Robert Lewandowski ponownie dał o sobie znać na amerykańskich boiskach! Reprezentant Polski wpisał się na listę strzelców w spotkaniu Leagues Cup, w którym jego Chicago Fire pokonało Santos Laguna 3:1. „Strażacy” długo musieli odrabiać straty, ale w końcówce spotkania pokazali charakter i odwrócili losy rywalizacji. Polski napastnik postawił kropkę nad „i”, zdobywając bramkę w doliczonym czasie gry.
Spotkanie nie rozpoczęło się jednak po myśli gospodarzy. To Santos Laguna jako pierwszy znalazł drogę do bramki. W 20. minucie Ezequiel Bullaude wykorzystał swoją okazję i dał meksykańskiej drużynie prowadzenie 1:0. Chicago Fire musiało więc przez długi czas gonić wynik.
Długo czekali na przełamanie
Chicago Fire miało świadomość, że porażka mocno skomplikuje sytuację zespołu w Leagues Cup. Gospodarze ruszyli więc do odrabiania strat, ale przez większą część spotkania brakowało im skuteczności pod bramką rywala.
Lewandowski, ustawiony na pozycji numer dziewięć, był jednym z najważniejszych punktów ofensywy zespołu. Polski snajper szukał swoich okazji, pracował dla drużyny i czekał na moment, w którym będzie mógł wykorzystać swoje największe atuty – doświadczenie, ustawienie oraz instynkt strzelecki. Przełom nastąpił dopiero w ostatnich 20 minutach.
Zinckernagel rozpoczął wielki powrót
W 72. minucie Chicago Fire w końcu doprowadziło do wyrównania. Philip Zinckernagel zdobył bramkę, która całkowicie zmieniła obraz spotkania. Wynik 1:1 sprawił, że gospodarze uwierzyli, iż mogą jeszcze sięgnąć po komplet punktów.
Santos Laguna znalazło się pod coraz większą presją, a Chicago Fire nie zamierzało zadowalać się remisem.
Gospodarze konsekwentnie naciskali i w końcówce spotkania ich wysiłek został nagrodzony. W 90. minucie Robin Lod trafił do siatki, wyprowadzając Chicago Fire na prowadzenie 2:1. Zespół, który przez większą część meczu musiał odrabiać straty, był o krok od zwycięstwa.Ale to nie był jeszcze koniec emocji.
Lewandowski postawił kropkę nad „i”!
W doliczonym czasie gry na scenę wkroczył Robert Lewandowski. W 93. minucie reprezentant Polski znalazł się w odpowiednim miejscu i wykorzystał swoją okazję, zdobywając trzecią bramkę dla Chicago Fire. Polski napastnik przypieczętował tym samym zwycięstwo swojego zespołu 3:1.
Dla Lewandowskiego był to kolejny ważny moment w jego przygodzie z Chicago Fire. Polak po raz kolejny udowodnił, że nawet jeśli przez długi czas nie znajduje drogi do bramki, potrafi zachować koncentrację do ostatniego gwizdka i wykorzystać swoją szansę.
Chicago Fire 3:1 Santos Laguna.
Bullaude dał Meksykanom prowadzenie, Zinckernagel rozpoczął comeback, Lod wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, a Lewandowski zakończył wszystko efektownym akcentem.
Wielki charakter Chicago Fire
To zwycięstwo ma dla Chicago Fire szczególne znaczenie również ze względu na sposób, w jaki zostało odniesione. Zespół przegrywał 0:1, długo nie potrafił znaleźć odpowiedzi na defensywę Santos Laguna, a mimo to nie stracił wiary.
Ostatnie minuty pokazały ogromną determinację gospodarzy. W ciągu zaledwie kilkunastu minut Chicago Fire zdobyło trzy gole i całkowicie odwróciło losy spotkania.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje końcówka meczu. Najpierw Zinckernagel doprowadził do remisu, następnie Lod zdobył bramkę na 2:1, a już w doliczonym czasie gry Lewandowski ustalił wynik rywalizacji.
To właśnie takie spotkania często budują charakter drużyny i mogą być bardzo ważne w dalszej części rozgrywek.
Polski napastnik znów trafia
Dla polskich kibiców najważniejszą informacją jest oczywiście gol Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski nie przestaje być jedną z najważniejszych postaci swojego zespołu.
Jego bramka przeciwko Santos Laguna może być kolejnym pozytywnym sygnałem przed kolejnymi spotkaniami. Lewandowski pokazuje, że niezależnie od ligi, kraju czy rozgrywek wciąż potrafi być zawodnikiem, który w kluczowym momencie bierze odpowiedzialność na siebie.
Tym razem nie musiał zdobywać kilku bramek. Wystarczyła jedna – za to niezwykle ważna, bo przypieczętowała zwycięstwo Chicago Fire.
Chicago Fire odwraca losy meczu i wygrywa 3:1!
Santos Laguna długo mogło wierzyć, że wywiezie z tego spotkania korzystny rezultat. Meksykanie prowadzili 1:0 po trafieniu Bullaude i przez długi czas utrzymywali korzystny wynik.
Chicago Fire nie zamierzało jednak odpuszczać.
Zinckernagel – 1:1.
Lod – 2:1.
Lewandowski – 3:1.
Tak wyglądała końcówka spotkania, która zamieniła potencjalną porażkę w efektowne zwycięstwo.
Robert Lewandowski po raz kolejny wpisał się na listę strzelców, a Chicago Fire może cieszyć się z niezwykle cennego triumfu w Leagues Cup.
Polski snajper zrobił swoje. Chicago odwróciło mecz. A Leagues Cup dopiero nabiera tempa!
Fot. Getty Images
Autor: Mikołaj Mazur


