Niesamowity Bayern,czy jest ktoś w stanie przeszkodzić Bawarczykom w zdobyciu potrójnej korony?

Dotychczas sztuka ta udawała im się dwukrotnie- po raz pierwszy w sezonie 2012/13, gdy pod wodzą Juppa Henckeysa zdeklasowali w lidze Borussie (aż o 25 punktów!), zdobyli krajowy puchar a w finale Ligi Mistrzów pozbawili marzeń drużynę Jurgena Kloppa po golu Arjena Robbena w 89 minucie. Na drugi raz przyszło im poczekać do sezonu 2019/20, kiedy Hansi Flick stworzył fantastyczną drużynę z Robertem Lewandowskim na czele. Dzisiaj przesadą nie będzie powiedzenie, że są bliscy kolejnego takiego wyczynu. W lidze do tej pory przegrali zaledwie raz i mają 9 punktów przewagi nad drugą Borussią na 7 kolejek przed końcem rozgrywek. Półfinał Pucharu Niemiec rozegrają z Bayerem Leverkusen, tym samym którego na jesieni rozbili 3:0, a tydzień temu z nim zremisowali 1:1 kończąc mecz dziewięcioma zawodnikami. Najtrudniejsze zadanie czeka na Bawarczyków w Lidze Mistrzów, gdzie po przejechaniu się po Atalancie (10:2 w dwumeczu) w ćwierćfinale czeka na nich Real Madryt. W przeszłości Królewscy byli katem Bayernu, eliminowali ich bowiem w półfinałach w 2014, 2018 i 2024, oraz w ćwierćfinale w 2018. Teraz jednak to podopieczni Vincenta Kompanyego są faworytami do awansu. Byli drugą drużyną fazy ligowej, gdzie ulegli jedynie Arsenalowi, a styl w jakim rozgromili Atalantę w 1/8 finału na pewno nie napawa fanów klubu z Madrytu optymizmem. Bayern ma wszystko by wyeliminować Real i w półfinale najważniejszych klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie stawić czoła zwycięzcy pary Liverpool-PSG.

 

Szalenie skuteczna ofensywa kluczem do sukcesu?

Najbardziej rzucającą się w oczy statystyką dotyczącą Bayernu w tym sezonie jest liczba strzelanych goli. Dość powiedzieć, że w samej Bundeslidze w 27 spotkaniach zdobyli ich aż 97, co w przeliczeniu daje niemal 3,6 gola na mecz. Jeśli spojrzymy na Ligę Mistrzów, tu jest nieco gorzej, bo w 10 spotkaniach bramkarze rywali wyciągali piłkę z siatki ,,tylko” 32 razy. Formacja ofensywna Bawarczyków jest w genialnej formie, a idealny sezon notuje przede wszystkim Harry Kane. Były piłkarz Tottenhamu Hotspur, dla którego to już trzeci sezon na niemieckich boiskach, w 39 meczach w tym sezonie zdobył aż 47 goli! W samej Bundeslidze ma ich 31 i celuje w pobicie rekordu Roberta Lewandowskiego z sezonu 2020/21 wynoszącego 41 trafień. Do końca rozgrywek pozostało Anglikowi 7 spotkań ligowych, w których wydarzyć się może dosłownie wszystko. Złej formy nie prezentują także klubowi koledzy Kane’a; Luis Diaz zdobył 21 bramek we wszystkich rozgrywkach, a Michael Olise 16. Ten drugi dorzucił do tego aż 24 asysty. Coś niesamowitego.

 

Efekt Kompanyego?

Po tragicznym dla Bayernu sezonie 2023/24, w którym Bawarczycy zajęli dopiero 3 miejsce w Bundeslidze i nie zdobyli żadnego trofeum po raz pierwszy od 12 lat, zatrudnienie Belga było mocno zaskakujące. Legenda Manchesteru City nie miała bowiem na koncie żadnych większych sukcesów trenerskich, a jedynym trofeum był Puchar Belgii z sezonu 2021/22. W roku poprzedzającym wybór Kompanyego na trenera Bayernu spadł on z Burnley z Premier League, a wielu odradzało mu dalszą trenerską karierę. Jednak w obliczu odmowy m.in. Xabiego Alonso czy Julianna Nagelsmanna działacze z Monachium postawili na Belga. W pierwszym sezonie pracy w stolicy Bawarii odzyskał on dla Bayernu Mistrzostwo Niemiec, czym uciszył wszystkich krytyków zarzucających mu brak doświadczenia niezbędnego do prowadzenia tak wielkiego klubu. Drugi sezon na Allianz Arenie może być dla niego jednak o wiele lepszy. Rewelacyjny Bayern jest nie do zatrzymania na krajowym podwórku, a w Lidze Mistrzów jest jednym z głównych faworytów do zwycięstwa. Bawarczycy są drużyną, która zawsze ma potencjał narobić dużego szumu i posiada gigantyczny apetyt. Apetyt, który Vincent Kompany rozbudził.

 

Co dalej?

W przeciwieństwie do wielu pozostałych ćwierćfinalistów tej edycji Ligi Mistrzów, Bayern nie musi już o nic walczyć w lidze. Przewaga wypracowana przez Mistrzów Niemiec która wynosi aż 9 punktów, jest praktycznie niemożliwa do odrobienia przez resztę stawki. Podopieczni Vincenta Kompanyego dominują w każdym ligowym spotkaniu i nie byłoby wielką sensacją powiększenie tej zaliczki w ostatnich kolejkach tego sezonu, nawet oszczędzając niektórych graczy podstawowej ,,11”. Najważniejsze będą bowiem dla Bawarczyków boje w Lidze Mistrzów, które będą co najmniej dwa, a bardzo prawdopodobne, że ta liczba dobije czterech czy pięciu. Ponadto 22.04, a więc tydzień po rewanżowym starciu z Realem wybierze się Bayern do Leverkusen by powalczyć o awans do finału Pucharu Niemiec. Harry Kane i spółka na pewno będą chcieli w decydującym dla rezultatów całego sezonu kwietniu utrzymać fakt grania na trzech frontach

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze