Piłka do piłki ręcznej
Piłka do piłki ręcznej / źródło: commons.wikimedia.org / fot. Armin Kuebelbeck

Inauguracja czternastych mistrzostw Europy w piłce ręcznej kobiet nie przyniosła nam większych niespodzianek. Swoje spotkania bardzo pewnie wygrały Rosjanki i Norweżki. Skandynawki były bezapelacyjnie lepsze od Polek i ograły je 35:22. Nieco niższymi wynikami zwycięstwa odniosły także Niemki oraz Szwedki.

Rumunia – Niemcy 19:22

Pierwszy dzień Mistrzostw Europy w Piłce Ręcznej Kobiet 2020 zainaugurowało spotkanie w „polskiej” grupie. O godzinie 18 naprzeciw siebie stanęły Rumunki i Niemki.

Zdaniem bukmacherów, faworytkami do zwycięstwa były nasze zachodnie sąsiadki i to one rozpoczęły mecz z wysokiego „C”, prowadząc 4:0, by kilka minut później było już 7:1. Rumunki jednak wzięły się w garść i dogoniły Niemki na dwie bramki straty – 8:6. Podopieczne nieobecnego na turnieju Henka Groenera ostatecznie zeszły na przerwę prowadząc 13:10.

Już na początku drugiej połowy Rumunki doprowadziły do remisu 14:14. Podrażnione tym faktem Niemki ponownie wyszły na prowadzenie i konsekwentnie je powiększały. W końcowym fragmencie meczu było już 20:16. Ostatecznie Niemki wygrały 22:19, inkasując dwa punkty.

Rosja – Hiszpania 31:22

Kwadrans po rozpoczęciu się spotkania Rumunia – Niemcy ruszył pojedynek w Grupie B, w którym to Rosja podejmowała Hiszpanię.

W mecz lepiej weszły zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego, które prowadziły przez niemal całą pierwszą część gry. Kilku minut przed przerwą wypracowały sobie nawet trzybramkową przewagę – 11:8. Od tego momentu Rosjanki zanotowały aż pięć trafień z rzędu i to one zeszły na przerwę z korzystnym wynikiem 13:11.

Druga połowa rozpoczęła się sytuacją „gol za gol”. Obie ekipy rzucały bramki na przemian, aż do stanu 16:14. To właśnie wtedy Rosjanki zaczęły budować swoją przewagę. Na każdego gola Hiszpanek odpowiadały często dwoma, a nawet trzema trafieniami. Tym oto sposobem wygrały swoje premierowe spotkanie 31:22 i zgarnęły dwa „oczka”.

Szwecja – Czechy 27:23

O godzinie 20:30 rozegrano dwa spotkania. W pierwszym z nich reprezentacja Szwecji zmierzyła się z Czeszkami. Pojedynek miał miejsce w ramach rywalizacji w Grupie B.

Spotkanie lepiej zaczęło się dla Skandynawek, które szybko wyszły na dwubramkowe prowadzenie – 4:2, a następnie 5:3. Szybko jednak roztrwoniły swoją przewagę i zrobiło się 5:5, by Szwedki ponownie odskoczyły na dwa trafienia. Chwilę później znów był remis 7:7. Kolejny gol Czeszek dał wynik 7:8 i ich pierwsze prowadzenie w tym meczu.

Następne trzy trafienia należały jednak do Szwedek i zrobiło się 10:8. Czeszki konsekwentnie odrabiały straty i do przerwy jeszcze trzykrotnie doprowadziły do remisu – 10:10, 12:12 oraz 13:13, którym zakończyła się pierwsza część gry.

Podopieczne Jana Bašnego bardzo skutecznie rozpoczęły także drugą odsłonę meczu – wychodząc na prowadzenie 16:13. Tym razem to właśnie Czeszki zmarnowały swój wysiłek i kilka chwil później znów był remis 17:17. Od tego momentu nasze południowe sąsiadki do głosu doszły tak naprawdę tylko raz – rzucając bramkę na 18:18. Szwedki narzuciły swoje warunki gry i stopniowo powiększały swoją przewagę, prowadząc w końcówce już 27:21.

Ostatnie dwie bramki rzuciły jednak rywalki i mecz zakończył się zwycięstwem Skandynawek 27:23. Na pochwałę wśród przegranych zdecydowanie zasłużyła 24-letnia Markéta Jeřábková, która w tym pojedynku zanotowała aż osiem trafień.

Norwegia – Polska 35:22

Drugim ze spotkań, które rozpoczęły się o godzinie 20:30, było starcie w Grupie D, które z punktu widzenia polskiego kibica było tego dnia najważniejsze. Podopieczne Arne Senstada stanęły naprzeciw faworyzowanym Norweżkom.

I to właśnie nasze reprezentantki objęły jako pierwsze prowadzenie w tym meczu. Norweżki niestety odpowiedziały aż trzema trafieniami i zrobiło się 3:1. Już teraz należy zaznaczyć, że był to jedyny moment w tym spotkaniu, kiedy Polki były na prowadzeniu.

Chwilę później naszym reprezentantkom udało się trzykrotnie doprowadzić do remisu – 4:4, 5:5 oraz 6:6, ale wtedy swoje warunki zaczęły narzucać rywalki i zwyczajnie zaczęły odjeżdżać podopiecznym Senstada. Pod koniec pierwszej połowy Norweżki wyszły nawet na pięciobramkowe prowadzenie. Ostatecznie pierwsza część gry zakończyła się zwycięstwem Skandynawek 17:13.

Nasze rywalki zdominowały także początek drugiej połowy – rzuciły osiem bramek, gdy w tym samym czasie Polki zanotowały zaledwie jedno trafienie. Wynik 25:14 był już nie do odrobienia, dlatego celem było przede wszystkim nie przegrać zbyt wysoko – każdy gol może okazać się zbawienny w kontekście wyjścia z grupy.

Polkom tego celu nie udało się do końca zrealizować, choć druga część drugiej połowy nie była już tak jednostronna. Norweżki zdobywały kolejne bramki, ale nasze zawodniczki także odgryzały się swoimi trafieniami. Koniec końców Skandynawki wygrały 35:22, a podopieczne Arne Senstada dostały bolesną lekcję handballu, która, miejmy nadzieję, zaprocentuje w kolejnych spotkaniach grupowych.

Repertuar na dziś (04.12.2020)

W piątek – 4 grudnia – na sympatyków piłki ręcznej czekają trzy pojedynki. Dwa pierwsze rozpoczną się o godzinie 18:15. W Grupie A obrończynie tytułu – Francuzki – podejmą reprezentację Czarnogóry, natomiast w Grupie C Węgierki zmierzą się z Chorwatkami. Drugi dzień mistrzostw zakończy spotkanie pomiędzy gospodyniami – Dunkami a reprezentantkami Słowenii. Początek pojedynku, który zakończy pierwszą kolejkę w Grupie A, o godzinie 20:30.

ZOBACZ TAKŻE: Startują Mistrzostwa Europy w Piłce Ręcznej Kobiet 2020!

UDOSTĘPNIJ
Bartosz Pająk
Piłkarz, sędzia, spiker na meczach czwartoligowego Orlicza Suchedniów. Prywatnie sympatyk Manchesteru United, polskiej Ekstraklasy i pierwszej ligi. W wolnych chwilach miłośnik transportu kolejowego.