Trefl lepszy od Skry, kolejna niespodzianka w Nysie – podsumowanie 20. kolejki Plusligi

Za nami 20. kolejka Plusligi. Była to pierwsza regularnie rozegrana seria spotkań w 2021 roku. Co się w niej działo? Zapraszamy do zapoznania się z podsumowaniem ostatniego siatkarskiego weekendu.

KAWAŁ GRANIA W BEŁCHATOWIE. TREFL GDAŃSK WYGRYWA ZA TRZY PUNKTY! 

Wiele osób zastanawiało się jak bardzo dobrze spisujący się w lidze Trefl Gdańsk pokaże się na tle falującej PGE Skry Bełchatów. Podopieczni Michała Mieszko Gogola byli po pewnej wygranej w Katowicach, gdzie grali naprawdę składną i bardzo ofensywną siatkówkę. Swoją dobrą postawę sprzed paru dni musieli powtórzyć w meczu z Gdańskimi Lwami. Sam mecz można uznać za jedno z najbardziej widowiskowych spotkań w tym sezonie. Pierwszego seta pewnie wygrali goście. Druga partia odzwierciedlała pierwszą, jednak wtedy górą były Pszczoły. Mecz wszedł na najwyższy poziom w trzecim secie. Obie ekipy szły łeb w łeb aż do gry na przewagi. Bełchatowianie mieli piłki setowe po swojej stronie, lecz wtedy swoimi mocnymi zagrywkami zaczął pracować Mariusz Wlazły. Były siatkarz i kapitan Skry przyczynił się do objęcia prowadzenia przez Trefl w tym spotkaniu. W czwartej partii siatkarze z Bełchatowa znowu nie wykorzystali swojej okazji prowadząc 12:8. Mocne serwisy Bartłomieja Lipińskiego pozwoliły dogonić rywala, a później lepsza skuteczność i gra na kontrach pozwoliły gdańszczanom cieszyć się z trzech punktów.

W zwycięskiej drużynie na wyróżnienie zasługują Mariusz Wlazły i Bartłomiej Lipiński. Popularny Szampon zaliczył udany powrót do hali Energia, będąc najskuteczniejszym zawodnikiem Trefla. Lipiński razem z innym przyjmującym, Moritzem Reichertem musieli fizycznie wytrzymać ten mecz, ponieważ nie mieli zmiennika na swoją pozycję. Oprócz kontuzjowanego Mateusza Miki, urazu nabawił się również Mateusz Janikowski. Z przymusu na pozycji przyjmującego musiał zagrać nominalny libero Fabian Majcherski, który wchodził na boisko wzmocnić przyjęcie. W bełchatowskim zespole ofensywę utrzymywali po raz kolejny Milad Ebadipour oraz Taylor Sander. W większości elementów obie ekipy były do siebie bardzo zbliżone. Bełchatowianie grali lepiej w ataku, lecz ekipa znad morza zrobiła większą różnicę w zagrywce i bloku. W decydujących momentach więcej opanowania i zgrania po swojej stronie mieli siatkarze Trefla Gdańsk.  

Zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek w tym spotkaniu, włodarze Skry postanowili uczcić 17 lat kariery Mariusza Wlazłego w klubie z Bełchatowa. Z tej okazji, pod sufitem hali Energia został wywieszony proporzec z widniejącym na nim numerem 2  – z tym numerem Wlazły bronił barw bełchatowskiej drużyny przez cały swój pobyt. Numer został zastrzeżony przez klub.

Najlepiej punktujący zawodnicy: Milad Ebadipour – 18 punktów (16/29, 55% skuteczności, 1 as serwisowy, 1 blok punktowy), Bartłomiej Lipiński – 24 punkty (16/30, 53% skuteczności, 3 asy serwisowe, 5 bloków punktowych) 

Skuteczność w ataku: 54% do 50% dla PGE Skry Bełchatów 

Skuteczność w przyjęciu: 45% do 45% 

Asy serwisowe: 7 do 10 dla Trefla Gdańsk 

Bloki punktowe: 9 do 12 dla Trefla Gdańsk 

 

PGE Skra Bełchatów 1-3 Trefl Gdańsk (18-25, 25-18, 29-31, 21-23) 

MVP: Bartłomiej Lipiński 

 

PGE Skra Bełchatów: Grzegorz Łomacz (1), Dusan Petkovic (15), Taylor Sander (17), Milad Ebadipour (18), Mateusz Bieniek (9), Norbert Huber (1), Kacper Piechocki (libero) oraz Mihajlo Mitic, Bartosz Filipiak, Karol Kłos (7) 

Trefl Gdańsk: Marcin Janusz (3), Mariusz Wlazły (20), Bartłomiej Lipiński (24), Moritz Reichert (15), Bartłomiej Mordyl (2), Pablo Crer (6), Maciej Olenderek (libero) oraz Łukasz Kozub, Kewin Sasak, Fabian Majcherski 

BEZBARWNI OLSZTYNIANIE PRZEGRYWAJĄ W WARSZAWIE 

Po bardzo dobrym pojedynku w Bełchatowie przenieśliśmy się na warszawską halę Ursynów. Tam VERVA Warszawa ORLEN Paliwa podjęła Indykpol AZS Olsztyn. Z wyjątkiem partii numer dwa spotkanie przebiegało pod dyktando drużyny Andrei Anastasiego. Siatkarze Vervy grali spokojnie i ograniczali ilość błędów do minimum. Warszawianie wyłączali olsztynian z gry mocną, odrzucającą momentami zagrywką, skutecznością w ataku i bardzo dobrze funkcjonującym blokiem. Dłuższy przestój dopadł wicemistrza Polski w drugim secie. Kolejny dobry mecz rozegrał Bartosz Kwolek, znakomity mecz na środku siatki rozegrał kapitan warszawskiej drużyny Andrzej Wrona. Na prawym skrzydle ponownie pozytywnie pokazał się Michał Superlak. Zielona Armia, pomimo dobrego przyjęcia nie potrafiła wykorzystać swojej pierwszej akcji. W ataku można jedynie wyróżnić Damiana Schulza. Gra przez środek praktycznie nie istniała. Drużyna Daniela Castellaniego nie wyrządziła wielkich szkód swoją zagrywką oraz bardzo słabo grała w bloku. W pewnych fragmentach spotkania olsztyńscy siatkarze grali bez większej energii oraz popularnej sportowej złości. Brakowało również pomysłu na grę. 

Najlepiej punktujący zawodnicy: Bartosz Kwolek – 14 punktów (14/19, 74% skuteczności), Michał Superlak – 14 punktów (12/20, 60% skuteczności, 2 bloki punktowe), Damian Schulz – 16 punktów (16/23, 70% skuteczności) 

Skuteczność w ataku: 57% do 46% dla VERVY Warszawa ORLEN Paliwa 

Skuteczność w przyjęciu: 69% do 59% dla VERVY Warszawa ORLEN Paliwa 

Asy serwisowe: 2 do 2 

Bloki punktowe: 8 do 3 dla VERVY Warszawa ORLEN Paliwa 

 

VERVA Warszawa ORLEN Paliwa 3-0 Indykpol AZS Olsztyn (25:19, 26:24, 25:20) 

MVP: Andrzej Wrona 

 

VERVA Warszawa ORLEN Paliwa: Angel Trinidad de Haro, Michał Superlak (14), Bartosz Kwolek (14), Igor Grobelny (11), Andrzej Wrona (7), Piotr Nowakowski (7), Damian Wojtaszek (libero) oraz Michał Kozłowski, Jan Król, Jakub Ziobrowski (1) 

Indykpol AZS Olsztyn: Przemysław Stępień, Damian Schulz (16), Ruben Schott (3), Wojciech Żaliński (9), Javier Concepcion Rojas (2), Dmytro Teryomenko (3), Jędrzej Gruszczyński (libero) oraz Kamil Droszyński, Remigiusz Kapica (1), Robbert Andringa (4), Dawid Woch (2), Mateusz Poręba (6)

STAL NYSA ZNOWU ZASKAKUJE. BENIAMINEK POKONUJE LIGOWEGO POTENTATA! 

W zapowiedzi meczów 20. kolejki wymienione zostały niespodzianki, jakie zaprezentowała kibicom Stal Nysa, m.in. wygranie ze Skrą Bełchatów i Wartą Zawiercie. Do tej listy można teraz dopisać zwycięstwo z Jastrzębskim Węglem i to za 3 punkty! Pierwszy set należał do siatkarzy Luke’a Reynoldsa, którego wygrali dosyć pewnie, dzięki lepszej zagrywce i skuteczności. W kolejnych dwóch setach rolę się odwróciły – to siatkarze drużyny prowadzonej przez Krzysztofa Stelmacha zaczęli dominować. Jastrzębianie próbowali gonić, jednak gospodarze byli niesamowicie napędzeni, głównie dzięki Łukaszowi Łapszyńskiemu i Wassimie Ben Tarze. Tą dwójkę z lewego skrzydła wspierał jeszcze Bartosz Bućko. W czwartym secie wszystko rozstrzygnęło się w końcówce. Prawdziwą wojnę nerwów wytrzymali jednak Stalowcy, dopisując do tabeli trzeci w tym sezonie dorobek trzech punktów. 

Wyżej wspomniani Ben Tara, Łapszyński i Bućko byli motorami napędowymi drużyny Stali. Oprócz nich, po raz kolejny z bardzo dobrej strony zaprezentował się Mariusz Schamlewski. 30-letni środkowy zastępuje kontuzjowanego Bartłomieja Lemańskiego i w pełni wykonuje swoje zadanie. W zespole Jastrzębskiego Węgla liderem drużyny był Mohamed Al Hachdadi, wspomagany przez Rafała Szymurę i Tomasza Fornala. W 4. secie jastrzębianie poprawili swoją skuteczność względem dwóch poprzednich partii, jednak zawiodła ona w końcowym fragmencie meczu.

Najlepiej punktujący zawodnicy: Wassim Ben Tara – 20 punktów (19/38, 50% skuteczności, 1 as serwisowy, 2 bloki punktowe), Mohamed Al Hachdadi – 20 punktów (19/36, 53% skuteczności, 1 as serwisowy) 

Skuteczność w ataku: 55% do 50% dla Stali Nysa 

Skuteczność w przyjęciu: 50% do 49% dla Stali Nysa 

Asy serwisowe: 5 do 6 dla Jastrzębskiego Węgla 

Bloki punktowe: 8 do 8 

 

Stal Nysa 3-1 Jastrzębski Węgiel (18-25, 25-18, 25-18, 25-23) 

MVP: Łukasz Łapszyński 

 

Stal Nysa: Marcin Komenda (1), Wassim Ben Tara (20), Bartosz Bućko (12), Łukasz Łapszyński (17), Moustapha M’Baye (7), Mariusz Schamlewski (7), Kamil Dembiec (libero), Michał Ruciak (libero) oraz Patryk Szczurek, Michał Filip 

Jastrzębski WęgielEemi Tervaportti (1), Mohamed Al. Hachdadi (20), Tomasz Fornal (14), Rafał Szymura (14), Juri Gładyr (4), Michał Szalacha (9), Jakub Popiwczak (libero) oraz Lukas Kampa, Jakub Bucki (1), Grzegorz Kosok 

NIEWYKORZYSTANE OKAZJE SIĘ MSZCZĄ. ZAKSA POKONUJE GKS. 

GKS Katowice nie wyszedł przed szereg i nie zdołał zatrzymać Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Siatkarze Grzegorza Słabego przegrali mecz w trzech setach. W pierwszej partii mistrzowie Polski zdominowali swojego przeciwnika tym, co wychodzi im najlepiej – składnymi, szybkimi akcjami oraz wykorzystywaniem kontr dzięki systemowi blok-obrona. W drugim secie katowiczanie rozpoczęli z wysokiego C. Mieli kilkopunktowe prowadzenie, które utrzymywali praktycznie przez cały set. Potem przerodziło się to w dwie piłki setowe, których nie udało im się wykorzystać. W wyniku tego, ZAKSA podwyższyła swoje prowadzenie. Trzeci set to powtórka z pierwszej partii. Bezapelacyjnie liderem całej drużyny był Łukasz Kaczmarek, który zakończył mecz z 81 procentową skutecznością. Siatkarze Nikoli Grbicia mieli bardzo dobrej przyjęcie, co pozwoliło Benjaminowi Toniuttiemu na swobodną dystrybucję piłek. W kędzierzyńskiej drużynie funkcjonował również blok. W Gieksie punktowali  Kamil Kwasowski oraz Jakub Jarosz. Warto jednak zaznaczyć, że żaden z zawodników GKS-u nie zdobył dwucyfrowej liczby punktów. Odstawali w ataku od swoich rywali oraz nie sprawiali zagrożenia swoją zagrywką, w przeciwieństwie do swoich skutecznych serwisów ZAKSY, która notuje już swoje 16. zwycięstwo w lidze.  

Najlepiej punktujący zawodnicy: Łukasz Kaczmarek – 16 punktów (13/16, 81% skuteczności, 2 asy serwisowe, 1 blok punktowy), Jakub Jarosz – 8 punktów (8/15, 53% skuteczności) 

Skuteczność w ataku: 62% do 50% dla Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 

Skuteczność w przyjęciu: 66% do 58% dla Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 

Asy serwisowe: 6 do 0 dla Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 

Bloki punktowe: 6 do 2 dla Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 

 

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3-0 GKS Katowice (25-16, 26-24, 25-16) 

MVP: Łukasz Kaczmarek 

 

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Benjamin Toniutti, Łukasz Kaczmarek (16), Aleksander Śliwka (10), Kamil Semeniuk (7), Jakub Kochanowski (8), Krzysztof Rejno (6), Paweł Zatorski (libero), Korneliusz Banach (libero) oraz Rafał Prokopczuk, Bartłomiej Kluth (5), Piotr Łukasik (5), Adrian Staszewski 

GKS Katowice: Jan Firlej (1), Jakub Jarosz (8), Jakub Szymański (1), Kamil Kwasowski (6), Jan Nowakowski (6), Miłosz Zniszczoł (7), Dustin Watten (libero), Dawid Ogórek (libero) oraz Jakub Nowosielski, Wiktor Musiał (3), Sławomir Stolc (1), Adrian Buchowski (4), Emanuel Kohut  

CUPRUM LUBIN REWANŻUJE SIĘ CZARNYM RADOM 

W ważnym meczu o rozkład sił w dolnych rejonach tabeli siatkarze Cuprum Lubin okazali się lepsi od Cerradu Enei Czarnych Radom. Miedziowi pokonali Wojskowych 3-0 i odpłacili się za listopadową porażkę. W pierwszych dwóch setach lubinianie przeważali nad rywalami w każdym aspekcie, nie dając im większych szans. Podopieczni Roberta Prygla sami nie pomagali sobie bardzo niską skutecznością w ataku. Radomianie mieli wielką okazję na przedłużenie meczu, ponieważ mieli w trzecim secie piłkę setową. Nieskuteczność w ataku powróciła i przez to Czarni Radom musieli wyjechać z Dolnego Śląska bez chociażby jednego seta. Kompletnie nie funkcjonowały skrzydła, pomimo dość pozytywnego przyjęcia. Jedynie Brenden Sander grał na wysokim procencie, chociaż rozpoczynał mecz na ławce. Katastrofę w ofensywnej grze Czarnych podkreśla ta sama sytuacja co w GKS-ie Katowice – żaden zawodnik nie przekroczył granicy 10 punktów. Siatkarze Cuprum byli o wiele skuteczniejsi, zwłaszcza Wojciech Ferens, Nikolay Penchev czy Szymon Jakubiszak. Siatkarze z Lubina również przeprowadzili dużo skutecznych kontrataków. Do niezłego obrazu gry lubinian można doliczyć jeszcze udaną grę w defensywie. 

Najlepiej punktujący zawodnicy: Wojciech Ferens – 14 punktów (12/21, 57% skuteczności, 2 bloki punktowe), Lucas Loh – 8 punktów (6/21, 29% skuteczności, 2 bloki punktowe) 

Skuteczność w ataku: 55% do 43% dla Cuprum Lubin 

Skuteczność w przyjęciu: 62% do 57% dla Cuprum Lubin 

Asy serwisowe: 3 do 1 dla Cuprum Lubin 

Bloki punktowe: 5 do 6 dla Cerradu Enei Czarnych Radom 

 

Cuprum Lubin 3-0 Cerrad Enea Czarni Radom (25-21, 25-17, 26-24) 

MVP: Szymon Jakubiszak 

 

Cuprum Lubin: Miguel Tavares Rodrigues (2), Ronald Jimenez (10), Wojciech Ferens (14), Nikolay Penchev (10), Dawid Gunia (10), Szymon Jakubiszak (8), Bartosz Makoś (libero), Kamil Szymura (libero) oraz Mariusz Magnuszewski, Adam Lorenc, Kamil Maruszczyk (3) 

Cerrad Enea Czarni Radom: Michał Kędzierski, Dawid Konarski (6), Lucas Loh (8), Bartosz Firszt (4), Brenden Sander (7), Michał Ostrowski (5), Victor Yosifov (4), Mateusz Masłowski (libero) oraz Bartosz Zrajkowski, Daniel Gąsior (7), Brenden Sander (7), Dawid Dryja (3), Jakub Sadkowski 

Na szczegółowe omówienie 20. kolejki Plusligi zapraszamy dziś do kanału 1 RadiaGOL na audycję VolleyTime! Startujemy o godzinie 21:00!

 

Źródło: plusliga.pl

Autor: Janusz Siennicki