Pogoń Szczecin pod wodzą Thomasa Thomasberga, czyli nowa jakość?

Jesień 2025 roku przyniosła w Szczecinie rewolucję, której nikt się nie spodziewał. Thomas Thomasberg, Duńczyk znany z pracy w FC Midtjylland, zastąpił na ławce trenerskiej Roberta Kolendowicza. Od tego momentu Portowcy weszli na ścieżkę, która choć nie zawsze efektowna ma przywrócić drużynie stabilność i utracony w ostatnich miesiącach spokój.

Nowy trener, nowa filozofia

Thomasberg objął Pogoń pod koniec września 2025 roku . Dla 51-letniego szkoleniowca to pierwsza praca poza Danią, gdzie zdążył przyzwyczaić kibiców do pragmatycznego stylu gry, który przyniósł mu mistrzostwo kraju z Midtjylland. W Szczecinie od razu postawiono mu łatkę „pragmatyka”, ale sam Duńczyk nie unika jasnego komunikatu: liczy się przede wszystkim wynik.

„Osobiście nadal wolę wynik 1:0 niż 2:3” – powiedział Thomasberg na jednej z konferencji, podkreślając swoje priorytety .

To podejście widać w boiskowych realizacjach. Odkąd Duńczyk przejął stery, Pogoń znacząco zmieniła swoje nastawienie z zespołu, który często tracił głowę w ofensywie, na drużynę skoncentrowaną na defensywie i kontroli boiska. Sam trener przyznaje jednak, że te zmiany kosztowały pewną efektywność z przodu:

„Odkąd przyszli Szalai i Acosta, jest więcej tego balansu, ale może kosztowało nas to trochę z przodu” – zaznacza Thomasberg .

Zmiany taktyczne, nowy system, nowe role

Największą rewolucją pod wodzą Thomasberga było przejście na formację 4-4-2, której Pogoń wcześniej nie stosowała . Kluczową zmianą okazało się przesunięcie Kamila Grosickiego ze skrzydła do ataku. Kapitan, który wiosną skończy 38 lat, odnajduje się w tej roli znakomicie

Duńczyk znalazł sposób, by maksymalnie wykorzystać potencjał swojego kapitana. Grosicki wraca powoli do zdrowia po urazie, ale trener zarządza jego minutami w sposób przemyślany . Efekt? 37-latek wciąż jest w wyśmienitej formie fizycznej i mentalnej, a jego obecność na boisku często decyduje o losach meczu.

Mimo tych sukcesów, Thomasberg zdaje sobie sprawę, że system wciąż wymaga dopracowania. Wskazuje na potrzebę pozyskania defensywnego pomocnika, środkowego obrońcy oraz napastnika z prawdziwego zdarzenia . Obecnie Raymond Molnar, nominalny skrzydłowy, musi radzić sobie jako „dziewiątka” z braku lepszych opcji .

Sytuacja w lidze

Aktualna pozycja Pogoni w tabeli jest odzwierciedleniem trudnej jesieni. Po 18 meczach sezonu 2025/26 Portowcy zajmują 13 miejsce z 34 punktami (10 zwycięstw, 4 remisy, 12 porażek) . Bilans bramkowy 36:40 pokazuje, że ofensywa funkcjonuje przyzwoicie, ale defensywa wymaga poprawy .

Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana, niż wskazywałaby na to pozycja. Tabela Ekstraklasy jest tak spłaszczona, że Pogoń ma zarówno 5-punktów przewagi nad strefą spadkową, jak  stratę do „Europy” wynoszącą 5-punktów. Portowcy natomiast, na wiosnę prezentują się, jako jedna z najlepiej punktujących drużyn ligi.

Problem defensywy, czyli pięta achillesowa drużyny

Największym zmartwieniem Thomasberga pozostaje gra w tyłach. Po jednym z meczów trener nie krył frustracji:

„To nie jest wynik, który nas zadowala. Zbyt wiele tracimy goli na wyjazdach w pierwszej fazie meczu. […] Nie możemy być zadowoleni, bo nie powinniśmy się tak prezentować. Musimy punktować na wyjazdach” – mówił po spotkaniu z Lechią .

Najlepszy duet stoperów – Dimitris Keramitsis i Linus Wahlqvist – nie imponuje wzrostem i siłą fizyczną. W starciu z rosłymi napastnikami, jak Stojilković z Cracovii czy Rajović z Legii, Pogoń może mieć poważne problemy . Dodatkowo, współpraca na lewym skrzydle między Samem Greenwoodem a Leonardo Koutrisem pozostawia wiele do życzenia – Greenwood często nie wraca do obrony, zostawiając Koutrisa samego w pojedynkach z dwoma czy trzema rywalami .

Niepokojący jest także bilans spotkań z zespołami ze środka i dołu tabeli – zamiast budować bezpieczną przewagę, Pogoń gubi punkty w momentach, w których powinna je kolekcjonować.

Mentalność i obawa przed zwycięstwem

Thomasberg nie bo się nazywać rzeczy po imieniu. Po remisie z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza (1:1) wskazał na problem, który może być kluczowy w kontekście całej rundy wiosennej:

„W mojej ocenie straciliśmy agresję w grze. […] Pojawiła się obawa przed zwycięstwem, co nie powinno się wydarzyć. Moim zdaniem problem nie wynikł z cech fizycznych, a był to problem z mentalnością” – mówił Duńczyk.

To szczere przyznanie się do słabości mentalnej jest jednocześnie diagnozą i wezwaniem do zmiany. Od początku swojej pracy w Szczecinie Thomasberg kładzie ogromny nacisk na psychikę zawodników, budując drużynę, która nie załamuje się przy niekorzystnym wyniku. Jak podkreślał w rozmowie z Legia.net: „Trener Berg buduje drużynę mentalnie. Piłkarze nie załamują się przy niekorzystnym wyniku, tylko spokojnie walczą do końca.

Jakie są cele na kwiecień i maj Pogoni Szczecin?

Strategia na najbliższe miesiące jest w dużej mierze determinowana sytuacją w tabeli. Głównym celem jest szybkie oddalenie się od strefy spadkowej. Jeśli uda się zgromadzić odpowiednią liczbę punktów, Pogoń będzie mogła spojrzeć wyżej.

Przypomnijmy, że Pogoń odpadła z Pucharu Polski w grudniu, kiedy to przegrała z Widzewem Łódź, tracąc szansę, aby wygrać te trofeum, po trzecim finale i dostać przepustkę do Ligi Europy.

Podsumowanie

Pogoń Szczecin pod wodzą Duńczyka to wciąż projekt w fazie budowy. Thomasberg konsekwentnie wprowadza swój system, poprawia balans między defensywą a ofensywą i stara się wyeliminować problemy mentalne. Efekty już widać – zespół jest bardziej zorganizowany, lepiej przygotowany taktycznie, a Grosicki w nowej roli odżył na nowo. Jednak wiosna pokaże, czy te zmiany przełożą się na punkty i bezpieczne miejsce w tabeli, bo w Szczecinie liczy się przede wszystkim to, by w końcu odetchnąć z ulgą.

„Widzimy jaka ta liga jest. Musimy być gotowi, aby w finałowej części sezonu być lepsi, bo potrzebujemy punktów” – podsumowuje Thomasberg .

Zdj. Pogoń Szczecin

Autor. Marcel Turbaczewski

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze