W meczu 3. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy piłkarze Legii Warszawa zremisowali w Kielcach z Koroną 1:1. Jedynego gola dla drużyny Marka Papszuna strzelił po znakomitym zagraniu Kamila Piątkowskiego Łukasz Zjawiński, który uderzył piłkę głową w samo okienko bramki rywala.
16-krotni Mistrzowie Polski przyjechali do Kielc w roli lidera rozpoczętych dwa tygodnie temu rozgrywek PKO Bank Polski Ekstraklasy. Licząc końcówkę poprzedniego sezonu mieli na swoim koncie już sześć ligowych zwycięstw z rzędu. Także od sześciu spotkań Wojskowi nie przegrali z Koroną w stolicy województwa świętokrzyskiego, ostatni raz uznając w lidze wyższość gospodarzy dziewięć lat temu, dokładnie 25 listopada 2017 roku. Z powodu lekkich urazów przeciążeniowych w kadrze meczowej gości nie znaleźli się Ivan Brkić, Zoran Arsenić, Wahan Biczachczjan i Samuel Kovacik, a w ataku trener Marek Papszun – dzisiejszy jubilat – postawił na duet Rafał Adamski – Łukasz Zjawiński.
Stołeczni rozpoczęli mecz odważnie. Korona wysoko naciskała Warszawian, ale ci dobrze radzili sobie z wyjściem spod pressingu. W 10. minucie rajd z piłką przez prawie całe boisko przeprowadził Ruben Vinagre, ale futbolówkę w polu karnym na rzecz rywali stracił Adamski. Trzy minuty później pierwszą groźną sytuację stworzyli gospodarze. Kamil Jakubczyk strzelał z 10 metra, ale Otto Hindrich fenomenalnie wybił piłkę na rzut rożny. Kilka minut później aktywny w pierwszej odsłonie Vinagre zacentrował futbolówkę w pole karne, Zjawiński zgrał głową do „Adamsa”, ale napastnik Legii uderzył – również głową – niecelnie. W tej fazie gry konkretniejsi w środku pola byli gospodarze, ale wszystko kończyło się na defensywie Legii. Ta z kolei grała z przodu niedokładnie, tracąc często piłkę na rzecz piłkarzy Jacka Zielińskiego.
W 28. minucie spotkania chwilowe osłabienie gospodarzy (po zejściu opatrywanego Ariela Mosóra) wykorzystali przyjezdni. Fenomenalne dośrodkowanie z głębi pola Kamila Piątkowskiego z zegarmistrzowską precyzją zamienił na gola Zjawiński, który znakomitym strzałem głową umieścił piłkę w samym okienku bramki strzeżonej przez Xaviera Dziekońskiego. Pięć minut później znów groźnie zrobiło się przed bramką gospodarzy. Tym razem Damian Szymański dośrodkował do Adamskiego, lecz ten uderzał niecelnie. W 43. minucie swoją szansę mieli gospodarze. Napastnik Korony Morgan Fassbender dynamicznie wszedł w strefę obronną Legii i oddał strzał z 16 metrów. Po drodze piłka odbiła się jeszcze od Roberta Deziela Jr uderzyła w poprzeczkę i wyszła na rzut rożny. Gracze rywali domagali się rzutu karnego sugerując zagranie ręką Niemca, ale po analizie VAR sędzia Jarosław Przybył z Kluczborka nakazał grać dalej. Do przerwy Wojskowi byli więc na jednobramkowym prowadzeniu.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze. Mariusz Stępiński ograł Szymańskiego w środku pola, zagrał piłkę do Hellebranda, ale ten strzelił wysoko nad bramką Hindricha. Korona dalej przeważała, ale nic z tego nie wynikało. W 66. minucie Adamski utrzymał się przy piłce pod polem karnym, podał ją do Wszołka, ten z powrotem dograł mu w pole karne, ale napastnik Legii pogubił się przy jej przyjęciu. W 70. minucie groźnie z rzutu wolnego uderzył Wiktor Długosz, jednak golkiper Wojskowych zdołał odbić piłkę na rzut rożny. Korner gospodarzy okazał się jednak zabójczy. Kopnięta przez Długosza z narożnika boiska piłka trafiła do wbiegającego na piąty metr Stępińskiego, który głową skierował ją do bramki. Na zegarze widniał więc wynik 1:1. Trzy minuty później bardzo groźny strzał z boku pola karnego oddał ponownie Długosz, ale tym razem minimalnie chybił celu.
W końcowej fazie meczu obydwie drużyny chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W 81. minucie Vinagre dogrywał piłkę do Bartosza Kapustki, ale kapitana Legii uprzedził w polu karnym Dziekoński. Pięć minut później futbolówkę w pole karne wrzucił wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Jakub Żewłakow, ale ta przeleciała kilka centymetrów nad głową Milety Rajovicia. W 89. minucie groźny strzał Marcela Pieczka zablokował Rafał Augustyniak. Trzy minuty później „August” znów popisał się kapitalną interwencją, tym razem blokując groźny strzał Fassbendera. Pięć dodatkowych minut nie przyniosło już zmiany rezultatu i Korona z Legią podzieliły się punktami. Ostatni raz komplet punktów w trzech pierwszych meczach Legioniści zdobyli w sezonie 2015/16. Dziś po trzech kolejkach mają ich na swoim koncie siedem.


