Po dwutygodniowej przerwie wracamy do weekendu z Formułą 1, a w ten weekend czeka nas Grand Prix Australii na niedawno zmodyfikowanym torze Albert Park Circuit. FIA zapowiedziało kilka zmian, które nie wszystkim się spodobają. Którzy kierowcy okażą się górą. Czy Charles Leclerc odrobi stratę do liderów?
Jedną ze zmian przed kolejnym weekendem wyścigowym jest poszerzenie pól startowych. Związane jest to z karami, które otrzymali Esteban Ocon oraz Fernando Alonso podczas pierwszych dwóch weekendów wyścigowych za ustawienie się poza liniami wyznaczonymi do startu.
Kolejną zmianą wprowadzoną przez FIA jest zakaz cieszenia się na płocie przy pit wallu. Oznacza to koniec celebracji wszystkich mechaników podczas gdy ich kierowca mijał linię mety. Zmiana wydaje się być o tyle dziwna, że nie doświadczyliśmy żadnych problemów ani kontrowersji z tym związanych. Mechanicy nie utrudniali nikomu pracy, ani nie było incydentu stwarzającego zagrożenie.
Faworytem znów wydaje się Red Bull, lecz rok temu to Charles Leclerc stanął na najwyższym stopniu podium, zgarniając Wielkiego Szlema czyli Pole Position, najszybsze okrążenie, zwycięstwo w wyścigu oraz prowadzenie na każdym okrążeniu. W tym roku przed Monakijczykiem dużo trudniejsze wyzwanie, a walka o miejsce na podium zapowiada się niezwykle ekscytująco
Do Australii pierwszy raz w historii zawitają serie towarzyszące F2 i F3, które w Europie obejrzy zaledwie grupka największych kibiców. Wyścigi sprinterskie oraz główne zawsze odbywają się przed sesjami Formuły 1, a zatem w samym środku nocy. Jeśli ktoś jednak rozważa pozostanie na nogach w celu obejrzenia zmagań, warto pamiętać, o tym że w F3 startuje Piotr Wiśnicki.
Harmonogram weekendu:
Piątek:
3:30 – 4:30 Pierwszy Trening F1
7:00 – 8:00 Drugi Trening F1
Sobota:
3:30 – 4:30 Trzeci Trening F1
7:00 – 8:00 Kwalifikacje F1
Niedziela
7:00 – 8:00 Wyścig
Jan Kawecki