Podczas gdy cały świat żużla w niedzielny wieczór zwróci oczy na finał PGE Ekstraligi, to nie możemy zapominać o innym bardzo istotnym wydarzeniu. Mecz o 3 miejsce wyłoni brązowego medalistę tego naprawdę, zaskakującego sezonu. Po jednej stronie zobaczymy 3 – krotnego mistrza Polski, który od 5 lat melduje się w strefie medalowej. Ich rywalami będzie sensacja tego sezonu, beniaminek z Leszna, który w tym sezonie pokazał niejednokrotnie, że stać go na walkę o wysokie cele.
Od dominacji po brak medalu?
Jeszcze parę lat temu, Motor Lublin dominował w PGE Ekstralidze i sytuacja w której „koziołki” kończą sezon bez mistrzostwa, czy nawet medalu wydawała się fanom Speedwayu nie do pomyślenia.
W tym sezonie Motor absolutnie nie przypomina klubu, którego każdy się bał. Widać to bardzo wyraźnie jeśli przyjrzymy się postawie drużyny ze stadionu przy Alejach Zygmuntowskich na własnym obiekcie. W tym sezonie, średnio w Lublinie gospodarze zdobywają 50 punktów na mecz, natomiast w sezonie 2024, czyli w ostatnim roku mistrzowskim, średnia punktów zdobytych u siebie wynosiła 52.6.
Oczywiście we wspomnianym wyżej sezonie Motor odjechał 20 spotkań, podczas gdy w tym roku mają rozegranych 16 meczów. Dobry wynik u siebie to jedno, ale przecież najlepszej ligi świata nie da się zdominować wygrywając tylko na własnym obiekcie. Tutaj również pod tym względem obecni wicemistrzowie Polski wyglądali naprawdę dobrze.
Jak w tym sezonie prezentują się podopieczni trenera Kuciapy? Słodko-gorzko, tak trzeba nazwać formę Motoru w tym sezonie. Sezon 2026 zaczął się dla lublinian naprawdę dobrze, bo niecodziennie jest wygrywa z mistrzem Polski i to naprawdę wysoko (56:34).
W kolejnych meczach już tak kolorowo nie było, przydarzyły się nawet porażki ze Stalą Gorzów, czy Unią Leszno. Mimo tej nienajlepszej formy, do 12 kolejki Motor królował na szczycie tabeli, aż w końcu w terminarzu „koziołków ” pojawił się wyjazd na trudny teren.
Mecz z Spartą przy Olimpijskiej odkrył prawdziwą, zamaskowaną twarz przeciętności żużlowców z lubelskiego. W tym spotkaniu gości było stać tylko na 31 punktów. Jak na zespół, który miał stoczyć walkę o powrót na szczyt, to naprawdę słaby wynik.
Co ciekawe, przed tą dotkliwą porażką Motor w Wrocławiu wygrał 4 z 5 spotkań. Warto dodać, że w play-offach motorowcy znaleźli się właściwe tylko dzięki zwycięstwu z GKM-em w Grudziądzu. Dopiero tam, w ostatniej kolejce, jednym punktem, niegdyś uznawany za nie do pokonania zespół wywalczył awans do walki o medale.
Najlepszy beniaminek od lat zdobędzie medal?
Konia z rzędem temu, kto przed sezonem typował Unię Leszno do walki o medale. Wiadomym jest, że beniaminkowie w Ekstralidze mają ciężkie życie. W ciągu ostatnich 5 lat tylko dwóch beniaminków było w stanie utrzymać się w elicie.
Zielonogórski Falubaz, który w swoim pierwszym sezonie po powrocie do elity zdołał awansować do ćwierćfinałów z 6 miejsca. Drugim beniaminkiem z sukcesem utrzymania są właśnie leszczynianie, którzy mogą nawet odczuwać pewien niedosyt.
Abstrakcją jest oczekiwanie od nowego zespołu w stawce, że już w swoim pierwszym sezonie zszokuje wszystkich, a już na pewno, że powinien walczyć o medale. W takiej sytuacji fanów speedwaya postawiła Unia, która fazę zasadniczą zakończyła na 4 pozycji, pokonując przy okazji takie marki jak Motor Lublin czy mistrza Polski, KS Toruń. Skąd więc ów niedosyt?
Nietrudno się oprzeć wrażeniu, że Unię w tym sezonie naprawdę było stać na coś wielkiego. Gdyby lepiej zaprezentowali się w pierwszym meczu półfinałowym u siebie ze Spartą, to kto wie czy nie powtórzyliby historycznego wyniku Unii Tarnów z 2004 roku i nie dopisaliby 19 mistrzostwa Polski do swego dorobku.
Mecz o brąz w końcu z emocjami?
Spójrzmy prawdzie w oczy, mecze o 3 miejsce w PGE Ekstralidze w ostatnich latach rzadko były ciekawe i wyrównane, przeważnie brązowego medalistę znaliśmy już przed przejechaniem trzydziestu biegów. Jednak w tym roku pojedynek zapowiada się naprawdę intrygująco. Tym razem nie zobaczymy drużyny, która starcie o finał przegrała paroma punktami i przed meczem o brąz jest pewna swego.
Już jutro do Leszna nie przyjeżdża najlepsza drużyna w kraju, z którą Unia miałaby tylko teoretyczne szansę, a ekipa na równym poziomie co gospodarze, dlatego też mecz o brąz, jako przystawkę przed finałem, można śmiało traktować jak pełnoprawny, wartościowy posiłek, który spełni wymagania fanów czarnego sportu.
Awizowane składy:
Fogo Unia Leszno:
9. Grzegorz Zengota
10. Janusz Kołodziej
11. Benjamin Cook
12. Keynan Rew
13. Piotr Pawlicki
14. Nazar Parnitskyi
15. Filip Gano
16. Emil Konieczny
Trener: Rafał Okoniewski
Orlen Oil Motor Lublin:
1. Martin Vaculik
2. Mateusz Cierniak
3. Kacper Woryna
4. Michał Psiuk
5. Bartosz Zmarzlik
6. Bartosz Bańbor
7. Bartosz Jaworski
8. Dawid Cepielik
Trener: Maciej Kuciapa
Fot: PoBandzie
Autor: Tymoteusz Kawka


