28 października o godzinie 20:30 w ramach 1/16 rozgrywek STS Pucharu Polski, na północ kraju przyjedzie jedna z najlepszych drużyn w Ekstraklasie, mierząca się jednak w ostatnich tygodniach z ogromnymi problemami. Białostoczanie liczą, że wygrana z Lechią pomoże im przetrwać ten trudny czas. Gospodarze natomiast chcą podtrzymać swoją świetną formę w meczach domowych.
Jaga musi przełamać impas
Po serii 4 przegranych meczów w lidze, w ponurej rzeczywistości kibica Jagielloni zabłysnął promyk nadziei. Gdy na krajowym podwórku podopieczni trenera Adriana Siemieńca ponosili same porażki, to na arenie międzynarodowej prezentowali się lepiej. Debiutancki sezon na znacznie wyższym poziomie niż Liga Konferencji, zespół z Podlasia zaczął od porażki na trudnym terenie. Po niepowodzeniu w Greckim Pireusie, przyszła pora na pierwsze historyczne zwycięstwo w Lidze Europy z Araratem Armenia, w którym w końcu Jagiellonia przypominała znany wszystkim, skuteczny zespół. Triumf ten niestety nie okazał się zwiastunem kolejnych europejskich triumfów, a jednorazowym pokazem sił nad rywalem z niższej półki. Po kolejnej, ligowej porażce w Lubinie i jeszcze gorszym spotkaniu z Anderlechtem, oglądający mecze z trybun – Adrian Siemieniec mógł choć na chwilę odetchnąć, bo jego zespół pokonał Wisłę Płock 1:0. Mimo lekkiej poprawy w ligowej tabeli, obóz Jagielloni wie, że drużyna musi zacząć regularnie punktować, aby włączyć się do walki o najwyższe cele.
Lechiści po ligowej porażce zamierzają powrócić na zwycięską ścieżkę
Po absurdalnym spadku z Ekstraklasy, w którym Lechia na 6 ostatnich spotkań przegrała 5 z nich, Gdańszczanom mało kto dawał szansę na walkę o powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Jedyną osobą, która wierzyła w scenariusz błyskawicznego przywrócenia biało – zielonych do elity, był właściciel klubu – Paulo Urfer. O tym człowieku można wiele powiedzieć (nie zawsze dobrego), lecz z pewnością nie brakuje mu optymizmu. Nie sposób także odmówić mu wyczucia w poruszaniu się po rynku transferowym. Tegoroczne letnie okienko transferowe było dla klubu z Gdańska rekordowe jeśli chodzi o zarobek. Według sprawdzonych źródeł, „ Duma Wolnego Miasta” zarobiła blisko 20 milionów euro. Mniej ciekawie (podobnie jak po spadku w 2023 roku) wyglądała sprawa kadrowa przed startem rozgrywek. Przykładem na ukazanie chaosu organizacyjnego w klubie, okazał się pierwszy mecz ligowy z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Po stronie Lechii wystąpili zawodnicy z rocznika 2011. Ten mecz jak i kolejny z Wartą Poznań, który jest ostatnią domową klęską w lidze, zakończył się porażką drużyny trenera Władysława Łupaszki. Z czasem jednak, do klubu przychodzili nowi, lepsi gracze, zapewniający kolejne zwycięstwa. Dzięki dużej jakości w ataku i solidnej defensywie, Lechiści zaczęli stawać się realnym kandydatem do awansu. Po wygranych derbach Trójmiasta, w Niepołomicach po ponad miesiącu, biało – zieloni przegrali mecz. Do trudnego, lecz nie niemożliwego do wygrania meczu, ukraiński trener i jego zespół przygotowują z myślą, o powrocie na zwycięski szlak.
Spotkanie starych finalistów
Mecze Lechii z Jagiellonią często oferują dużą dawkę emocji. Kolorytu dzisiejszej rywalizacji dodaje wspomnienie meczu z 2 maja 2019 roku, kiedy to Gdańszczanie i Białostoczanie spotkali się ze sobą, by stoczyć zawzięty wyrównany bój. Jednak tamto spotkanie miało o wiele większą rangę. Wówczas gdańska Lechia prowadzona przez Piotra Stokowca, dzięki świetnej dyspozycji w lidze zagwarantowała sobie udział w Europejskich pucharach. Finał w Warszawie był dla Gdańszczan szansą na umocnienie swojej pozycji w Polskiej piłce oraz na dołożeniu drugiego w historii Pucharu Polski. Ich rywalem był postawiony w zupełnie innej sytuacji, zespół Ireneusza Mamrota. Sezonu 2018/2019 fani „Jagi” nie wspominają z wielkim sentymentem. Po historycznym sukcesie, jakim było drugie miejsce w kampanii 2017/2018, w Białymstoku pojawiła się nadzieja na, to że Jagiellonię będzie stać na walkę w Europie jak i brylowanie w czołówce Ekstraklasy. Bój na międzynarodowym podwórku zakończył się odpadnięciem z azerskim klubem FK Gabala. W Ekstraklasie „ Duma Podlasia” zakończyła zmagania dopiero na 5. Miejscu. W samym finale PP, to Lechia okazała się lepsza i po golu w ostatniej akcji meczu Artura Sobiecha, tytuł zdobywcy pucharu krajowego powędrował do zespołu z Trójmiasta, tymczasem Białostoczanie zostali z niczym.
Jak będzie tym razem? Czy na PGE Narodowym zobaczymy choć jedną z tych ekip?
Podsumowując, zbliżający się mecz 1/16 pucharu Polski może być uznawany za hit tej rundy. Z jednej strony zobaczymy zespół, któremu przed sezonem nikt nie dawał szansy na bycie faworytem, z czasem jednak po zatrudnieniu duetu trenerskiego Łupaszko – Brede oraz po wielu transferach, Lechia złapała dobrą formę, pozwalającą myśleć o powrocie do elity. Ich rywale, to ostatnimi latami czołówka polskiej piłki, lecz po wycieku afery sms-owej, z trenerem Adrianem Siemieńcem w roli głównej, Jagiellonia boryka się z ogromnymi trudnościami w zdobywaniu punktów. Warto dodać, że ostatni raz „Jaga” w Gdańsku wygrała w 2021 roku. Czy trzecia najlepsza drużyna Ekstraklasy będzie w stanie pokonać świetnie grająca na własnym terenie Lechię?
Fot: AI
Autor: Tymoteusz Kawka


