Francja wygrała z Belgią 4:1 w meczu Dywizji A Ligi Narodów UEFA. Belgowie długo prowadzili na Stade de France i byli blisko sprawienia niespodzianki. Gospodarze pokazali jednak ogromny charakter, zdobywając aż cztery bramki w końcowych fragmentach spotkania.
Belgia zaskoczyła Francuzów
Spotkanie od początku zapowiadało się na jedno z ciekawszych starć tej kolejki Ligi Narodów. Francuzi chcieli przejąć inicjatywę, natomiast Belgowie nastawili się na dobrą organizację w defensywie i szybkie ataki.
Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali cierpliwie budować swoje akcje. Belgijska defensywa skutecznie ograniczała jednak możliwości ofensywne Francuzów.
W 35. minucie Belgia zadała pierwszy cios. Dodi Lukebakio wykorzystał dogodną sytuację i dał swojej reprezentacji prowadzenie 1:0.
Francuzi do końca pierwszej połowy nie zdołali odpowiedzieć.
Francja długo bezradna w ofensywie
Po zmianie stron obraz spotkania nie uległ większej zmianie. Francja próbowała doprowadzić do wyrównania, ale miała problemy ze znalezieniem wolnej przestrzeni w pobliżu pola karnego Belgów.
Goście dobrze przesuwali się w defensywie i przez długi czas skutecznie odpierali kolejne ataki gospodarzy. Belgia była również groźna w kontratakach i wydawało się, że jest na dobrej drodze do odniesienia cennego zwycięstwa.
Z każdą kolejną minutą rosła jednak presja ze strony Francuzów.
Désiré Doué rozpoczął remontadę
Przełom nastąpił w 77. minucie. Désiré Doué znalazł drogę do bramki i doprowadził do remisu 1:1.
To trafienie całkowicie zmieniło przebieg spotkania. Francuzi uwierzyli, że mogą jeszcze odwrócić losy rywalizacji, a Belgowie zaczęli mieć coraz większe problemy z utrzymaniem korzystnego wyniku.
Gospodarze nie zamierzali zatrzymywać się na remisie.
Cherki odwrócił wynik
Zaledwie kilka minut później Francja wyszła na prowadzenie.
W 81. minucie Rayan Cherki zdobył bramkę na 2:1. Stade de France eksplodowało, a Belgowie musieli ruszyć do przodu w poszukiwaniu wyrównania.
Otwarta gra była jednak wodą na młyn dla gospodarzy. Francuzi otrzymali więcej przestrzeni i bezlitośnie ją wykorzystali.
Olise przypieczętował zwycięstwo
W 88. minucie Francja zadała kolejny cios. Michael Olise podwyższył prowadzenie na 3:1, praktycznie rozstrzygając losy spotkania.
Belgowie nie byli już w stanie odpowiedzieć. W doliczonym czasie gry ponownie błysnął Olise, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców i ustalił wynik na 4:1.
Francja w ciągu kilkunastu minut przeszła więc drogę od wyniku 0:1 do efektownego zwycięstwa 4:1.
Francja pokazała charakter
Końcowy rezultat może sugerować zdecydowaną przewagę gospodarzy, jednak przez większość spotkania mecz był bardzo wyrównany. Belgia przez ponad godzinę skutecznie realizowała swój plan i była blisko sprawienia niespodzianki na Stade de France.
Wszystko zmieniło się po wyrównującym trafieniu Doué. Francuzi wykorzystali swoją jakość ofensywną i w krótkim czasie zdobyli trzy kolejne bramki.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje Michael Olise, który dwukrotnie pokonał belgijskiego bramkarza i miał ogromny udział w odwróceniu losów rywalizacji.
Belgia z bolesnym niedosytem
Dla Belgów porażka 1:4 jest wyjątkowo bolesna. Przez większą część spotkania mieli wynik po swojej stronie i skutecznie ograniczali poczynania ofensywne Francuzów.
Ostatecznie jednak fatalna końcówka przekreśliła ich wysiłek.
Cztery stracone bramki w ostatnich kilkunastu minutach pokazują, jak szybko może zmienić się przebieg spotkania na najwyższym poziomie.
Francja z ważnym zwycięstwem w Lidze Narodów
Zwycięstwo nad Belgią jest dla Francji niezwykle cenne w kontekście rywalizacji w Dywizji A Ligi Narodów UEFA.
Les Bleus przez długi czas musieli gonić wynik, ale końcówka pokazała siłę ofensywną zespołu. Désiré Doué, Rayan Cherki i Michael Olise odwrócili losy spotkania, a Francja ostatecznie wygrała aż 4:1.
Francja 4:1 Belgia to wynik, który długo może być wspominany przede wszystkim ze względu na niezwykłą końcówkę. Belgowie byli o krok od sprawienia niespodzianki, lecz gospodarze w ostatnich minutach całkowicie przejęli kontrolę nad spotkaniem.
Fot: X/Equipe de France
Autor: Mikołaj Mazur


