W drugi dzień Mistrzostw Europy w curlingu, które odbywają się w Ostrawie, swoje zmagania rozpoczną panowie. Pierwszego dnia odbyła się ceremonia otwarcia i pierwsza seria gier pań, a teraz do turnieju dołączają mężczyźni – w tym reprezentacja Polski, dla której zagrają Konrad Stych, Krzysztof Domin, Marcin Ciemiński oraz Bartosz Łobaza.
Reprezentacja Polski w curlingu – marzenia czy coś więcej?
Wielu kibiców zastanawia się, o jakie miejsce będą rywalizować Polacy, dla których rzecz jasna nie będzie to debiut na turnieju tej klasy. Drużyna Konrada Stycha na szczyt fali wznoszącej wyniosła się rok wcześniej. Wtedy to nasza reprezentacja zadebiutowała na Mistrzostwach Europy Dywizji A. Najpierw swoim solidnym 7. miejscem „Biało-Czerwoni” wywalczyli bilet na Mistrzostwa Świata w Ogden, a tam dobrym wynikiem obronili swój udział w kolejnych wielkich imprezach.
Po zmianie formatu stawką nie jest już pozycja zapewniająca awans na Mistrzostwa Świata, ale zwyczajnie jak najlepsza pozycja w Europie. O tym zadecyduje pozycja w grupie i, przy dobrym wyniku, miejsce w play-offach, w których zostaną rozegrane półfinały, a następnie mecz o 3. miejsce i finał. Aby tam się znaleźć, Konrad Stych i spółka musieliby zająć miejsce w TOP 2 w grupie z Czechami, Norwegią, Hiszpanią, Szwecją i Szwajcarią. Przed turniejem nasza redakcja rozmawiała z kapitanem drużyny, a także z jej formalnym założycielem, Bartoszem Łobazą. Konrad Stych odpowiedział następująco:
– „Z każdą z drużyn możemy powalczyć. […] i to niezależnie od grupy, w której byśmy byli. Nie czuję, żeby w którejkolwiek z grup czekało nas łatwiejsze zadanie”.
Natomiast Lead reprezentacji mówił następująco:
– „Wszystkie drużyny są oczywiście wymagającymi rywalami, ale myślę, że przy dobrym układzie zarówno Szwajcaria, jak i Szwecja są w naszym zasięgu”.
Przed samym rozpoczęciem Mistrzostw Europy w Ostrawie nasi reprezentanci wzięli udział w krótkim turnieju w Pradze, na którym zajęli 3. miejsce. Polacy przegrali tam dwa spotkania, w tym jedno w półfinale, gdzie ulegli 3:9 czeskiej drużynie Lukasa Klimy. Z tym samym przeciwnikiem w środę o 12:00 Konrad Stych i spółka rozpoczną zmagania w turnieju.
No to czas na Mistrzostwa Europy w Ostrawie. Dzisiaj odbyła się ceremonia otwarcia, a teraz trwa pierwsza seria meczów kobiet. Panowie, w tym nasza reprezentacja, do boju rusza jutro. O 12:00 Polska zmierzy się z Czechami.
Curlingowych emocji, czas start!#curling #ECC2026 pic.twitter.com/TAiQ7MULTD
— Mateusz Konsewicz (@MatiKonsewicz) October 27, 2026
Curling i grupa B – na kogo musimy uważać?
Jeśli chodzi o rozkład sił w tej grupie, to na papierze najsilniejsi wydają się wspominani przez Bartosza Łobazę Szwedzi. Choć ikona tamtejszego curlingu, Niklas Edin, przeszedł na emeryturę, to kapitana zastąpił członek jego drużyny, Oskar Eriksson, który dotychczas był „trójką”. Rasmus Wrana przeszedł na wcześniejszą pozycję 35-latka, a „dwójką” w zespole został dotychczasowy rezerwowy, czyli Simon Olofsson. Dla tej ekipy będzie to ważny sprawdzian, jak poradzi sobie bez swojej dotychczasowej twarzy.
Najtrudniejsze chwile wydają się mieć za sobą Norwegowie. Z tego powodu również są jednym z faworytów grupy. Po sukcesie, jakim było 4. miejsce na Igrzyskach Olimpijskich, drużyna Magnusa Ramsfjella będzie chciała podtrzymać impet i to mimo pewnych roszad w jej składzie. Dobrą informacją dla polskich kibiców jest fakt, że w przeszłości niejednokrotnie już Konrad Stych i spółka pokonywali Skandynawów.
Zagadką jest natomiast forma Szwajcarów. Jeszcze kilka tygodni wcześniej kapitan reprezentacji Polski przekazał, że są oni faworytem grupy. Jak się później okazało, na początku nowego cyklu olimpijskiego wystawili oni drugą siłę w kraju. Zamiast Yannicka Schwallera kibice w Ostrawie ujrzą Team Marco Hosliego. Choć, jakby nie patrzeć, na ostatnich mistrzostwach Szwajcarii to właśnie Hosli okazał się najlepszy. Dzięki temu reprezentował swój kraj na czempionacie globu w Ogden, gdzie jego zespół zajął 5. miejsce.
Rywalami, z którymi polska reprezentacja będzie musiała wygrać, aby marzyć o przejściu pierwszej fazy, są Czesi oraz Hiszpanie. W ekipie naszych sąsiadów sukcesy święci drużyna Lukasa Klimy, która niespełna rok temu debiutowała na Igrzyskach Olimpijskich. Choć w ostatnim bezpośrednim meczu okazali się od nas lepsi, należy pamiętać, że turniej był towarzyski. Hiszpanie natomiast wydają się czerwoną latarnią grupy B. Tam rolę skipa od 2013 roku pełni Bask Sergio Vez. Jest to jednak dyscyplina, która na Półwyspie Iberyjskim dopiero raczkuje. Z tego powodu ich reprezentanci nie będą faworytami żadnego ze starć.
Mistrzostwa Europy w curlingu – co słychać w grupie A?
W grupie A natomiast znalazły się Austria, Belgia, Niemcy, Włochy, Holandia i Szkocja. To z którąś z tych nacji reprezentacja Polski zmierzy się w przypadku awansu na turniej. Faworytem zarówno tutaj, jak i w całym turnieju mogą być Szkoci. Ich drużyna jest oceniana jako europejska czołówka, choć także przeszła pewne zmiany. Z ekipy Bruce’a Mouata odszedł rzucający u niego jako trzeci Grant Hardie i założył własną drużynę. Na Wyspach odbyło się więc pewne przetasowanie, którego weryfikacją będą najbliższe zmagania.
Zamieszanie spowodowane nowym cyklem olimpijskim dotknęło także Włochów, gdyż tamtejsza olimpijska ekipa rozpadła się. Eliminacje wygrał zespół młodego Stefano Spillera, w który skład wchodzą: Amos Mosaner (third – mistrz olimpijski w mikstach z 2022 roku), Sebastiano Arman (second), Cesare Spiller (lead, brat bliźniak Stefano). Drużyna zajęła 3. miejsce w Euro Super Series w Stirling i jest typowana na drugą siłę grupy.
Tym, co łączy dotychczas wymienione ekipy w tej stawce, są zmiany. Tych nie uniknęli też nasi zachodni sąsiedzi. Niemcy mistrzami Europy w curlingu zostali w 2024 roku, kiedy do historycznego sukcesu doprowadził Marc Muskatewitz. Zawodnik w kwietniu wycofał się z gry z powodów osobistych, więc tamtejsza federacja miała nie lada problem. Benjamin Kapp otrzymał „awans” z trójki na skipa, ale forma drużyny pod jego wodzą to jedna wielka niewiadoma.
Austrię zaś będzie reprezentował Team Genner, który na wspomnianym turnieju przygotowawczym w Pradze zajął 2. miejsce, ulegając w finale 2:7 Lukasowi Klimie. Na Mistrzostwach Świata 2025 zespół ten zajął przedostatnie, 12. miejsce.
Tabelę zamykać będą najprawdopodobniej ekipy z Beneluksu. Zarówno Holandia, jak i Belgia nie należą do światowej czołówki. Typuje się, że obie powalczą ze sobą, aby uniknąć ostatniej lokaty w stawce.
Mistrzostwa Europy w curlingu, Ostrawa 2026 – harmonogram
Turniej mężczyzn na Mistrzostwach Europy w Ostrawie rozpoczyna się już w środę, 28 października i od razu z mocnym polskim akcentem. Reprezentacja Polski rozegra tego dnia aż dwa spotkania: w południe zmierzy się z gospodarzami, a wieczorem czeka ją starcie z Norwegią.
Pełny środowy program meczów mężczyzn prezentuje się następująco:
8:30
- Austria – Belgia
- Włochy – Niemcy
- Szwecja – Norwegia
- Szkocja – Holandia
12:00
- Polska – Czechy
- Hiszpania – Szwajcaria
15:30
- Włochy – Belgia
19:00
- Szwecja – Hiszpania
- Niemcy – Holandia
- Czechy – Szwajcaria
- Norwegia – Polska
Faza grupowa potrwa do soboty, kiedy to rozegrane zostaną półfinały. Ostateczne rozstrzygnięcia poznamy w niedzielę, 1 listopada. Wtedy o godzinie 14:00 zmierzą się zespoły w meczach o brąz i złoto. Rywalizacja pań trwa już od wtorku. Transmisję z wybranych spotkań pokażą Polsat Sport oraz Eurosport.


