ile pierwsza część spotkania upłynęła bez bramek, o tyle po zmianie stron gospodarze całkowicie przejęli kontrolę nad widowiskiem.
Przełamanie w drugiej połowie
Sygnał do ataku dał niezawodny Mikael Ishak. W 63. minucie kapitan Lecha wykorzystał dogranie Daniela Håkansa i otworzył wynik meczu. Bramka ta wyraźnie podcięła skrzydła gościom z Gliwic, a Lech zaczął stwarzać kolejne groźne sytuacje.
Na 2:0 w 79. minucie podwyższył Karol Delikat, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku z ławki rezerwowych. Młody zawodnik wykorzystał asystę Luisa Palmy, pokazując świetne wyczucie w polu karnym. Kropkę nad „i” w samej końcówce (90. minuta) postawił Allahyar Sayyadmanesh, ustalając wynik na 3:0.
Wyższa jakość i zabójcza skuteczność gospodarzy
Choć Piast Gliwice częściej utrzymywał się przy piłce (53% posiadania) i wymienił więcej podań, to Lech był zespołem o wiele groźniejszym pod bramką rywala. Kolejorz wykreował aż siedem dogodnych okazji bramkowych i oddał łącznie dziewiętnaście strzałów (z czego siedem celnych), co przełożyło się na wysoki wskaźnik goli oczekiwanych (xG wynosiło aż 3.12).
Piast próbował odpowiadać uderzeniami z dystansu, jednak tylko trzy z ich dwunastu prób poleciały w światło bramki i nie sprawiły większych problemów poznańskiej defensywie. Statuetka zawodnika meczu trafiła do Pablo Rodrígueza, który wszedł na boisko od początku drugiej połowy i dał świetną zmianę, napędzając akcje gospodarzy.
Zwycięstwo 3:0 pozwala Lechowi dopisać cenne trzy punkty do ligowej tabeli w bardzo przekonującym stylu, natomiast Piast musi wyciągnąć wnioski z postawy w defensywie w drugiej części spotkania.
Miejmy nadzieję, że Lech rzeczywiście odpalił i pokaże to w rewanżowym spotkaniu z Klaksvík.
autor: Mateusz Rzeszutko
fot: Grzegorz Wajda/SOPA Images/LightRocket via Getty Images


