Odrodzenie się szczecińskiej siatkówki mężczyzn na najwyższym poziomie zaczyna stawać pod coraz większym znakiem zapytania. Ostatnie tygodnie minęły w atmosferze niemilknącego echa nieporozumień pomiędzy siatkarzami a klubem na tle finansowym. Kolejni zawodnicy poszli za przykładem Bartosza Kurka oraz Mateja Kazijskiego i podejmują decyzje o rozwiązywaniu swoich kontraktów. Sytuacja robi się dramatyczna – na pokładzie Stoczni pozostało jedynie 5 zawodników.

Już w nadchodzącą sobotę (8 grudnia) zawodnicy Stoczni mieli zmierzyć się na parkiecie z Chemikiem Bydgoszcz. Na środę (12 grudnia) zaplanowano natomiast ich mecz z MKS-em Będzin. Zgodnie z oświadczeniem prezesa klubu – Jakuba Markiewicza podejmowane są jednak starania w celu przełożenia obu spotkań. Działania takie są niezbędne, ponieważ na chwilę obecną drużyna nie spełnia nawet podstawowego regulaminowego wymogu. Zgodnie z nim na boisku musi pojawić się co najmniej 6 zawodników. Nawet gdyby w ramach wsparcia personalnego ze strony innych ligowych klubów udało się uzupełnić skład do pożadanego minimum, pozostaje kwestia sportowego poziomu rozgrywek. Po opuszczeniu zespołu przez dotychczasowego kapitana – Łukasza Żygadłę istnieje duże prawdopodobieństwo tego, że Stoczniowcy musieliby zagrać bez rozgrywającego.

Niepokojące informacje dobiegały z klubu już od dłuższego czasu, ale wielu wierzyło, że problemy finansowe drużyny ze Szczecina mają charakter przejściowy. Niestety sytuacji nie udało się opanować, a kolejni siatkarze zaczęli lawinowo odchodzić z zespołu. Do Kurka i Kazijskiego błyskawicznie dołączyli Hoag, Tichacek, Maziarz czy Asparuchow. Według najnowszych informacji z dalszej gry zrezygnowali także Żygadło, Penczew i Rossard. Zgodnie z oficjalnymi doniesieniami za kryzysem finansowym stoją należności nieuregulowane przez sponsora tytularnego. Jeżeli władzom klubu nie uda się porozumieć z pozostałymi zespołami, Stocznia będzie musiała pożegnać się z występami w Plus Lidze.

fot. www.plusliga.pl

UDOSTĘPNIJ