Zagłębie Lubin po raz drugi w tym sezonie pokonuje Lechię Gdańsk. Tym samym wskakuje na pozycję wicelidera, a ich rywale wpadają w punktowe tarapaty.
W sierpniu Zagłębie Lubin pokonało Lechię Gdańsk aż 6:2. To spotkanie długo pozostawało w głowach Gdańszczan. Okazja do rewanżu nie została jednak wykorzystana. To sprawia, że ich przewaga nad strefą spadkową, mimo ostatniej dobrej formy, zaczyna niebezpiecznie maleć.
Zagłębie Lubin się nie zatrzymuje
Zagłębie Lubin w tym sezonie rozegrało już trzy mecze z klubami znad Bałtyku i wygrało każdy z nich, strzelając aż 12 goli. W poniedziałkowy wieczór Leszek Ojrzyński na ofensywną grę Lechii Gdańsk postanowił odpowiedzieć ofensywnym wariantem gry „Miedziowych”. Powiedzenie „najlepszą obroną jest atak” w pełnej okazałości, przynajmniej przed przerwą. Po niej zobaczyliśmy już zupełnie inną drużynę.
Dolnoślązacy prezentowali się znacznie lepiej w pierwszej części spotkania. Warto tam zwrócić uwagę na dwa aspekty gry Lubinian w dzisiejszym meczu. Pierwszym z nich są stałe fragmenty gry. To właśnie zaraz po nich padły dwa gole dla przyjezdnych. Najpierw w polu karnym głową piłkę do bramki skierował Mateusz Grzybek, a następnie Marcel Reguła popisał się świetnym uderzeniem. Drugim aspektem są długie piłki, które także są znakiem rozpoznawczym drużyny Leszka Ojrzyńskiego w tym sezonie. Tu także oglądaliśmy dwa świetne długie podania, dzięki którym strzelcy bramek powinni mieć na koncie dublet.
Na 2. połowę wyszedł już jednak inny zespół, ten zdecydowanie bardziej defensywny. Ten sam, który potrafił już zaprzepaścić dwubramkowe prowadzenie, chociażby w pierwszym meczu z GKS-em Katowice. Tym razem udało się wykorzystać przewagę fizyczną swojej drużyny. Przy 45-minutowym bronieniu się kilka błędów się zdarzyło. W kapitalnej dyspozycji dzisiaj był jednak Jasmin Burić, który zanotował 7. czyste konto, broniąc poniedziałkowego wieczoru sześć strzałów. Tym samym Bośniak przyczynił się także do trzeciego wyjazdowego zwycięstwa drużyny z rzędu. Powodów więc, aby postawić na Rafała Gikiewicza, Leszek Ojrzyński ciągle nie ma.
Warto też docenić Levante Szabo, co do którego transferu było sporo krytyki. Nie uchodził dotychczas za wyborowego strzelca, ale Leszek Ojrzyński znalazł dla niego nową rolę — „defensywnego napastnika”. Węgier odnajduje się w niej na tyle dobrze, że Michalis Kosidis na boisko wszedł na samą końcówkę. To i tak nie najgorszy wynik, gdyż pozostali zmienieni w przerwie meczu z Rakowem Częstochowa — Sebastian Kowalczyk i Mateusz Dziewiatowski całkiem nie podnieśli się z ławki rezerwowych.
Koniec spotkania! Zwyciężamy w Gdańsku 2:0 i meldujemy się na pozycji wicelidera rozgrywek! ✅
____
⏱️ Koniec #LGDZAG 0:2 pic.twitter.com/mnLeiQBra4— Zagłębie Lubin (@ZaglebieLubin) February 23, 2026
Lechia Gdańsk bez porywu
Ostatnie ligowe spotkanie Lechia Gdańsk przegrała 3 listopada 1:2 z Radomiakiem Radom. Ostatni raz natomiast, kiedy drużyna nie strzeliła bramki, miał miejsce jeszcze we wrześniu przeciwko Koronie Kielce. Dzisiaj obie te passy zostały zakończone. John Carver wracał do poprzedniego, bolesnego dla Anglika, starcia między tymi zespołami, określając je mianem najgorszego za jego kadencji w klubie. Po tym spotkaniu szkoleniowiec także nie może być zadowolony, gdyż nie poszło ono zgodnie z jego planem.
Pierwsza połowa była czymś, do czego kibice Lechii Gdańsk nie przywykli. Drużyna nie potrafiła odpowiedzieć na wyżej ustawione Zagłębie Lubin, oddając w pierwszej połowie zaledwie jeden celny strzał, i to po jedynym tego wieczoru indywidualnym błędzie Jasmina Buricia. Konkrety tak naprawdę przyszły po przerwie, ale nie było ich na tyle, aby odwrócić losy widowiska. Wyniknęło to w zasadzie z tego, iż przeciwnicy postanowili się po prostu zamurować.
W takich chwilach często piłkarze starają się szukać dośrodkowań. Tak też było w tym przypadku. Nie jest jednak łatwo wygrywać górne starcia z jednym z wyższych zespołów w Ekstraklasie. Tym bardziej że zawodził dzisiaj Tomas Bobcek. Słowak po podpisaniu nowej umowy totalnie nie odnalazł się na boisku. Jeśli już dochodził do sytuacji, to po prostu je marnował. Nie pomogły też z pewnością zmiany. O ile najlepszy strzelec miał problem z wykorzystywaniem dośrodkowań, tak Bartłomiej Kłudka miał spory kłopot z ich wykonywaniem. Również Kacper Sezonienko z Dawidem Kurminowskim nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Być może nie pomógł fakt, że dla dwóch z trzech wspomnianych zawodników był to występ przeciwko byłemu klubowi.
Zagłębie Lubin wiceliderem, Lechia Gdańsk coraz niżej
Zagłębie Lubin, do którego Leszek Ojrzyński przychodził ugasić pożar, znajduje się obecnie na pozycji wicelidera. Do tego w rundzie rewanżowej jest to obecnie najlepsza drużyna w Ekstraklasie. Były szkoleniowiec Korony Kielce jednak dalej przypomina, że klub wciąż nie ma zapewnionego utrzymania, przez co za wcześnie jest na rozmowę o grze w europejskich pucharach, podając za przykład Wisłę Płock. Kolejne spotkanie „Miedziowi” rozegrają właśnie z tym zespołem, na własnym boisku. Później drużynę czeka wyjazd do Gliwic, a następnie mecz z broniącym tytułu Lechem Poznań.
Lechia Gdańsk, która w ostatnich tygodniach jest naprawdę chwalona, musi zacząć mieć się na baczności. Odjęte pięć punktów z początku sezonu powoduje, że „Lechiści” mają jedynie trzy punkty przewagi nad 16. Legią Warszawa, a także tylko dwa oczka nad będącą pozycję nad strefą spadkową Arką Gdynia. W Gdańsku więc nie mogą sobie pozwolić na wiosenny kryzys. Z drugim z wymienionych zespołów podopieczni Johna Carvera zmierzą się w 23. kolejce Ekstraklasy. Do ostatnich derbów Trójmiasta także „Biało-Zieloni” podchodzili po porażce z Zagłębiem Lubin, co nie przeszkodziło wtedy w wygranej. Po tym pojedynku klub czeka domowe starcie z będącą na szczycie Jagiellonią, a także wyjazd do mocnego u siebie GKS-u Katowice. Będą to więc ważne tygodnie dla Gdańszczan, aby wiosną mogli spać spokojnie.
Mateusz Konsewicz


