W niedzielnym hicie Premier League Manchester City ograł Liverpool 3:0 na Anfield. The Citizens przedłużyli swoją serię zwycięstw nad The Reds do czterech. To pierwsza taka sytuacja od drugiej połowy lat 30. XX wieku.
Trener przyjezdnych miał nosa
Kluczowa dla losów meczu okazała się decyzja Enzo Mareski. W 56. minucie na boisko wszedł Jérémy Doku, który od razu rozruszał ofensywę gości. 6 minut później po faulu na reprezentancie Belgii drugą żółtą kartkę obejrzał Ryan Gravenberch. Liverpool, mimo braków kadrowych, grał do tego momentu naprawdę dobrze i był blisko wyjścia na prowadzenie, ale po utracie Holendra wszystko się posypało.
Manchester City wykorzystał grę w przewadze, strzelając trzy bramki między 65. a 78. minutą spotkania. Przy każdym trafieniu miał udział Doku. Sam strzelił cudownego gola na 2:0. 10-krotny mistrz Anglii wygrał czwarty z rzędu mecz z Liverpoolem. Trzy poprzednie zwycięstwa są z poprzedniego sezonu – 3:0 i 2:1 w lidze oraz 4:0 w FA Cup. Taka efektowna passa miała miejsce wcześniej tylko raz – między 1935 a 1937 rokiem. Obywatele wygrywali wówczas 2:0, 6:0, 5:1 oraz 5:0.
Jeremy Doku is so tricky and explosive,this is every defenders nightmare but Reece James always manages to stop him every time, best right back in the world for a reason 💯
— Shed (@Shednotty) October 11, 2026
Po sześciu kolejkach Man City, z kompletem punktów, zajmuje pierwszą pozycję w tabeli Premier League. Kolejny arcytrudny mecz czeka obecnych wicemistrzów Anglii w najbliższą środę. W drugiej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów zagrają z Paris Saint-Germain. Trzy dni później podejmą na własnym stadionie Ipswich Town. Beniaminek angielskiej elity notuje bardzo udany start rozgrywek.
Fot: X/Manchester City
Some support 🩵 pic.twitter.com/xTH2QHGSaF
— Manchester City US (@ManCityUS) October 11, 2026


