Dziś wieczorem na Stade Louis II szykuje się mecz który może mieć realny wpływ na układ górnej części tabeli Ligue 1. Monaco podejmuje Lens. Oba zespoły wchodzą w to spotkanie w niezłej formie i każdy z nich ma swoje argumenty.
Niestabilna forma Monaco.
Monaco w tym sezonie idzie w kierunku, który można nazwać stabilnym. Znajduje się na piątym miejscu w lidze, z dorobkiem 20 punktów. Formę gospodarzy dzisiejszego spotkania również możemy uznać jako stabliną, gdyż w ostatnich pięciu spotkaniach AS Monaco, dwa razy przegrało, raz wygrało, oraz raz zremisowało.
Atak funkcjonuje dobrze, czasem nawet bardzo dobrze. Na wyróżenienie, zasługuje wypożyczony z FC Barcelony Ansu Fati, który w siedmiu spotkaniach Ligue 1, zdobył aż pięć bramek. Widzieliśmy to choćby w meczu z Nantes wygranym 5:3. Tam było widać, że zawodnicy ofensywni mają luz i odwagę i nie boją się kreować gry.
Problem w tym że z tyłu bywa różnie. Monaco potrafi strzelić trzy bramki, ale też potrafi przyjąć dwie. Średnie posiadanie piłki około 54 procent wygląda dobrze, liczba podań i rozegrania też daje sygnał że ta drużyna chce prowadzić grę. Tylko że prowadzić to jedno a kontrolować to drugie. I to jest ten puzzle, który jeszcze nie do końca się składa. W domu Monaco wygląda solidnie i stadion jest dla nich realnym atutem.
Świetne Lens.
Lens natomiast przyjeżdża jak ekipa, która ma konkrety. Ostatnie zwycięstwo 3:0 z Lorient, oraz trzecie miejsce w lidze, robią wrażenine. Ich forma wyjazdowa stoi na poziomie który wymaga szacunku. Tu nie ma paniki, tu nie ma chaosu.
Goście mają na swoim koncie aż 22 oczka, oraz w ostatnich pięciu ligowych spotkaniach wygrali cztery i przegrali tylko jedno.
Stabilność, dyscyplina, organizacja. Potrafią zaliczyć słabszy moment, ale nie przyjeżdżają do Monako żeby szukać szczęścia. Oni przyjeżdżają po punkty.
Mateusz Rzeszutko
PHOTO: (Photo by Francesco Scaccianoce/Getty)


