Dariusz Daszkiewicz nie jest już trenerem siatkarzy GKS-u Katowice. Jego umowa miała obowiązywać do 31 maja 2020 roku. Poprzedni dyrektor sportowy obiecywał kolejne dwa lata współpracy. Dariusza Łyczki w klubie już nie ma, a zatrudniony przez niego trener 30 kwietnia otrzymał wypowiedzenie kontraktu mailem. Bez podziękowania. Bez słowa na pożegnanie. Bez uścisku dłoni. Posłuchaj rozmowy z Dariuszem Daszkiewiczem – gościem audycji 19:64.

Kiedy umawialiśmy się na rozmowę, Dariusz Daszkiewicz wciąż oficjalnie był szkoleniowcem siatkarskiego GKS-u Katowice. Przeczuwał jednak, że zbierają się ciemne chmury. Wybuch pandemii koronawirusa, zakończenie sezonu PlusLigi, tarapaty finansowe klubów sportowych. To tylko początek ciągu przyczynowo-skutkowego. W marcu z GieKSy odszedł dyrektor sportowy sekcji siatkówki, Dariusz Łyczko. Nieoficjalnie wiemy, że nie pozostawał w najlepszych relacjach z prezesem klubu Markiem Szczerbowskim.

– Sytuacja zmieniła się wraz z odejściem z klubu Dariusza Łyczki. Mój kontrakt obowiązywał do 31 maja, ale w dniu dzisiejszym (30 kwietnia – przyp. red.) otrzymałem wypowiedzenie umowy z dniem 12 marca – mówi Dariusz Daszkiewicz, który był gościem podcastu 19:64.

Chwilę wcześniej wspominał pierwszy telefon z Katowic, kiedy odrzucił propozycję GieKSy debiutującej w elicie, bo wierzył, że uratuje siatkówkę w Kielcach. Kiedy ze Śląska zadzwonili po raz drugi, ofertę przyjął, przejmując pałeczkę po Piotrze Gruszce. Trudno jednak mówić o jakiejkolwiek ciągłości, skoro po swoim poprzedniku odziedziczył dwóch siatkarzy. Wraz z Łyczką budował od podstaw zespół, który według wspólnych wizji, miał za trzy/cztery sezony powalczyć o medale PlusLigi.

– Z tą sytuacją pogodziłem się dawno temu. Taki jest los trenera. Szkoda fantastycznej pracy, którą wszyscy wykonaliśmy. Szkoda, że nie będę mógł pracować z tak wspaniałą grupą, bo nieczęsto zdarza się, żeby atmosfera przez cały sezon była tak świetna – opowiada 52-letni szkoleniowiec.

Zawodnicy, trenerzy i pracownicy sekcji dostali od władz GKS-u ultimatum. Albo zrzekacie się 18 proc. pensji i należnej wam premii, albo nie dostaniecie pieniędzy za marzec. Warunek ten został przedstawiony drogą elektroniczną. Trener Daszkiewicz na maila odpowiedział, przystając  na propozycję obniżenia kontraktu o 20 procent i proponując rozłożenie premii na raty. Bonus był owocem umowy Daszkiewicza z Łyczką, umożliwiającym zamknięcie 2019 roku w siatkarskiej sekcji bez zaległości, gestem dobrej woli i zrozumienia ze strony trenera.

Na maila nikt nie odpowiedział. Kilka godzin przed nagraniem odcinka “19:64” Dariusz Daszkiewicz otrzymał inną wiadomość z klubu. Jej treść informowała go, że umowa obowiązująca do 31 maja 2020 roku zostaje rozwiązana w trybie natychmiastowym z dniem 12 marca 2020 roku.

– Nie mogę powiedzieć, by w klubie toczyły się jakiekolwiek rozmowy – mówi nam Daszkiewicz. – Maila z wypowiedzeniem podpisał dyrektor Czopik.

Łukasz Czopik. Dyrektor Zarządzający w GKS-ie Katowice. Prawa ręka prezesa Marka Szczerbowskiego, który pociągnął za sobą Czopika na Bukową. Wcześniej Czopik pełnił funkcję Prezesa Zarządu Spółki Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów. Był także silnie związany ze środowiskiem politycznym w regionie.

W oficjalnym stanowisku klub poinformował o zakończeniu współpracy z Dariuszem Daszkiewiczem dokładnie kwadrans po zakończeniu naszej rozmowy telefonicznej: “Klub postanowił o zakończeniu współpracy z trenerem Dariuszem Daszkiewiczem, a także zawodnikami Emanuelem Kohutem, Maciejem Fijałkiem, Dustinem Wattenem oraz Adrianem Buchowskim. Ponadto informujemy, że z klubem żegnają się Rafał Szymura i Szymon Gregorowicz, których kontrakty wygasają.”

Były trener GieKSy analizuje w nim sezon 19/20, rozwój poszczególnych graczy i inne aspekty swojej pracy w Katowicach. Odpowiada też na nasze stałe pytania.

 

Wszystkich odcinków “19:64” posłuchasz TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ