Trzech gladiatorów, jedno Koloseum – najlepsza końcówka sezonu SGP ostatnich lat.

Różnica punktowa między pierwszym a drugim zawodnikiem w klasyfikacji generalnej jest najmniejsza od 2021 roku, kiedy to walkę do samego końca toczyli Artiom Łaguta i Bartosz Zmarzlik. Wówczas, z przewagą zaledwie trzech punktów, tytuł mistrza świata zdobył Rosjanin posiadający polskie obywatelstwo. Tym razem jednak, mimo nieobecności Łaguty, przed sześciokrotnym mistrzem świata stoi równie trudne zadanie.

Znikoma przewaga w klasyfikacji generalnej

Przed ostatnią rundą SGP liderem klasyfikacji generalnej cyklu jest Robert Lambert. Brytyjczyk zawdzięcza pierwsze miejsce znakomitej formie, którą prezentuje od końcówki czerwca. Od piątej rundy we Wrocławiu „Lambo” nieprzerwanie melduje się na podium.

Po przedwcześnie zakończonym Grand Prix w Vojens 28-latek wskoczył na fotel lidera i utrzymał pierwszą pozycję przed ostatnimi zawodami sezonu.

Brytyjczykowi po piętach depczą Brady Kurtz oraz wcześniej wspomniany Bartosz Zmarzlik. Przewaga zawodnika urodzonego w Norwich nad drugim w klasyfikacji generalnej Polakiem wynosi zaledwie jeden punkt. Nad trzecim Kurzem Lambert ma natomiast trzy punkty przewagi.

Faworyt jest tylko jeden?

Oglądając w ostatnich latach cykl Speedway Grand Prix, przywykliśmy do dominacji pojedynczych zawodników. Bartosz Zmarzlik jako jedyny żużlowiec w historii może pochwalić się czterema złotymi medalami zdobytymi z rzędu.

W tym sezonie sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Od ósmej rundy w Rydze każde zawody wygrywał inny zawodnik. Jedynymi żużlowcami, którzy w obecnym sezonie więcej niż raz stawali na najwyższym stopniu podium, są Lambert i Zmarzlik.

Trzeci z najwyżej sklasyfikowanych zawodników, Brady Kurtz, nie radzi sobie najlepiej na toruńskiej Motoarenie. Jego średnia w meczach Ekstraligi na tym obiekcie wynosi 7,55 punktu. Oczywiście nie można traktować tej statystyki jako czynnika, który całkowicie przekreśla jego szanse.

Jednego zdecydowanego faworyta nie ma, jednak największego pretendenta do tytułu można upatrywać w zawodniku, który toruński owal zna jak własną kieszeń. Robert Lambert najlepiej radzi sobie właśnie w mieście Kopernika.

Polak z szansą na siódmy tytuł

O tym, że wychowanek gorzowskiej Stali ma ogromny potencjał, przekonaliśmy się bardzo szybko. Pierwszy raz cały żużlowy świat usłyszał o nim podczas rundy SGP w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie wystąpił dzięki „dzikiej karcie”.

Już wtedy pokazał się z wyśmienitej strony. Zaledwie 17-letni wówczas Zmarzlik sensacyjnie zakończył zawody na trzecim miejscu. Pełnoprawnym zawodnikiem cyklu został w 2016 roku, a w swoim debiutanckim sezonie zdobył brązowy medal.

Był to sygnał dla całego żużlowego świata, że w Polsce rodzi się nowa gwiazda na miarę Tomasza Golloba.

W 2019 roku Zmarzlik zdobył swój pierwszy tytuł indywidualnego mistrza świata. Jego żużlowy geniusz przełożył się na kolejne triumfy w całym cyklu. Jedynym wyjątkiem pozostaje wspomniany wcześniej 2021 rok, kiedy to właśnie w Toruniu przegrał rywalizację z Artiomem Łagutą.

Od tamtego sezonu „Bartula” nie pozwala swoim rywalom na zdobycie złotego medalu. Kiedy wydawało się, że na świecie nie ma żużlowca, który byłby w stanie mu zagrozić, w poprzednim sezonie pojawił się zawodnik z antypodów.

Mowa oczywiście o reprezentancie wrocławskiej Sparty, który już w swoim debiutanckim sezonie w cyklu zdobył srebrny medal.

To właśnie Australijczyk był rok temu zawodnikiem, na którego Zmarzlik musiał szczególnie uważać. Ciekawostką jest fakt, że Polak na toruńskiej Motoarenie przypieczętował pięć z sześciu swoich tytułów mistrza świata. Ponadto dwie ostatnie rundy na tym obiekcie również wygrał Zmarzlik.

Czy tym razem będzie podobnie?

Zapomniany, ale gotowy na wojnę

Przeszkodzić Polakowi i Brytyjczykowi będzie chciał Australijczyk. Wicemistrz świata, choć wielu kibiców nie uważa go za głównego faworyta do zwycięstwa w tym roku, zasługuje na docenienie za dynamiczny progres, jaki zanotował w ostatnich latach.

Do Ekstraligi Brady Kurtz trafił z Rybnika. Spędził tam dwa sezony, podczas których jego średnia nie spadła poniżej dwóch punktów na bieg. Mało kto przypuszczał jednak, że tak szybko stanie się zawodnikiem gotowym do walki o tytuł najlepszego żużlowca świata.

Tak się jednak stało. Zawodnik Sparty przegrał walkę o złoty medal w Vojens z Bartoszem Zmarzlikiem, a na koniec sezonu mógł pochwalić się drugim miejscem w klasyfikacji SGP oraz dziewiątą pozycją w zestawieniu najlepszych zawodników Ekstraligi.

Trzeba przyznać, że są to bardzo dobre wyniki jak na pierwszy sezon w najlepszych rozgrywkach na świecie.

W tym przypadku nie historia jest jednak najważniejsza, lecz to, jak Kurtz poradzi sobie za kilka godzin. Wróćmy więc do wcześniej wspomnianej statystyki. Średnia Brady’ego Kurtza w Toruniu wynosi zaledwie 7,55 punktu w czterech występach.

Właśnie ta mizerna statystyka sprawia, że przed ostatnią rundą na Australijczyka stawia niewielu kibiców.

Walka nie tylko o mistrzostwo

Oprócz niezwykle ciekawie zapowiadającej się rywalizacji o mistrzostwo świata w tle odbędą się równie ważne dla całego cyklu pojedynki.

Dla jasności przypomnijmy, którzy zawodnicy zagwarantowali sobie lub wciąż muszą zapewnić miejsce w stawce na przyszły sezon. Siedmiu najlepszych zawodników końcowej klasyfikacji SGP automatycznie kwalifikuje się do przyszłorocznej stawki.

Do cyklu awansuje również czterech najlepszych zawodników FIM SGP Challenge. Jeśli któryś z nich zapewni sobie awans poprzez klasyfikację generalną SGP, czyli zakończy sezon w czołowej siódemce, jego miejsce z Challenge przechodzi na kolejnego najwyżej sklasyfikowanego zawodnika tego turnieju.

Miejsce w kolejnym sezonie SGP zagwarantowane ma również zwycięzca Speedway European Championship.

Kto ma już zapewniony start?

W gronie zawodników, którzy zapewnili sobie miejsce w przyszłorocznym cyklu, znajdują się czterej najlepsi zawodnicy lipcowego finału eliminacji we Włoszech:

  • Robert Lambert (Wielka Brytania) – zwycięzca turnieju,
  • Rohan Tungate (Australia) – drugi zawodnik turnieju,
  • Kacper Woryna (Polska) – trzecie miejsce,
  • Kim Nilsson (Szwecja) – czwarte miejsce i powrót do cyklu po przerwie.

Poza nimi w przyszłym sezonie na pewno zobaczymy również Bartosza Zmarzlika, Brady’ego Kurtza oraz Michaela Jepsena Jensena. Ten ostatni zapewnił sobie utrzymanie matematycznie dzięki odpowiednio wysokiej pozycji w cyklu oraz przesunięciom wynikającym z miejsc zajmowanych przez zawodników z SGP Challenge.

Ciekawiej prezentują się różnice punktowe na niższych pozycjach. Na piątym miejscu w klasyfikacji generalnej plasuje się Leon Madsen, który ma zaledwie jeden punkt przewagi nad grupą pościgową.

W peletonie znajdują się Max Fricke i Patryk Dudek, a teoretycznie również Kacper Woryna. W przypadku dwóch pierwszych zawodników walka zapowiada się bardzo ciekawie. Przewagę w tej rywalizacji może mieć Dudek, który spędził na toruńskiej Motoarenie pięć lat i zna ten obiekt bardzo dobrze.

Ponadto swojemu rodakowi może pomóc Kacper Woryna, który dzięki zajęciu trzeciego miejsca w prestiżowym turnieju FIM SGP Challenge w Terenzano zapewnił sobie miejsce w cyklu na kolejny rok.

Jeśli zakończy sezon w pierwszej siódemce, automatycznie otworzy drogę do cyklu ósmemu najlepszemu zawodnikowi klasyfikacji generalnej. Czysto teoretycznie Worynie nie musi więc zależeć na wyniku w Toruniu, skoro i tak jest pewny jazdy w przyszłym sezonie.

W praktyce wiemy jednak doskonale, że żużlowcy to ludzie, którzy walczą do samego końca. Sport, jak zwykle, nie przeczy logice tylko dlatego, że logika poprosiła o dzień wolny.

Pawełczak może namieszać

Pomocną dłoń swojemu rodakowi może wyciągnąć 17-letni Maksymilian Pawełczak. Ten niezwykle utalentowany wychowanek bydgoskiej Polonii w swoim pierwszym sezonie w Metalkas 2. Ekstralidze zanotował trzecią najlepszą średnią w całej lidze.

Nic dziwnego, że to właśnie indywidualny mistrz Polski juniorów otrzymał „dziką kartę” na toruńskie Grand Prix.

Pawełczak nie wygrał jeszcze z Bartoszem Zmarzlikiem, ale znając jego odwagę oraz duże jak na ten wiek umiejętności, niewykluczone, że junior Polonii będzie chciał pokrzyżować plany mistrza świata.

Podsumowanie sprintu

Ostatni w tym sezonie wyścig sprinterski niespodziewanie wygrał Dominik Kubera. Zawodnik zastosował się do wymowy powyższego nagłówka i kiedy mógł pomóc swojemu rodakowi, nie zrobił tego. Podobną postawę zaprezentowali również Max Fricke i Dan Bewley. To właśnie oni sprawili, że Brady Kurtz i Robert Lambert odpadli już w pierwszej rundzie kwalifikacji.

Takiej wpadki nie zaliczył Bartosz Zmarzlik, który pewnie awansował do wyścigu sprinterskiego. W nim przyjechał za plecami Kubery.

Po sprincie sytuacja w klasyfikacji generalnej zrobiła się jeszcze ciekawsza w kontekście walki o mistrzostwo świata.

Pierwsze miejsce zajmuje Zmarzlik, a depczący mu po piętach Robert Lambert traci do Polaka zaledwie dwa punkty.

Trzeci jest Brady Kurtz. Australijczyk ma przed sobą największe wyzwanie, ponieważ do lidera traci już pięć punktów.

Wyniki wyścigu sprinterskiego

  1. Dominik Kubera
  2. Bartosz Zmarzlik
  3. Maksymilian Pawełczak
  4. Dan Bewley

Oficjalna lista startowa 2026 DEWALT FIM Speedway Grand Prix Polski w Toruniu

  1. Andrzej Lebedevs
  2. Max Fricke
  3. Anders Thomsen
  4. Kacper Woryna
  5. Bartosz Zmarzlik
  6. Robert Lambert
  7. Michael Jepsen Jensen
  8. Patryk Dudek
  9. Maksymilian Pawełczak
  10. Fredrik Lindgren
  11. Jason Doyle
  12. Leon Madsen
  13. Dominik Kubera
  14. Dan Bewley
  15. Nazar Parnicki
  16. Brady Kurtz
  17. Antoni Kawczyński
  18. Mikołaj Duchiński

Fot: speedwaygp

Autor: Tymoteusz Kawka

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze