Bycie kibicem to trudna rzecz. Wymaga wielkiego oddania swoim barwom oraz wielu wyrzeczeń. Kibicowanie słabszym drużynom jest jeszcze trudniejsze, bowiem nie rozpieszczają one swoich fanów. Zapraszamy do zapoznania się z  serią wywiadów. W tym cyklu naszymi gośćmi będą prawdziwi kibice mniej popularnych drużyn w Polsce. Porozmawiamy o ich wielkiej pasji oraz powodach, dzięki którym akurat te zespoły podbiły ich serca. Naszymi nowymi gośćmi byli najwięksi fani Athleticu Bilbao w Polsce. Zapraszamy na wywiad z Aitorem Rendaszko oraz Marcinem “Joxerem” z portalu AthleticBilbao.pl!

Wywiad został przeprowadzony razem z Michałem Salamuchą.

Dlaczego kibicujesz akurat drużynie z kraju Basków?

(Aitor) W moim wypadku to byłem obciążony genetycznie czerwono białą krwią ze strony mamy, która pochodzi z Bilbao. Mój dziadek wraz z mamą bardzo zaszczepili we mnie miłość do Athletic.

(Marcin) Powodów jest kilka. Przede wszystkim z powodu tradycji Cantery. Dla mnie jest to coś niesamowitego że klub stara się polegać na zawodnikach związanych z regionem lub wyszkolonych w klubie. Wprawdzie teraz troszkę poluzowano jej zasady ale i tak klub stara się ją utrzymać. Drugim powodem jest atmosfera. To klub niemalże rodzinny.  Kibice wybaczą wiele. Tutaj ważniejsza jest postawa na boisku, walka do końca, godne reprezentowanie klubu czy też nawet debiut nowego wychowanka a wyniki są na szarym końcu. Oczywiście nie są bez znaczenia ale nie najważniejsze.  Kibice jak i zawodnicy traktują go jako swój drugi dom i pójdą za nim w ogień. Klub nie tylko przywiązuje dużą wagę do szkolenia swoich zawodników ale przede wszystkim wychowania jak i nauki umożliwiając swoim piłkarzom studia i kształcenie.  No i ostatni powód to naprawdę niesamowita historia klubu jak również niektórych zawodników.

Byłeś kiedyś na ich meczu?

(Aitor) Na szczęście miałem tę okazję być wiele razy na meczach Athletic. Były to spotkania z Betisem na starym jeszcze San Mames gdzie zwycięską bramkę dla Athletic strzeliła legenda klubu Joseba Etxeberria. Z Young Boys Berno również na tym obiekcie. Niestety mecz przegrany (1-0), ale był to historyczny mecz ponieważ był to debiut Ikera Muniaina. Wyliczając dalej w Manchesterze na meczu z Manchesterem United. Na finale Ligi Europy w Bukareszcie z Atletico Madryt. We Lwowie na meczu Ligi Mistrzów z Szachtarem Donieck. W Pradze na meczu ze Spartą Praga. Z Rapidem Wiedeń w stolicy Austrii. W Sevilli na ćwierćfinałowym meczu LE z FC Sevilla. W Maladze na meczu ligowym z Malagą. We Wrocławiu na towarzyskim turnieju.

Oraz na nowym San Mames na meczu eliminacji do Ligi Europy z MSK Zilina, na meczach ligowych z FC Barceloną (dwa razy) oraz Almerią. Było też domowe (wyjazdowe) spotkanie z Osasuną. Był to mecz rozgrywany na Estadio Anoeta w San Sebastian ponieważ dobiegały prace związane z budową nowego San Mames.

(Marcin) Tak, miałem okazje być na kilku spotkaniach. Pierwszym meczem jaki obejrzałem to był pojedynek z Espanyolem na starym San Mames w grudniu 2010 roku. Później obejrzałem mecz z Granadą na nowym San Mames w 2016 roku. Zaliczyłem też wyjazd do Pragi na mecz Ligi Europy ze Spartą.

Jak reagują ludzie, gdy mówisz im komu kibicujesz?

(Aitor) Zazwyczaj jest a dlaczego im ? Ale tłumaczenie nie trwa długo ponieważ wystarczy, że powiem, że rodzina ze strony mamy stamtąd pochodzi.

(Marcin) Szczerze mówiąc trudno powiedzieć bo mało rozmawiam z ludźmi o tym komu kibicuję. Pamiętam natomiast z mojego pobytu w Anglii, że budziło to zdziwienie. No, ale Anglicy to specyficzni ludzie, którzy poza swoimi klubami i tymi największymi w Europie to generalnie niewiele ich znają.

Czy kibicowanie słabszemu zespołowi jest dla ciebie męczące? Nie przychodziły ci czasem do głowy myśli, że łatwiej kibicowałoby się Barcelonie lub Realowi?

(Aitor) NI Barca NI Madrid ATHLETIC !!! To jest zasada kibiców Athletic 😊 Być kolejnym kibicem, który wymyślił sobie, że kibicować będzie, którejś z tych drużyn bo wygrywają i mają największe gwiazdy piłki nożnej ? Nie dziękuję 😉

(Marcin) Ależ skąd. Dla mnie to wielka frajda. Tym bardziej że bardzo utożsamiam się z klubem i jego zasadami, które są mi bliskie. Jak już wspomniałem wcześniej w Athletic o wiele bardziej ceni się postawę na boisku, walkę i poświęcenie niż wyniki. Nie ma dla mnie problemu jeśli zespół przegra ale tylko jeśli pokaże na murawie walkę do końca.  Nie wiem też czy łatwiej kibicować jest Barcelonie czy też Realowi. Tam każda porażka jest jak koniec świata a balonik na sukcesy napompowany do granic możliwości. W Athletic nie ma presji trybun na konkretne wyniki. Uda się to fajnie, nie uda to trudno, może następnym razem będzie lepiej. Jutro jest kolejny dzień i kolejna szansa. Pamiętam finały Copa del Rey z udziałem Athletic, gdy jak czytałem relację z finału, tego co się działo po finale i oglądałem zdjęcia to zastanawiałem się nad tym kto tak naprawdę go wygrał.

Przed finałem w Barcelonie na Nou Camp w 2015 roku, stolica Katalonii została w całości opanowana przez fanów Los Leones, którzy na długo przed meczem i długo po nim bawili się na ulicach mimo że przegrali to spotkanie. Nawet na stadionie gdy było wiadomo że Athletic ten mecz przegra to i tak było głośniej słychać fanów z Kraju Basków.  Ci się cieszyli nawet po porażce a fani Barcelony wyglądali jakby im spadł kamień z serca. Oczywiście radość też była ale nie taka spontaniczna i pełna jak w przypadku Athletic.

Twoje najlepsze wspomnienie z klubem to…

(Aitor) Zdecydowanie wyjazd na mecz do Manchesteru i wygrana w Teatrze Marzeń 3-2. 8000 tysięcy kibiców z Bilbao, które zmiotło gospodarzy. Coś niebywałego!

(Marcin) Wizyta w hotelu zawodników w Pradze przed meczem ze Spartą w Lidze Europy.  Byliśmy tam całą grupą wraz z Aitorem by odebrać bilety na mecz w sektorze gości. Natknęliśmy się na Josu Urrutię z delegacją, którzy byli tak serdeczni i można powiedzieć, że przyjacielscy że aż nie mogłem w to uwierzyć. To samo zawodnicy, którzy w międzyczasie pojawili się w holu hotelu i też nie było problemu ze zdjęciami, autografami czy rozmową, mimo tego że mieli tylko chwilę wolnego przed odprawą przedmeczową. A teraz wyobraźcie sobie że idziecie do hotelu gdzie stacjonują piłkarze Barcelony, Realu czy też np. Bayernu…

Opowiedz nam trochę o rywalizacji z Realem Sociedad. Jak duże emocje generują w tobie mecze derbowe?

(Aitor) We mnie największe emocje generują spotkania z wielką trójką czyli Barcą, Realem i Atletico a spotkania derbowe dla mnie osobiście nie są większym świętem jak każde inne spotkanie Athletic 😊 Największa rywalizacja z Realem Sociedad to rywalizacja pomiędzy władzami obu klubów związana z walką o najlepszych zawodników, jednak zazwyczaj tę rywalizację wygrywamy my 😉 Ogólnie kibice żyją dobrze a nawet grupy kibicowskie jak Herri Norte Taldea jest w dobrej komitywie z kibicami Erreala.

(Marcin) Kiedyś emocje na pewno emocje były spore a mecz ten był w kalendarzu najważniejszy w całych rozgrywkach. Teraz nieco mniej czuć to napięcie nie tylko na trybunach, ale również na murawie. Antagonizmy pomiędzy klubami pozostały już w zasadzie jedynie na poziomie zarządów obydwu klubów, które toczą ze sobą niekiedy bardzo brutalną walkę i nie przebierają w środkach. Na trybunach to święto, święto baskijskiej piłki, historii Kraju Basków, którą pisali też piłkarze. Zresztą wystarczy spojrzeć na trybuny gdzie fani często są ze sobą wymieszani. Oczywiście mają też swój prestiż i na pewno dodatkowe emocje związane z rywalizacją o to kto jest lepszy w regionie.  Dla mnie osobiście jest to ważny mecz z perspektywy kibica Athletic ale żebym miał jakieś negatywne odczucia do Sociedad to na pewno nie.

Jestem Polakiem, mieszkam w Polsce i antagonizmy pomiędzy fanami w Kraju Basków czy też klubami mnie nie interesują. Dlatego śmieszy mnie jak czasami czytam wywody polskich fanów Barcelony pod adresem Espanyolu, Realu Madryt pod adresem Atletico Madryt czy też Sevilli pod adresem Betisu (w drugą stronę również), które są przepełnione nienawiścią i agresją. W moim przypadku jeśli Athletic wygra spotkanie derbowe z Sociedad to na pewno będę zadowolony, być może nieco bardziej niż w przypadku innych rywali bo jednak to jest rywalizacja w regionie. A jeśli przegra? Cóż, mówi się trudno, widać Sociedad było lepsze.  Bardziej cenię postawę na boisku i walkę na murawie. Być może moje obecne podejście determinuje teraźniejszy futbol, w którym jest mało twardej i agresywnej gry a sędziowie potrafią zagwizdać faule za powalenie zawodników „podmuchem powietrza”.

Dość często udaje wam się urywać punkty tym najsilniejszym w lidze, na czym polega wasz fenomen?

(Aitor) Wydaje mi się, że ranga spotkań z największymi automatycznie bardziej mobilizuje piłkarzy, którzy wiedzą, że muszą dać z siebie wszystko bo inaczej może to się skończyć katastrofą i tak mają wydaje mi się wszystkie drużyny grające z taką Barcą czy Realem. Athletic zawsze było drużyną waleczną i nieustępliwą i nigdy wielki rywal na papierze nie był w stanie przestraszyć zawodników.

(Marcin) Serce do walki, zaangażowanie i brak strachu. Piłkarze po prostu nikogo się nie boją bo dla nich rywal to rywal i nie ważne czy jest nim Messi, Ronaldo czy inna gwiazda światowej piłki. Owszem czują szacunek ale nie mają dla nikogo respektu na murawie. Piłkarze zdają sobie sprawę że grają nie tylko dla siebie, kibiców ale i dla Kraju Basków. Oni reprezentują swoją małą ojczyznę dla której wiele poświęcą. Czują dumę i chcą by kibice byli z nich dumni. Te wartości wpaja im się w klubie. Poza tym nie mają presji, mogę ale nie muszą. A to mieszanka iście wybuchowa. I wtedy przeważnie wszystko wychodzi. Niestety kiedy jest presja to Los Leones zwykle mają kłopoty. To swoistego rodzaju paradoks i można powiedzieć że jeśli chcesz wygrać z Athletic to postaw Basków w charakterze faworyta, a wtedy masz spore szanse.

Czy trener Gaizka Garitano to odpowiednia osoba na stanowisku?

(Aitor) To idealna osoba na tym stanowisku! Idealnie pokazują to wyniki gdzie Athletic z walczącej o utrzymanie drużyny stało się drużyną walczącą o Europejskie Puchary. Widać chemię pomiędzy trenerem a piłkarzami, którzy sami zaznaczają, że pod wodzą Gaizki wiedzą doskonale co mają grać. Gaizka poprawił przede wszystkim defensywę, która bardzo kulała pod wodzą Eduardo Berizzo i była niczym ser Szwajcarski przez co z niezliczonej ilości spotkań, w których Athletic wychodził na prowadzenie mecze te kończyły się remisami w czym Athletic wraz z Walencją królowali w lidze.

(Marcin) Wydaje mi się że tak. Może nie ma jakiegoś wybitnego warsztatu ale świetnie rozumie zespół i jego naturę. Zna klub, styl gry i możliwości zawodników. Jest pewna „chemia” pomiędzy nim a zespołem  o której wspominał nawet Raul Garcia, który zwykle nie wypowiada się o trenerach. Garitano zdarzają się błędy, szczególnie przy zmianach lub ustawieniu piłkarzy ale całość wygląda całkiem obiecująco. Pytanie czy po tym sezonie za bardzo nie uwierzy w siebie i swoje umiejętności. To częsty problem trenerów na ławce Athletic, którzy łapią dziwną „chorobę” w kolejnych sezonach po tym jak osiągną sukces. Miał to Caparros, Bielsa czy nawet Valverde. Wcześniej też można by wymienić szkoleniowców, których zgubiła zbytnia pewność siebie.

Który z zawodników z Bilbao może zrobić największą karierę?

(Aitor) Odpowiadając na to pytanie wezmę pod uwagę głównie wiek zawodników i zdecydowanie największą karierę zrobią Yeray Alvarez, który prędzej czy później trafi do Reprezentacji Hiszpanii oraz oczywiście Inaki Williams kroczący wielkimi a raczej w jego przypadku szybkimi krokami do Reprezentacji.

(Marcin) Pytanie co rozumiemy pod pojęciem „zrobienie kariery”. Czy osiągnięcie sukcesu czy też transfer za wielkie pieniądze do największych klubów? Niby najbliżej do obydwu jest Inakiemu Williamsowi ale atakujący Athletic ma olbrzymie problemy z ustabilizowaniem formy oraz z „głową”. To samo można powiedzieć o Yerayu czy też Nunezie. Dość często zdarza im się grać tak jakby jej nie mieli. Poza tym raczej trudno znaleźć materiał na gwiazdę europejskiego formatu w obecnej drużynie. Jeszcze kilka lat temu pierwszym kandydatem byłby Muniain ale jego karierę zepsuły liczne kontuzje. Natomiast wiele można sobie obiecywać po młodzieży grającej w rezerwach. Tam jest kilka naprawdę wielkich talentów jak środkowy obrońca Vivian, pomocnicy Vencedor, Sancet czy też napastnik Inigo Vicente. Pytanie tylko jak u nich z „głową” bo to jedyna blokada przed zrobieniem kariery. No i kontuzje bo większość z nich jest po dość sporych urazach.

Czy twoim zdaniem stać was na coś więcej niż środek stawki?

(Aitor) Oczywiście, że tak! Z tą kadrą oraz Gaizką Garitano za sterami zdecydowanie jesteśmy głównymi kandydatami do gry co roku w Europejskich Pucharach jak to było przecież nie tak dawno za czasów Ernesto Valverde.

(Marcin) Oczywiście. Miejsca dające grę w Lidze Europy powinny być do osiągnięcia. Jedynym ograniczeniem jest „głowa” zawodników oraz umiejętności trenera. Bo skoro są w stanie pokonać Real Madryt, Barcelonę, Atletico to są w stanie walczyć o najwyższe cele. Niestety to jest w zasadzie jedyny problem Basków a więc słabe radzenie sobie z presją otoczenia. I nie mówię tutaj o kibicach czy władzach klubu ale bardziej o dziennikarzach i środowisku piłkarskim. Im więcej się o nich pisze i większy szum jest koło nich tym gorzej.  Tak było np.: w pamiętnym sezonie gdy dotarli do finału Ligi Europy. Czasami dotyka ich swoistego rodzaju niemoc, która naprawdę jest trudna do wytłumaczenia. Sam się niejednokrotnie zastanawiam jak można zagrać wręcz genialnie w meczu z silniejszym rywalem i pokonać go  a kilka dni później dać sobie wbić kuriozalne gole outsiderowi.  To jest właśnie cały Athletic.

Zobacz także: Więcej niż pasja – Moje Levante (Wywiad)

Zobacz również: Jose Enrique pokonał ostatecznie guza mózgu

UDOSTĘPNIJ
Avatar
Miłośnik piłki, zwłaszcza tej we Włoskim wydaniu. Redaktor również na portalu SerieAPolonia.pl. Poza piłką nożną zafascynowany literaturą grozy, w szczególności twórczością Stephena Kinga oraz H.P. Lovercrafta.