Bayern Monachium zrobił to, do czego przyzwyczaił swoich kibiców w poprzednim sezonie Bundesligi, czyli nie pozostawił rywalowi żadnych złudzeń. Tym razem ofiarą Bawarczyków padł fatalnie spisujący się w defensywie Union Berlin, który przed spotkaniem z Bayernem stracił w lidze aż 10 bramek w trzech meczach.
Losy meczu rozstrzygnięte w pierwszej połowie
Pierwszy strzał w tym spotkaniu oddał już w 2. minucie Michael Olise. Bayern od początku narzucił wysokie tempo i grał z wysoko ustawioną linią obrony.
Na pierwszą bramkę nie trzeba było długo czekać. W 18. minucie gola na 1:0 zdobył Jamal Musiala. Niemiec otrzymał podanie ze skrzydła od Alphonso Daviesa i kapitalnym uderzeniem pokonał bramkarza Unionu.
Większość akcji gospodarzy kończyła się jednak w okolicach linii środkowej. Do siatki trafił również Luis Díaz, ale jego gol nie został uznany z powodu pozycji spalonej.
Co się odwlecze, to nie uciecze. W 39. minucie Harry Kane wykorzystał rzut karny i zdobył swoją setną bramkę w Bundeslidze. Dla Anglika jest to czwarty sezon w niemieckiej ekstraklasie.
Jeszcze przed przerwą Bayern zadał kolejny cios. W 45. minucie Michael Olise popisał się kapitalnym uderzeniem i podwyższył prowadzenie na 3:0.
Koncert Olise
Początek drugiej połowy przyniósł coś nieoczekiwanego. Union zaczął oddawać strzały, jednak nie przełożyło się to na zmianę obrazu spotkania.
W 54. minucie Harry Kane zdobył swoją 101. bramkę w Bundeslidze. Anglik wykorzystał dośrodkowanie Michaela Olise i głową skierował piłkę do siatki.
W 70. minucie Bayern dołożył kolejne trafienie. Saibari wdarł się w pole karne i bez większych problemów ograł obrońców Unionu, podwyższając prowadzenie na 5:0.
Piłkarze berlińskiego zespołu nie prezentowali praktycznie nic zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, a Bayern spokojnie kontrolował wydarzenia na boisku.
W 73. minucie Olise zdobył kolejnego gola po długim zagraniu Bischofa. Francuz nie zamierzał jednak na tym poprzestać. Zaledwie trzy minuty później ponownie wpisał się na listę strzelców, kompletując hat-tricka.
Bayern nie musiał nawet podkręcać tempa, aby całkowicie kontrolować spotkanie. Bawarczycy z ogromną swobodą rozgrywali piłkę przed polem karnym Unionu i bez większych problemów stwarzali kolejne sytuacje.
Musiala zdobył nawet bramkę na 8:0, jednak trafienie nie zostało uznane. Ostatecznie Bayern Monachium zwyciężył aż 7:0.
Fot. Adam Pretty
Autor: Aleksander Rudziński


