Biało-Czerwoni pokonali reprezentację Słowenii 3:0 w półfinale mistrzostw Europy 2026, dzięki czemu awansowali do finału. Spotkanie nie było jednak tak łatwe, jak sugeruje wynik. Słoweńcy długo stawiali opór, a Polacy musieli wykazać się dużą odpornością w końcówkach setów.
Pierwszy set
Początek spotkania był wyrównany, a Polacy mieli problemy przede wszystkim w przyjęciu. Słoweńcy ryzykowali zagrywką i dzięki temu potrafili wywierać presję na Biało-Czerwonych. Polska momentami wypracowywała przewagę, ale rywale skutecznie ją odrabiali.
W końcówce seta najważniejsze okazały się jednak doświadczenie i skuteczność Polaków. Wilfredo Leon zakończył kilka kluczowych akcji, dzięki czemu Biało-Czerwoni zachowali przewagę i wygrali 25:23.
Drugi set
Druga partia miała bardzo podobny przebieg. Polska ponownie potrafiła odskoczyć rywalom, ale Słowenia nie pozwalała na spokojne prowadzenie gry. Przyjęcie nadal nie funkcjonowało na najwyższym poziomie, a słoweńska zagrywka sprawiała Polakom sporo problemów.
Biało-Czerwoni ponownie jednak lepiej rozegrali najważniejsze fragmenty seta. Polska wygrała 25:23 i znalazła się o jedną partię od finału.
Trzeci set
Najtrudniejszy moment dla Polaków pojawił się właśnie w trzeciej partii. Słoweńcy rozpoczęli ją bardzo dobrze i prowadzili już 11:7. Biało-Czerwoni musieli odrabiać straty, a wtedy bardzo ważną rolę odegrał Kamil Semeniuk, który uspokoił przyjęcie, pomógł w obronie i dołożył punkty w ataku. Polska stopniowo odrabiała straty, doprowadziła do remisu 11:11, a następnie zaczęła przejmować kontrolę nad spotkaniem.
Końcówka należała już zdecydowanie do Biało-Czerwonych. Polska wygrała 25:18 i cały półfinał 3:0.
Trudne przyjęcie
Jednym z największych problemów reprezentacji Polski w tym spotkaniu było przyjęcie. W pierwszych dwóch setach jego skuteczność była stosunkowo niska.
Nie przeszkodziło to jednak Biało-Czerwonym w wygrywaniu najważniejszych akcji. Wilfredo Leon nie miał najlepszego meczu w statystykach – skończył 9 z 22 ataków i miał problemy w przyjęciu – ale zdobywał punkty w momentach, w których drużyna najbardziej ich potrzebowała.
Tomasz Fornal również miał swoje problemy, szczególnie w pierwszej części spotkania, ale dołożył ważne punkty. Bardzo dobrze zaprezentował się natomiast Bartłomiej Lemański, który zdobył 11 punktów, miał 78% skuteczności w ataku i aż cztery bloki.
Kamil Semeniuk odmienił spotkanie
Bardzo ważnym elementem zwycięstwa była wspomniana już zmiana Kamila Semeniuka.
W trzeciej partii zdobył cztery punkty w ataku, poprawił przyjęcie i pomógł ustabilizować grę reprezentacji w momencie, gdy Słowenia prowadziła 11:7.
Semeniuk jest zawodnikiem, który potrafi wejść na boisko w trudnym momencie i pomóc zespołowi w każdym elemencie, co potwierdza sam trener.
Polacy ograniczyli najważniejsze atuty Słowenii
Biało-Czerwoni dobrze poradzili sobie również z najgroźniejszymi zawodnikami rywali. Szczególnie ważne było ograniczenie Roka Možiča, który zdobył pięć punktów w ataku przy 28-procentowej skuteczności i zakończył spotkanie z ujemnym bilansem.
Słoweńcy przez długi czas świetnie bronili i potrafili odwracać niekorzystne sytuacje. Polska musiała więc cierpliwie budować kolejne akcje, wykorzystywać blok i szukać swoich szans w kontratakach.
Kiedy jednak Biało-Czerwoni przejęli kontrolę, Słowenia nie była już w stanie odpowiedzieć na takim poziomie.
Nikola Grbić: wynik ważniejszy niż perfekcyjna gra
Po spotkaniu Nikola Grbić nie ukrywał zadowolenia z wyniku, ale jednocześnie bardzo krytycznie oceniał samą grę. Trener podkreślał, że Polska może zagrać zdecydowanie lepiej.
To charakterystyczne dla obecnej reprezentacji – 3:0 w półfinale nie jest traktowane jako wykonanie całego zadania.
Podsumowanie
Polska wygrała ze Słowenią 3:0 (25:23, 25:23, 25:18), ale spotkanie wymagało od Biało-Czerwonych dużej cierpliwości i odporności. Słoweńcy szczególnie w dwóch pierwszych setach oraz na początku trzeciej partii potrafili mocno zagrozić Polakom.
Biało-Czerwoni pokazali jednak siłę całego zespołu. Nawet gdy problemy pojawiały się w przyjęciu czy ataku, inni zawodnicy potrafili przejąć odpowiedzialność. Kluczowe okazało się również wejście Kamila Semeniuka, który pomógł odwrócić losy trzeciego seta.
Polska awansowała do finału mistrzostw Europy i jest już tylko o jeden mecz od złotego medalu. Przed najważniejszym spotkaniem turnieju Biało-Czerwoni mają jednak świadomość, że aby sięgnąć po tytuł, będą musieli zagrać lepiej niż w półfinale.
Fot: CEV
Paweł Rychlik


