Polska reprezentacja w futbolu amerykańskim przegrała swój drugi mecz w ramach mistrzostw Europy, tym razem na wyjeździe. Biało-Czerwoni zostali pokonani przez reprezentację Węgier 14:10, a o zwycięstwie gospodarzy zadecydowało przyłożenie na 7 sekund przed końcem spotkania.
Pierwsza kwarta
Tradycyjnie nasza reprezentacja decydowała się na gry w czwartych próbach, już przy pierwszej serii ofensywnej, zamiast kopać, zdecydowali się na bieg Rafała Rutowicza, rozgrywającego naszej drużyny, niestety to nie wystarczyło na zdobycie pierwszej próby.
Następnie ofensywa gospodarzy popełniła kilka błędów i musieli odkopać piłkę spod własnego pola punktowego, na ich nie szczęście Krzysztof Wis zblokował punta i Polska dostała piłkę na 21. jardzie od strefy końcowej Węgier, Biało-Czerwoni ostatecznie zdobyli trzy punkty za pomocą kopnięcia.
Później Węgrowie ponownie puntowali przy własnej serii ofensywnej, niestety, gdy przyszła kolej na nasz atak, doszło do nieporozumienia między środkowym linii ofensywnej a naszym rozgrywającym. Rutowicz nie przyjął piłki i potrzebne było jej nakrycie, w ten sposób zakończyła się pierwsza kwarta.
Druga kwarta
Polska rozpoczęła od czwartej próby i 4 jardów do zdobycia. Jakub Samel, główny szkoleniowiec, pozostawił ofensywę na boisku, ale bieg Rutowicza nie przyniósł pierwszej próby. Po zniesieniu kar Polacy ponownie spróbowali, tym razem podaniem, jednak bez powodzenia. Węgrzy przejęli piłkę, lecz niedługo później musieli puntować.
Krzysztof Nosow popisał się dobrą akcją powrotną, ale Polska również musiała odkopywać piłkę. W kolejnej serii ofensywnej Węgrów, Szymon Barczak zaliczył przechwyt, a po kilku akcjach Nosow złapał 7-jardowe podanie w strefie końcowej. Polska prowadziła 10:0 po skutecznym podwyższeniu.
Pierwsza połowa zakończyła się uderzeniem rozgrywającego Węgier przez Damiana Wesołowskiego.
Trzecia kwarta
Ta część meczu składała się z mozolnego konstruowania akcji ofensywnych, pierwszą Węgrzy musieli ostatecznie zakończyć puntem, Polska początkowo też swoją tak zakończyła, jednak jak się okazało, było zbyt dużo mężczyzn na boisku po stronie Węgier i po karze Polska dostała kolejny zestaw prób. Polacy długo konstruowali akcję i czas w trzeciej kwarcie się skończył.
Czwarta kwarta
Po kilku akcjach Polska zameldowała się w polu punktowym. Niestety, z powodu kary przyłożenie nie zostało zaliczone. Następnie Biało-Czerwoni zdecydowali się na grę w czwartej próbie, ale nie zdobyli punktów.
Gospodarze nie potrafili wyjść z własnego pola punktowego. Ponownie nadeszła czwarta próba i na boisko wyszedł ich punter. Wszyscy zostali jednak zaskoczeni, ponieważ zamiast odkopywać piłkę, zawodnik pobiegł z nią, zdobywając pierwszą próbę i znacznie więcej jardów.
Następnie Węgrzy próbowali kilku głębokich podań. Jedno z nich zostało nawet złapane na trzecim jardzie od pola punktowego, ale kara znacząco cofnęła gospodarzy. Później polska defensywa zatrzymała węgierską ofensywę i zmusiła rywali do puntu.
Kolejne akcje ofensywne w wykonaniu Polski wyglądały bardzo źle. Wywoływano wiele biegów, co teoretycznie było dobrym rozwiązaniem, aby spalać czas na zegarze, jednak większość z nich nie miała większego potencjału. Dodatkowo Krystian Stępczak zgubił piłkę, którą odzyskali Węgrzy.
Gospodarze ruszyli w kierunku red zone (obszaru znajdującego się mniej niż 20 jardów od pola punktowego) i po podaniu z drugiego jarda zdobyli przyłożenie, a następnie skutecznie podwyższyli wynik. Było 7:10, a zegar wskazywał 3:30 do końca meczu.
Niestety i tym razem Polska wyglądała słabo w ataku. Rywale podarowali naszej reprezentacji 20 jardów dzięki karom, ale mimo to na 1:35 przed końcem Polacy musieli puntować.
Węgrzy otrzymali piłkę na własnym 40. jardzie, gdy do końca pozostawało 40 sekund. Przy czwartej próbie niekompletne podanie dało Polakom nadzieję, jednak sędziowie ukarali ich za przeszkadzanie w odbiorze. Gospodarze wznowili grę na 28. jardzie i na 7 sekund przed końcem zdobyli przyłożenie oraz skutecznie podwyższyli wynik, obejmując prowadzenie 14:10.
Polakom pozostało zaledwie 7 sekund, a ostatnia akcja powrotna nie przyniosła efektu. Biało-Czerwoni przegrali drugi mecz mistrzostw Europy. Tydzień wcześniej ulegli Włochom różnicą siedmiu punktów.
Pierwsza część mistrzostw zakończy się w przyszłym tygodniu, a reprezentacja Polski powróci na boisko futbolowe dopiero w sierpniu.
Fot: Łukasz Skwiot


