28 września 2003 roku polskie „Złotka” pokonały w Stambule gospodynie turnieju, zdobywając pierwszy w historii historyczny złoty medal Mistrzostw Europy. Po ponad dwóch dekadach reprezentacja Polski wraca do stolicy Turcji pod wodzą Stefano Lavariniego, by przełamać klątwę 5. miejsca i ponownie stanąć na podium.
Historia zatacza koło
Wielu kibiców z pewnością pamięta tamten wygrany 3:0 finał z Turczynkami w stambulskiej hali, choć dla młodszym fanów może to być już tylko historyczny fakt. Podopieczne Andrzeja Niemczyka przeszły wtedy do historii, wygrywając czempionat w wielkim stylu. Dziś reprezentacja Polski prowadzona przez Stefano Lavariniego staje przed szansą na własny sukces i przełamanie serii turniejów kończonych na ćwierćfinale.
Grupa, w której znalazły się Polki, zapowiada stosunkowo łatwą drogę do fazy pucharowej. Pojedynki z Węgrami, Łotwą czy Słowenią będą dla większości kibiców pierwszą okazją do zobaczenia tych zespołów w akcji na tym poziomie. Te mecze powinny posłużyć Biało-Czerwonym jako rozgrzewka przed dwoma kluczowymi starciami.
Z Niemkami drużyna Lavariniego wygrywa co prawda regularnie (bilans w meczach o punkty to 9:0), ale ich starcia niemal zawsze są zacięte i często kończą się tie-breakami. Prawdziwym sprawdzianem będzie jednak pojedynek z gospodyniami turnieju – Turczynkami.
Taktyczna pułapka w drabince
Konstrukcja turnieju sprawia, że w 1/8 i 1/4 finału zespoły z „polskiej” grupy A połączą się z ekipa z grupy C (gdzie faworytami są Holandia i Belgia, a stawkę uzupełniają Azerbejdżan, Rumunia, Hiszpania oraz Portugalia).
* 3. miejsce w grupie A: Opcja najgorsza – trafienie na zwycięzcę grupy A (najpewniej Turcję) już w 1/8 finału.
* 2. miejsce w grupie A: Oznacza konfrontację z 3. zespołem grupy C w 1/8 finału oraz prawdopodobne starcie z Holandią w ćwierćfinale.
* 1. miejsce w grupie A: Teoretycznie najprostsza drabinka (4. zespół grupy C w 1/8 finału i Niemcy lub Belgia w 1/4 finału). Kryje jednak pułapkę – w półfinale triumfatorki grupy A trafią najprawdopodobniej na liderki światowego rankingu, Włoszki, z którymi nikt nie chce mierzyć się zbyt wcześnie.
Kadra przetrzebiona kontuzjami
Z kadry na ME 2023 w zespole pozostało zaledwie pięć siatkarek: Magdalena Stysiak, Katarzyna Wenerska, Magdalena Jurczyk, Aleksandra Szczygłowska oraz Monika Fedusio.
Wylot tej ostatniej do Stambułu stał zresztą pod znakiem pytania – podczas jednego z treningów przed Memoriałem Agaty Mróz-Olszewskiej przyjmująca Panathinaikosu Ateny poczuła ból w barku.
Na szczęście uraz nie okazał się poważny i Fedusio zagra w Euro. Takiego szczęścia nie miała Martyna Łukasik, która musiała poddać się operacji barku. W zespole brakuje również siatkarek, które zakończyły kariery (Agnieszka Korneluk, Monika Gałkowska) lub zrezygnowały z gry w reprezentacji ze względów zdrowotnych.
Krok w tył organizatorów
Warto również wspomnieć o kwestiach organizacyjnych. Podczas gdy Volleyball World przyzwyczaiło fanów do nowoczesnych standardów transmisji i oprawy, CEV wciąż trzyma się rozwiązań sprzed dekady. Brak płynnie działających statystyk na żywo z VolleyStation czy przestarzała strona internetowa federacji to tylko niektóre z niedogodności, z jakimi muszą mierzyć się kibice od pierwszych dni turnieju.
Terminarz meczów reprezentacji Polski:
* 22 sierpnia (sobota), godz. 18:00: Węgry – Polska
* 24 sierpnia (poniedziałek), godz. 15:00: Polska – Łotwa
* 25 sierpnia (wtorek), godz. 18:00: Polska – Słowenia
* 27 sierpnia (czwartek), godz. 15:00: Polska – Niemcy
* 28 sierpnia (piątek ), godz. 18:00: Turcja – Polska
Wszystkie mecze reprezentacji Polski podczas Mistrzostw Europy można oglądać na otwartej antenie Polsatu. Wybrane spotkania fazy grupowej transmitowane są również bezpłatnie na oficjalnym kanale YouTube European Volleyball.


