<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa dirk van duijvenbode - RadioGOL.PL</title>
	<atom:link href="https://radiogol.pl/tag/dirk-van-duijvenbode/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://radiogol.pl/tag/dirk-van-duijvenbode/</link>
	<description>W DRODZE PO EMOCJE!</description>
	<lastBuildDate>Tue, 22 Oct 2024 08:33:54 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://radiogol.pl/wp-content/uploads/2024/10/cropped-GOL-FAVICON-32x32.png</url>
	<title>Archiwa dirk van duijvenbode - RadioGOL.PL</title>
	<link>https://radiogol.pl/tag/dirk-van-duijvenbode/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Bądźmy jak Dirk van Duijvenbode</title>
		<link>https://radiogol.pl/wiadomosci/badzmy-jak-dirk-van-duijvenbode/</link>
					<comments>https://radiogol.pl/wiadomosci/badzmy-jak-dirk-van-duijvenbode/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[RadioGol]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Dec 2022 19:04:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dart]]></category>
		<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Wiadomości]]></category>
		<category><![CDATA[Wyróżnione]]></category>
		<category><![CDATA[dart]]></category>
		<category><![CDATA[darts]]></category>
		<category><![CDATA[dirk van duijvenbode]]></category>
		<category><![CDATA[pdc darts]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://radiogol.pl/?p=78888</guid>

					<description><![CDATA[<p>Artykuł <a href="https://radiogol.pl/wiadomosci/badzmy-jak-dirk-van-duijvenbode/">Bądźmy jak Dirk van Duijvenbode</a> pochodzi z serwisu <a href="https://radiogol.pl">RadioGOL.PL</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p style="text-align: justify;"><strong>Ledwo zakończył się piłkarski mundial, a tu kolejny czempionat do oglądania w zimowe wieczory. Tym razem nie w gorącym Katarze, a w deszczowym, smutnym Londynie. Smutnym, dopóki nie przekroczycie progu Alexandra Palace – corocznej świątyni PDC World Darts Championship.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Nieraz słyszymy w codziennym życiu o <em>comfort food</em>. To termin wymyślony przez tęgie głowy, określający jedzenie, które ma być dla nas w jakiś sposób sentymentalne, przywodzić na myśl przyjemne wspomnienia. Popisowa rolada śląska waszej babci, wyśmienity sernik ciotki, malinowa Mamba, słowem potrawy w których odnajdujecie cząstkę siebie sprzed lat. Inna definicja to łatwe, szybkie i przyjemne żarcie – pizza, hamburgery i tego typu dobroci. W obliczu tych informacji, ktoś już dawno powinien wpaść na <em>comfort sport</em> – określenie skądinąd idealne dla Darta, który zawiera w sobie wszystko, czego można oczekiwać od prostej i świetnej rozrywki: żywa, energetyczna oprawa, ogromne emocje, łatwość zasad. Więcej mi nie potrzeba.</p>
<p style="text-align: justify;">W pierwszym zetknięciu się z tą dyscypliną, możemy zostać oczarowani barwnymi, głośnymi kibicami. Po czasie, gdy pierwsze zauroczenie pryska, zdajemy sobie sprawę, że to w większości banda wstawionych kibiców Arsenalu czy innego Liverpoolu, którzy w przerwie od Premier League szukają swojego miejsce na świecie, śpiewając w kółko te same trzy piosenki. Mimo wszystko, ma to swój urok i daje gwarancje, że ciszy na widowni nie zastaniemy nigdy. A nawet najbardziej pokiereszowany przez alkohol obserwator zacznie dopingować dobrze grających zawodników w końcowej fazie spotkania, gdy emocje sięgają zenitu, a kolejne niewykorzystane lotki meczowe zaczynają mścić się na panach z brzuszkiem.</p>
<p style="text-align: justify;">Zasady również nie wymagają specjalnego rozwijania. Dwóch zawodników zaczyna z licznikiem wskazującym 501 punktów i ich zadaniem jest doprowadzić tenże licznik do okrągłego zera, obowiązkowo kończąc kolejkę podwójną wartością (pozostało czterdzieści – podwójna 20, trzydzieści dwa – podwójna 16). Podwójne to wąskie pola na zewnętrznym pierścieniu tarczy, natomiast te bliżej środka oznaczają wartości potrójne. Za czerwony środek przyznaje się oczek pięćdziesiąt, za jego zieloną obwódkę – dwadzieścia pięć. Najlepiej punktowanym polem na tarczy jest zatem potrójna dwudziestka i to tam ląduje (przynajmniej w zamierzeniu) większość lotek. Starcie kończy się po wygraniu określonej ilości legów (odpowiednik gemów), czasem setów, w zależności od formatu turnieju. Wszystko jasne?</p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: justify;">Ten cały nasz dzisiejszy Dirk wygląda jak postać powołana do życia spod pióra wielkiego baśniopisarza – tak przerysowany i wręcz karykaturalny, że momentalnie skradł moje serce i sympatię. To naprawdę wielki chłop – przydomek <em>The Titan</em> zdecydowanie nie jest przypadkowy. Pół żartem, pół serio, Holender ma najbardziej chwytliwą muzykę na wejście, plasującą się klimatem gdzieś pomiędzy krakowskim Wixapolem, a tym twoim jednym kolegą, który puszcza na imprezie utwory mające po trzysta wyświetleń. Jego sceniczna kreacja, żywiołowe reakcje na udane rzuty, kontakt z publicznością i przede wszystkim solidna gra sprawiają, że świetnie ogląda się jego występy. Zresztą, już z twarzy widać, że to pocieszny człowiek.</p>
<p style="text-align: justify;">No ale dobrze – dlaczego mamy być tacy jak wielki Holender? Tytan rozegrał do tej pory na trwających mistrzostwach świata dwa spotkania. W żadnym z nich nie zaprezentował się wybitnie, grając na średniej w okolicach 93-95. O co zatem tyle szumu? Otóż, w każdym z tych spotkań nasz bohater był na krawędzi, jeden rzut od odpadnięcia z turnieju. Duże problemy sprawił mu w 2. rundzie Czech Sedlacek (miał lotkę meczową), jeszcze większe w następnej Ross Smith, który zmarnował aż pięć (sic!) lotek meczowych natychmiast eliminujących van Duijvenbode z turnieju. Każdy mecz trwał maksymalną ilość setów, w każdym grano na przewagi. W każdym z nich z tarczą wyszedł Holender. Żadne czary, okrzyki, gesty (a ich było sporo) nie wygrały tych spotkań za niego – dokonała tego chłodna głowa i sprawne ręce.</p>
<p style="text-align: justify;">To nie jest tak, że wielkich comebacków w historii dokonywali tylko najwięksi. Tak, tak, Manchester z Bayernem w 1999, Kubacki w Seefeld, Barcelona z PSG – to wszystko są wielkie historie wielkich mistrzów. Pamiętajmy jednak, że sport to nie tylko najlepsi, najsilniejsi, złoci; często cała zabawa i kwintesencja znajdują się w postaciach będących nieco w cieniu, wnoszących zupełnie inną jakość do danej dyscypliny. Szukajmy ich, sympatyzujmy z nimi. Realowi Madryt może kibicować każdy, Osasunie już niekoniecznie. Nie bez powodu Oscary przyznaje się również aktorom drugoplanowym.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie wiem, co dalej będzie z Dirkiem. W 1/8 MŚ zmierzy się z absolutną maszyną, swoim rodakiem Michaelem van Gerwenem i zdecydowanie nie będzie w tym starciu faworytem. Ale ja mu kibicuję. Napisał bardzo przyjemną historię (<em>comfort story</em>?<em>)</em>, walczy do końca i się nie poddaje. Tak po prostu – cliché i frazes – nie można się poddawać. Powtarzam zatem – bądźmy jak Dirk van Duijvenbode.</p>
<p> </p>
<p>Piotr Mendel</p>
<p>Artykuł <a href="https://radiogol.pl/wiadomosci/badzmy-jak-dirk-van-duijvenbode/">Bądźmy jak Dirk van Duijvenbode</a> pochodzi z serwisu <a href="https://radiogol.pl">RadioGOL.PL</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://radiogol.pl/wiadomosci/badzmy-jak-dirk-van-duijvenbode/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
