Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław, czyli pucharowicz kontra beniaminek [ZAPOWIEDŹ]

W sobotę naprzeciwko siebie stanie wicemistrz Ekstraklasy oraz wicemistrz Betclic 1 Ligi. Walczący o jesienną grę w europejskich pucharach Górnik Zabrze podejmie wracającego na najwyższy szczebel rozgrywek Śląsk Wrocław.

Górnik Zabrze po zeszłorocznym sukcesie ani myśli o zwalnianiu tempa. Śląsk Wrocław natomiast będzie chciał zainaugurować swój powrót do Ekstraklasy w jak najlepszym stylu.

Górnik Zabrze – utrzymać zeszłoroczny impet

Górnik Zabrze w zeszłym roku miał wiele powodów do świętowania. Zwycięstwo w Pucharze Polski, wicemistrzostwo zapewniające grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów oraz prywatyzacja klubu – to wszystko sprawiło, że na ostatniej konferencji pomeczowej minionego sezonu wszyscy wspólnie oklaskiwali Lukasa Podolskiego i Michała Gasparika. Zeszłoroczny sukces zwiększył jednak apetyty kibiców, a także otworzył przed drużyną nowe wyzwania. Ta będzie musiała połączyć rywalizację w Europie z tą krajową. Na początek, między starciami z Fenerbahce, podopieczni Michała Gasparika spróbują pokonać Śląsk Wrocław.

Celem Zabrzan na letnie okienko transferowe było zachowanie trzonu zespołu, a przy tym odpowiednie go wzmocnienie. Z grubsza się to udało, choć można postawić pewne „ale”. Przede wszystkim z „Trójkolorowymi” pożegnał się Patrick Hellebrand. Czech był sercem i płucami drużyny w zeszłym sezonie. Z pewnością brakuje bezpośredniego zastępstwa dla nowego zawodnika Korony Kielce. Można mieć wątpliwości, czy trio Urbański-Dietz-Sadilek zapewni tę samą jakość co Ambros-Hellebrand-Sadilek. Z tymi piłkarzami w pomocy Górnik Zabrze zakończył miniony sezon w spotkaniu z Radomiakiem Radom.

Ważne jest także to, jak poradzą sobie nowe nabytki, a w szczególności mowa tu o pozycji napastnika. To z obsadzeniem tej pozycji Michał Gasparik miał przed rokiem najwięcej problemów. O ile jesienią w tej roli sprawdził się jeszcze Sandre Liseth, tak wiosną o wiele częściej zaliczał słabsze występy. Niewypałem okazał się także transfer Theodorosa Tsirigotisa. Tym razem za zdobywanie bramek ma odpowiadać Erik Prekop. Czech występował wcześniej dla Slavii Praga. Jeśli tym razem transfer napastnika wypali, to niewykluczone, że śląski klub powalczy o podobne sukcesy, co sezon temu.

Śląsk Wrocław bez fajerwerków

Podczas gdy Górnik Zabrze bił się o najwyższe cele w zeszłym sezonie, Śląsk Wrocław musiał walczyć o powrót do elity. Do Ekstraklasy „Wojskowi” wrócili błyskawicznie, co w przeszłości nie udawało się chociażby Wiśle Kraków, Ruchowi Chorzów czy Arce Gdynia. Teraz jednak wypadałoby się na najwyższym szczeblu pozostać na dłużej niż rok. Czy w ekipie Ante Simundzy jest wystarczająco dużo jakości?

Co prawda Wrocławianie ostatecznie, dzięki świetnej końcówce, zdołali bezpośrednio awansować. Trzeba jednak pamiętać, że w Betclic 1 Lidze spotkało ich sporo trudności, a to właśnie na tych zawodnikach w dużej mierze będzie oparta kadra zespołu. Śląsk Wrocław zimował przecież poza pozycjami barażowymi. Kibice więc mają wątpliwości czy ci sami zawodnicy dadzą radę w Ekstraklasie.

Nie jest też tak, że w klubie nie przeprowadzono transferów. Jedne budzą podziw, inne… cóż – mocno zaskakują. Dla tej drugiej kategorii przykładem jest Malaly Dembele. Francuz w ostatnim czasie występował w 2. lidze tureckiej i to z różnym powodzeniem. Działaczy trzeba jednak też pochwalić, chociażby za sprowadzenie Grzegorza Tomasiewicza. Lider Piasta Gliwice został wyciągnięty za darmo i z pewnością wniesie nową jakość.

Górnik Zabrze z patentem na Śląsk Wrocław?

Śląsk Wrocław na pokonanie „Trójkolorowych” czeka już prawie cztery lata. W ostatnich pięciu spotkaniach aż czterokrotnie triumfował Górnik Zabrze. Tylko raz zespół ze stolicy Dolnego Śląska wyszarpał remis. To między innymi nieudane boje z Zabrzanami zaważyły o braku mistrzostwa dla „Wojskowych” w sezonie 2023/2024.

Ostatnie starcie między tymi dwoma klubami odbyło się w maju 2025 roku. Wtedy to podopieczni Piotra Gierczaka pokonali na własnym stadionie walczących o życie Wrocławian 2:0. Dla gości był to ostatni mecz przed przypieczętowaniem spadku. Porażka ta, a następnie wygrane bezpośrednich rywali w walce o utrzymanie oznaczały, że „Wojskowi” do kolejnego spotkania podchodzili już bez żadnych nadziei.

Stadion w Zabrzu więc zawodnikom, jak Piotr Samiec-Talar, Marc Linares, Yegor Matsenko czy trenerowi Ante Simundzy, najpewniej nie wywoła najlepszych wspomnień. Z tego jednak powodu chęć zemsty może 2. drużynę zeszłego sezonu Betclic 1 Ligi podwójnie napędzić. To się jednak okaże po rozpoczęciu meczu. Ten poprowadzi Marcin Szczerbowicz, którego pierwszy gwizdek planowo wybrzmi o 17:30.

Fot. Ales sandro / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze