Legendarny ojciec wróży mu grę w wielkim klubie. W Premier League szaleje nowy czarodziej

On może kiedyś zagrać w Barcelonie, Realu Madryt, Paris Saint-Germain albo w jakimś innym wielkim klubie. Tak na temat swojego syna Mohameda mówił w wywiadzie dla WinWin legendarny reprezentant Algierii, Lakhdar Belloumi. Za czasów kariery piłkarskiej nigdy nie zagrał w Europie, choć w połowie lat 80. ubiegłego wieku był o krok od przejścia do Juventusu. To, co nie udało się jemu, zdołał osiągnąć jego syn, który na Stary Kontynent trafił na początku 2022 roku. Od dwóch lat Belloumi junior reprezentuje barwy Hull City, które notuje bardzo udany powrót do Premier League. Ofensywa Tygrysów opiera się właśnie na nim, co na pewno – pozytywnie – zaskakuje nawet największych fanatyków tego klubu. 

Na synach znanych piłkarzy zawsze jest olbrzymia presja, żeby dorównać ojcom. W reprezentacji Algierii mamy nie tylko kolejnego przedstawiciela rodu Belloumich, ale także potomka jednej z największych ikon całej piłki nożnej. 14 października 2025 roku w tej kadrze zadebiutował Luca Zidane, syn Zizou. 28-latek urodził się w Marsylii i reprezentował Francję w aż pięciu kategoriach wiekowych. Gra na pozycji bramkarza, pozycji, którą Trójkolorowi zawsze mają dobrze zabezpieczoną. Nigdy nie był „jedynką” w czołowym europejskim klubie. Zanotował jedynie dwa mecze dla Realu Madryt, kiedy szkoleniowcem Królewskich był jego ojciec. Po mundialu, zagrał na nim trzy razy, podpisał roczną umowę z drugoligowym Leganés. I tak jest jedynym z czterech synów Zidane’a, który zdołał wejść do seniorskiej piłki reprezentacyjnej. Mohamed Belloumi, zresztą tak samo jak Lakhdar, przed startem tego sezonu nie należał do grona najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy z Afryki. Tylko tzw. koneserzy afrykańskiej futbolu pamiętają, że Lakhdar Belloumi uchodzi w kraju za wielką postać. Patrząc na styl gry skrzydłowego, można dostrzec dużo podobieństw z Riyadem Mahrezem, byłym gwiazdorem Leicester City i Manchesteru City. Na myśl nasuwa się jeszcze Mohamed Salah, który jest jego imiennikiem. Słynny ojciec, analogie do dawnych gwiazd Premier League i życiowa forma w pierwszych tygodniach sezonu. Może mierzyć naprawdę wysoko, o czym głośno mówił Lakhdar.

Ojciec to symbol algierskiej piłki

Lakhdar Belloumi w Algierii ma status piłkarskiego boga. W eliminacjach do Mistrzostw Świata 1982 strzelił aż 5 goli, przyczyniając się do historycznego, pierwszego, awansu Algierczyków na mundial. Grał na pozycji ofensywnego pomocnika, a w tamtych czasach piętro wyżej operował Rabah Madjer, który w 1987 roku wygrał z FC Porto Puchar Europy. Wspólnie z Józefem Młynarczykiem. Fantastyczna forma Belloumiego sprawiła, że został uznany za najlepszego piłkarza Afryki w 1981. Rok później w pierwszej kolejce fazy grupowej mistrzostw świata strzelił jedną z najważniejszych bramek w historii algierskiej piłki. Na stadionie Sportingu Gijón debiutowali jako absolutny kopciuszek przeciwko reprezentacji RFN, która dwa lata wcześniej wygrała EURO we Włoszech. Obronę mistrzów Europy rozmontował niezawodny duet Madjer-Belloumi. Ich gole dały wygraną 2:1. Mimo dwóch zwycięstw w fazie grupowej, Algieria odpadła z turnieju przez słabszy bilans bramkowy od RFN i Austrii. 25 czerwca te dwa zespoły zagrały ze sobą w bezpośrednim meczu. Zagrały tak, żeby… awansować. Jedyną bramkę strzelił Horst Hrubesch w 10. minucie. Przez resztę spotkania nie było już praktycznie żadnych groźnych akcji, ponieważ doszło do ugody między nimi. Dzień wcześniej Algieria ograła Chile 3:2. Od tamtego skandalu mecze ostatnich kolejek zawsze rozgrywane są o tej samej porze.

Rozczarowanie w kraju było ogromne, ale z drugiej strony Algierczycy mogli opuszczać Hiszpanię z podniesionymi głowami. Belloumi kontynuował grę w rodzimej lidze. W 1984 i 1988 roku zajął trzecie miejsce z drużyną narodową na Pucharze Narodów Afryki. Łącznie na turniejach o miano najlepszej afrykańskiej reprezentacji zdobył trzy medale – dwa brązowe i jeden srebrny z 1980. W 1986 światowy czempionat odbył się w Meksyku. Reprezentacja Algierii znowu wróciła do domu po trzech meczach grupowych. Remis z Irlandią Północną i porażki z Hiszpanią oraz Brazylią dały ostatnie miejsce w tabeli. Lakhdar Belloumi, z wyjątkiem rocznego epizodu katarskim Al-Arabi, całą karierę spędził w ojczyźnie. Posiadał gigantyczne umiejętności, które na własnej skórze zobaczył wielki Juventus. W lutym 1985 Algieria pokonała w sparingu Starą Damę 3:2. Dwa gole strzelił właśnie Belloumi, a włoski klub chciał go mieć u siebie. Marzenia o transferze do Europy szybko prysły. Algierczyk nabawił się nieco później kontuzji, która zmusiła giganta europejskiej piłki do rezygnacji z tej transakcji. Zainteresowanie miała jeszcze wyrażać Barcelona w 1982 roku. Przepisy obowiązujące wtedy w Algierii, nie pozwalały jednak na wyjazd z kraju przed 27. rokiem życia. Karierę skończył dopiero w 1999 roku, w wieku 40 lat.

W przeciwieństwie do Lakhdara trafił do Europy

1 czerwca Mohamed Belloumi obchodził 24. urodziny. Początkowo niewiele wskazywało, że będzie mu dane zagrać w przynajmniej w jednej z czołowej europejskich lig. Zaczynał w GC Mascara, gdzie grał do 2020 roku. Jako 18-latek przyjął ofertę od MC Oran. Potrzebował kilkunastu miesięcy, aby zwrócić na siebie uwagę skautów portugalskiego SC Farense. Jeszcze przed 20. urodzinami zamienił Algierię na miasto Faro, znajdującego się około 300 kilometrów od Lizbony. Pierwsze szlify zbierał w zespole do lat 23. Strzelił siedem bramek i zanotował dwie asysty w 28 meczach. Jesienią 2022 roku zadebiutował w seniorce podczas meczu pucharu ligi. W grudniu dołożył drugi mecz, tym razem w pucharze kraju, natomiast miesiąc później pierwszy raz wybiegł na murawę w spotkaniu drugiej ligi. Okres przygotowawczy do rozgrywek 23/24 rozpoczął z pierwszą drużyną, świeżo upieczonym beniaminkiem Liga Portugal. Trener José Mota wiązał z nim spore nadzieje. No i się nie pomylił, powierzając Algierczykowi ważną rolę w ofensywie. 

Siedem bramek i pięć asyst na wszystkich frontach. Dwukrotnie strzelił z Bragą, raz z Benfiką oraz Sportingiem. W meczami z ligową czołówką nie ukąsił jedynie FC Porto. Przeciwko Smokom zaliczył jednak asystę. W środku sezonu podpisał także nową umowę z klubem do 2027 roku. Szkoleniowiec Farense nie krył zadowolenia z postępu, jaki poczyniał Belloumi w ciągu całego sezonu.

Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę nadal reprezentować ten wspaniały klub, który otworzył drzwi Europy. Mam nadzieję, że będziemy mogli kontynuować tę drogę do sukcesu i zabrać ten klub tam, gdzie nigdy nie był – deklarował po przedłużeniu umowy.

Belloumi to chłopak, który rzuca się w oczy od pierwszego kopnięcia w piłkę. To zawodnik o świetnej jakości, która będzie jeszcze lepsza – mówił doświadczony Portugalczyk o utalentowanym skrzydłowym.

Kiedy Mo rozpoczęła ze mną pracę w pierwszym zespole, jego progresja była niezwykła na wszystkich poziomach: fizyczna, Techniczne, taktyczne i mentalne.

Wielki talent, skromny, pracowity i hojny. On Odniesie sukces w Anglii – mówił Mota po świetnym występie Belloumiego przeciwko Milwall w barażach o awans do Premier League.

Do dziś nazywa mnie „moim piłkarskim ojcem”. Pomogłem temu chłopakowi stać się mężczyzną – zakończył.

Selekcjoner reprezentacji Algierii, Djamel Belmadi, w październiku 2023 roku powołał młodego prawo skrzydłowego na zgrupowanie. Nie otrzymał jednak nawet szansy z ławki rezerwowych.

Rozstania nadszedł czas

Latem 2024 roku po kluczowego piłkarza Farense zgłosił się klub grający w Championship, Hull City. Tygrysy po kilku słabych sezonach, rozegrały kampanie, po której nie musieli chować głowy w piasek ze wstydu. Siódme miejsce w drugiej lidze angielskiej, z dorobkiem 70 punktów, nie dało jednak baraży. Zabrakło tylko trzech punktów. 30 sierpnia Belloumi oficjalnie dołączył do Hull za 5,5 miliona euro. To do dziś najdroższa sprzedaż w historii Farense, które zapewniło sobie 20% zysku z następnego transferu Algierczyka. 

Za wyniki klubu z północno-wschodniej Anglii odpowiadał Tim Walter. Ten Walter, którego rok temu łączono z przejęciem Pogoni Szczecin. Nowy nabytek błyskawicznie przebił się do wyjściowego składu. Zwracał na siebie uwagę. Prezentował bardzo dynamiczny futbol, którym fanom przypadał do gustu. Legenda Arsenalu, Ray Parlour, przypomniał casus Jarroda Bowena. To właśnie z Hull Anglik przeszedł do West Hamu.

Jeśli będzie utrzymywał dobrą formę i prezentował wysoki poziom w Championship, zostanie zauważony przez większy klub – mówił 53-latek w październiku 2024.

Wielu młodych zawodników w ten sposób trafiało do Premier League, jak np. Jarrod Bowen wiele lat temu.

Niestety, plany na przyszłość pokrzyżowała bardzo poważna kontuzja. Zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i nie wrócił już na boisko w sezonie 2024/25. Drużyna po raz kolejny rozegrała fatalne rozgrywki, zajmując 21. miejsce w tabeli Championship, ostatnia bezpieczna lokata. Za słabe rezultaty z posadą pożegnał się Tim Walter. Niemca zastąpił Rubén Sellés. Utrzymał Hull, ale klub postanowił zakończyć współpracę po zakończeniu ligi.

Bałkański charakter u Tygrysów i momenty chwały Belloumiego

Następcą Hiszpana mianowano Sergeja Jakirovicia. Belloumi wrócił do gry 23 sierpnia 2025 roku. Wszedł na końcowe minuty w przegranym meczu z Blackburn 0:3. Niestety, po czterech tygodniach doznał kontuzji uda i pauzował ponad miesiąc. Hull nie potrafiło ustabilizować formy. 29 listopada Belloumi zanotował pierwsze od ponad roku liczby. Po wejściu z ławki w wyjazdowym meczu przeciwko Stoke zaliczył dwie asysty i pomógł odwrócić losy meczu – z 0:1 na 2:1. Pod koniec grudnia przypomniały o sobie problemy z udem. Sytuacja była na tyle poważna, że nie oglądaliśmy go przez ponad trzy miesiące.

Hull miało problem z wygrywaniem meczów pod koniec sezonu. Dopiero w 46. kolejce przerwali passę sześciu kolejnych spotkań bez triumfu. W ostatniej chwili wczołgali się wręcz do grona drużyn, które wezmą udział w barażach o awans do Premier League. Wejście Belloumiego w rewanżu z Milwall (półfinał) dało przepustkę do finału na Wembley – gol i asysta. 23 maja Oli McBurnie golem w 95. minucie wysłał Tygrysy do Premier League.

Scena należy do Tygrysów z MKM Stadium

Zespół Jakirovicia to teoretycznie najsłabszy spośród wszystkich tegorocznych beniaminków angielskiej elity. Pion sportowy klubu postanowił wesprzeć bośniackiego trenera konkretnymi ruchami na rynku transferowym. Powodzeniem zakończyły się także rozmowy z Belloumim w sprawie nowej umowy do 2029 roku, z opcją przedłużenia o kolejny rok.

Gra on genialnie od pierwszego meczu tego sezonu. W 1. kolejce Hull podejmowało Manchester United. Efekt? Kapitalny mecz gospodarzy zakończony wielkim zwycięstwem 2:0. Skrzydłowy nie miał bezpośredniego udziały przy golach, ale regularnie „kręcił” rywalami. To po faulu na nim podyktowano rzut wolny, po którym padła druga bramka. Ośmieszył Youriego Tielemansa, zakładając Belgowi siatkę.

W kolejny weekend posłał doskonałe podanie do Liama Millara przy jedynym golu w zwycięskim boku z Coventry. Dwa tygodnie później w ciągu sześciu minut ustrzelił dublet na Stamford Bridge. Beniaminek dzięki temu zdobył cenny punkt. Przed przerwą na mecze reprezentacji zaliczył jeszcze asystę w przegranym starciu z Newcastle. Wyborna forma w klubie sprawiła, że po trzech latach ponownie otrzymał powołanie na zgrupowanie algierskiej kadry. Pierwszy raz w barwach narodowych zagrał 25 września. Z Zambią nie strzelił bramki, ale ta sztuka udała mu się przy okazji dwóch meczów z Burundi i Nigerem. Wrócił do klubu, będąc ciągle w doskonałej dyspozycji, ale przeciwko Evertonowi rozpoczął wśród rezerwowych. Na boisku pojawił się po ponad godzinie gry i 74. minucie zdobył piątego gola, biorąc pod uwagę klub i reprezentację, w tym sezonie. Sergej Jakirović na konferencji prasowej wyjaśnił dlaczego Belloumi nie zagrał od początku.

Zdecydowaliśmy, że to będzie najlepsza opcja dla Belloumiego. Mamy do siebie bardzo duże zaufanie. Pamiętamy jego kontuzje z przeszłości. Nie miał z tym problemu, bo to bardzo uczciwy chłopak. Rozegrał bardzo dużo meczów i dużo podróżował. 

Nowy sezon, nowy jeszcze lepszy Belloumi. Taki wniosek nasuwa się z miejsca. Jeśli przestaną go nękać problemy zdrowotne, może osiągnąć jeszcze naprawdę dużo. Ojciec Mohameda, Lakhdar, w wywiadzie dla WinWin z września mówił, że syn ma wielki talent, który pozwala marzyć o grze w wielkich klubach.

Mohamed marzył, żeby być profesjonalistą i jego celem była gra w Europie. Powiedziałem mu: „Rób, co chcesz!” Do krytyki, która spotykała go w czasie pobytu w Algierii, podchodziliśmy normalnie, jakby nie miała żadnego znaczenia. Mój syn zawsze dążył do spełnienia swojego marzenia. Uważam, że to, co osiągnął obecnie, jest najlepszą odpowiedzią dla wszystkich, którzy krytykowali go, twierdząc, że gra wyłącznie dzięki swojemu nazwisku.

Zawsze mówi mi: „Spełniłem twoje marzenie o profesjonalnej karierze i grze za granicą na wysokim poziomie”. To dopiero początek i, jeśli Bóg pozwoli, będzie dalej się rozwijał. 

Występy w Hull City sprawiły, że wszedł do reprezentacji Algierii głównym wejściem. Mam nadzieję, że będzie godnie reprezentował Algierię na nadchodzących międzynarodowych turniejach i sprawi, że nazwisko Belloumi nadal będzie obecne w arabskim i światowym futbolu. 

Mój syn jest całkowicie skupiony na grze dla Hull. Jeśli otrzyma jakąś dużą ofertę, wcale nie będziemy sprzeciwiać się odejściu, z pełnym szacunkiem dla Hull City. Przy takiej formie zasługuje jednak na grę w większym klubie, który walczy o krajowe i międzynarodowe trofea, takim jak Barcelona, Real Madryt, Paris Saint-Germain, Olympique Marsylia czy Manchester City.

Fot: Hull City

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze