W piątek odbyła się dwunasta odsłona rywalizacji podczas tegorocznego wyścigu dookoła Hiszpanii. Po etapowe zwycięstwo sięgnął Duńczyk Mads Pedersen, który okazał się najlepszy z grona finiszujących sprinterów.

Piątkowy etap z pewnością nie mógł być zaliczany do klasycznych odcinków przelotowych. Licznie pagórki i krótkie wzniesienia na 169-kilometrowej trasie łączącej miasta Ronda i Montilla dawały nadzieje na ciekawy przebieg rywalizacji, który mógł zaowocować w liczne zaskoczenia. Wszystko tego dnia wskazywało na to, że kwestia zwycięstwa etapowego zostanie rozstrzygnięta pomiędzy sprinterami lub specjalistami od wyścigów jednodniowych (jeśli za sprawą mocnego tempa na niezbyt wymagających wzniesieniach peletonowi udałoby się zgubić specjalistów od finiszów). Scenariuszem, którego nie mogliśmy wykluczyć było również powodzenie ucieczki.

Mimo wcale nie najmniejszych szans na dojechanie na metę przed peletonem, kolarze nie kwapili się do udziału w odjeździe. Ucieczka dnia liczyła zaledwie trzech kolarzy (byli to: Joan Bou, Ander Okamika oraz Julius van den Berg). Na początku sytuacja wspomnianego tercetu wyglądała optymistycznie, ponieważ ich przewaga szybko zaczęła rosnąć. Barierą okazała się jednak granicy trzech minut – przez dłuższy okres czasu to właśnie w tych granicach utrzymywała się strata głównej grupy do harcowników, co sprawiało, że notowania uciekinierów spadały z każdym kolejnym kilometrem.

Ostatecznie odjazd został skasowany na 10 kilometrów przed metą. W peletonie zaczęła się więc walka pociągów poszczególnych ekip. Co ważne, sprinterzy bezproblemowo przetrzymali trudności czekające na nich podczas dwunastego etapu i to oni między sobą zawalczyli o triumf. Dość wcześnie na atak zdecydował się Pascal Ackermann. Akcja Niemca z UAE Team Emirates wyglądała obiecująco, lecz reprezentant naszych zachodnich sąsiadów przeliczył swoje siły i nie dał rady utrzymać się do końca przed konkurentami. Zdecydowanie najlepiej na ostatnich metrach poradził sobie Mads Pedersen. Mistrz świata z 2019 roku wyprzedził Ackermanna oraz innych rywali i po raz pierwszy na tegorocznej Vuelcie mógł unieść ręce w geście triumfu. Można śmiało stwierdzić, że zwycięstwo etapowe reprezentantowi Danii się po prostu należało, ponieważ do tej pory aż trzykrotnie zajmował na etapach drugie miejsca. Teraz kolarz zespołu Trek-Segafredo wreszcie może cieszyć się z wygranej.

Przez dwa ostatnie etapy liderzy klasyfikacji generalnej mieli wolne jeśli chodzi o walkę między sobą. Podczas weekendowych etapów kandydaci do czerwonej koszulki wraz z Remco Evenepoelem, czyli posiadaczem trykotu lidera, powrócą do rywalizacji w górach. W sobotę i niedzielę czekają nas niezwykle ciekawe zapowiadające się odcinki.    

UDOSTĘPNIJ
Jarosław Truchan
Sympatyk sportów wszelakich, ale przede wszystkim tenisa, kolarstwa i biathlonu. Służbowo zawsze obiektywny, prywatnie ogromny fan Rogera Federera, Ronniego O'Sullivana oraz Realu Madryt.