Oczywiście tytuł jest wyolbrzymionym skrótem myślowym, jednak po meczu piłkarze gospodarzy urządzili sobie pojedynek na pistolety na wodę.5 bramek w 42 minuty, piłkarze gości bez skrupułów wykorzystywali luki w formacji obronnej gospodarzy.
Przez pierwsze 10 minut gry goście praktycznie nie oddali strzału na bramkę rywala, jednak po ładnej akcji łęcznian do bramki w dziesiątej minucie piłkę do bramki skierował Branislav Spacil. Wyrównującą bramkę po fenomenalnym strzale z okolic trzydziestego metra zdobył Frederico Duarte, goście jednak wiedzieli o co walczyli i dziesięć minut później, po rozpracowaniu słabo spisującej się defensywy Białej Gwiazdy do bramki trafił Mateusz Hołownia.
Jednak najlepsza ofensywa w lidze tego sezonu, dziś znowu dała pokaz umiejętności i do bramki trafiali kolejno: Marko Božić i Julius Ertlthaler.
W drugiej połowie nie padło więcej bramek, jednak liderująca w tym sezonie drużyna spod wawelu poniosła ogromne straty w tym meczu, kontuzjowany w 61 minucie z boiska zszedł Wiktor Biedrzycki, na ten moment nie wiadomo czy uraz jest poważny czy w następnym meczu już wyjdzie w pierwszym składzie, w końcówce meczu po starciu z rywalem za bark złapał się gwiazdor Białej Gwiazdy; Angel Rodado, oznacza to nie mniej nie więcej ze kontuzja jeszcze z zeszłego sezonu daje o sobie znaki.
Gdy po meczu piłkarze podeszli do trybun nie było wśród nich Hiszpana, oznacza to że udał się on do szpitala, co potwierdził później Bartosz Karcz na portalu X. Straty są poważne bo na mecz w Bytomiu Wisła wyjdzie bez napastnika z półwyspu iberyjskiego.
Z pocieszających informacji, zespół Mariusza Jopa jest w o tyle komfortowej sytuacji że wygrywając pozostałe mecze u siebie i remisując na wyjeździe, lub punktując w podobny sposób jest w stanie awansować z minimum drugiego miejsca. Zakładając że drugi Śląsk wygra wszystko, jeśli nie; to Wisła od początku do końca zostaje na pozycji lidera. Jednak pozostało jeszcze siedem długich kolejek do końca i nie ma co gdybać.
zdj. Newsy Sportu
Autor Krzysztof Skoczylas


