Lando Norris zwycięzcą kwalifikacji, ale to Max Verstappen zabierze ze sobą statuetkę za wygraną w samym sprincie. Sobota na Interlagos nie zawiodła i potwierdziła tylko, że brazylijski tor jako jeden z niewielu potrafi kreować emocjonujące wyścigi sprinterskie.

SPRINT SHOOTOUT

SQ1

Po pierwszych przejazdach na z góry narzuconej pośredniej mieszance różnice pomiędzy kierowcami nie były zbyt wielkie. Pierwsza dziesiątka zmieściła się w zaledwie czterech dziesiątych sekundy, a czołowa piętnastka w nieco ponad pół sekundy. Na czele znalazł się Carlos Sainz z czasem 1:11:796. Trzydzieści sekund przed końcem czasu w pierwszym sektorze pojawiła się żółta flaga, krótko później zastąpiona czerwoną, a wszystko w wyniku wypadku Estebana Ocona. Francuz dość potężnie uderzył w barierę przy zakręcie numer 3, kończąc przedwcześnie dla wszystkich SQ1. Rykoszetem w tym incydencie oberwał również Fernando Alonso. Kierowca Alpine stracił przyczepność po wjechaniu na tarkę, a jego bezwładnie sunący po torze bolid spotkał się z lewym bokiem bolidu Hiszpana.

Z SQ2 oprócz Ocona pożegnać musieli się również Lance Stroll, Alexander Albon, Logan Sargeant i Zhou Guanyu.

SQ2

Na półmetku drugiej części rywalizacji tabelę otwierał Max Verstappen. Tuż za nim uplasował się „zwycięzca” SQ1 Carlos Sainz oraz zespołowy partner Holendra – Checo Perez. Pięciu z piętnastu kierowców zrezygnowało z podwójnego wyjazdu na tor i decydujące przejazdy zostawili na końcową część SQ2. Kontynuując pozytywną passę z wczoraj, nieźle na tle stawki pokazywały się bolidy Haasa.

Daniel Ricciardo, idąc za maksymą „raz a dobrze”, swój pierwszy czas tej części czasówki uplasował tuż za najlepszym czasem Verstappena. Czas Holendra poprawili za to Perez – o 4 setne sekundy – oraz Lando Norris o 5 setnych sekundy. Do finałowej rozgrywki udało awansować się również Yukiemu Tsunodzie, który dopełnił parzysty układ SQ3. Znalazły się w nim zatem oba Red Bulle, oba Mercedesy, oba McLareny, oba samochody Ferrari oraz właśnie oba bolidy AlphaTauri.

Z rywalizacją pożegnać musieli się Kevin Magnussen, Nico Hulkenberg, Pierre Gasly, Valtteri Bottas oraz Fernando Alonso, któremu w wyniku odniesionych uszkodzeń nie udało się nawet wyjechać z boxu.

SQ3

Cała dziesiątka wyjechała na tor na 3 minuty przed końcem sesji, nie było zatem miejsca na błędy. Piorunujące okrążenie wyciągnął z rękawa Lando Norris. Brytyjczyk pokonał swojego zespołowe partnera o pół sekundy. Uległ mu również Max Verstappen (61 setnych różnicy), Sergio Perez, George Russell i Lewis Hamilton. Bolid McLaren miał w sobie jednak jeszcze więcej tempa, co zauważyliśmy, oglądając powtórkę kluczowego okrążenia Norrisa. Brytyjczyk stracił cenne sekundy w pierwszym sektorze na sporej korekcie, którą musiał się ratować. Zaskoczeniem SQ3 jest bardzo dobry czas Yukiego Tsunody, który do zdobywcy pierwszego miejsca stracił jedynie nieco ponad 3 dziesiąte sekundy. Poniżej oczekiwań zmagania zakończyli z kolei kierowcy Ferrari – zdobywcy siódmego i dziewiątego miejsca.

SPRINT

Lando Norris stracił na starcie swoje prowadzenia na rzecz Maxa Verstappena. O jedno oczko w górę przesunął się również George Russell, który znalazł się przed Sergio Perezem. Chwilę później z Meksykaninem uporał się również Lewis Hamilton. Mercedesy od początku miały chrapkę na wiele i tempo, by podeprzeć ambitne plany. Russell po wskoczeniu na podium bez zbędnych ceregieli wyprzedził również Norrisa.

Hamilton początkowo chciał pójść w ślady zespołowego kolegi, ale po chwili stracił trochę dystansu do McLarena, co naraziło go na ataki ze strony Pereza, chcącego zrehabilitować się za słaby start. Meksykanin dopiął swego na czwartym okrążeniu. Blisko był również Leclerc i zgłosił chęć skorzystania z momentu słabości mistrza, kiedy czołowa trójka zaczęła powoli się oddalać.

Wewnątrz tej grupy nie można było narzekać na nudę. Lando Norris odgryzł się Russellowi już na piątym okrążeniu i powrócił na pozycję wicelidera. Po chwili wszedł także w zasięg DRS Verstappena, co dało nadzieję na rewanż pomiędzy prowadzącą dwójką. Nadzieja była jednak płonna, bo pomiędzy panami nie doszło do żadnego pojedynku, a Holender oddalił się na prawie 2 sekundy.

Perez po tym jak w ekspresowym tempie wyprzedził Lewisa Hamiltona, zniwelował dystans do George’a Russella. Podjął próbę ataku, która początkowo wyglądała na udaną, ale Brytyjczyk nie miał zamiaru łatwo sprzedać skóry i zrewanżował się Checo. Kolejna próba nadeszła na dziesiątym okrążeniu, tym razem Russelowi nie udało przeprowadzić się skutecznej kontry. Z tyłu bardzo sprawnie przebijał się Alex Albon. 19. pozycję na starcie zamienił na 15 w przeciągu 12 okrążeń.

Kiedy uspokoiła się sytuacja w czołowej czwórce, dostarczanie emocji spadło na barki drugiej części dziesiątki. Daniel Ricciardo, jadący praktycznie cały czas bardzo blisko Carlosa Sainza, zaczął mocniej naciskać na Hiszpana. Po kilku próbach Australijczyk zdecydował się na odważny atak od zewnętrznej, niestety bardzo szybko skontrowany przez Sainza. Na korzystną okazję czyhał również Piastri, który przy chwili słabości starszego Australijczyka wyprzedził kierowcę AlphaTauri.

Walka toczyła się również tuż na granicy pierwszej dziesiątki, a zamieszani byli w nią Fernando Alonso, Pierre Gasly, Lance Stroll oraz Esteban Ocon. Hiszpan o wyprzedzeniu Gasly’ego znalazł się również w zasięgu DRS Daniela Ricciardo po jego spadku na dziesiątą pozycję.

Po chwili oddechu nasza uwaga ponownie skierowała się w kierunku bolidu AlphaTauri, tym razem tego z numerem 22. Charles Leclerc i wspomniany Tsunoda znaleźli się niezwykle blisko Lewisa Hamiltona. Monakijczyk bardzo szybko skorzystał z szansy do ataku i wyprzedził 7-krotnego mistrza świata, który najwyraźniej napotkał problemy z wyeksploatowanymi oponami na 21. okrążeniu. Kółko później udało się to również Tsunodzie. Japończyk przesunął się tym samym na szóstą pozycję, dając AlphaTauri realne nadzieje na pierwszą zdobycz punktową w sprintach. Z Oscarem Piastrim uporał się również Daniel Ricciardo i popędził za Carlosem Sainzem, strzegącym ostatniego punktowanego miejsca. 

Max Verstappen kończy sprint na pierwszym miejscu, przed Lando Norrisem, któremu po raz kolejny nie udało się przekuć pole position w zwycięstwo. Podium kompletuje Sergio Perez.

UDOSTĘPNIJ