W środę odbyła się kolejna część rywalizacji najlepszych kolarzy świata po hiszpańskich szosach. Na jedenastym etapie tegorocznej edycji wyścigu Vuelta a Espana najlepiej poradził sobie Australijczyk Kaden Groves, który wygrał końcowy sprint z peletonu.

Trasa środowego odcinka liczyła 191 kilometrów, a jego meta została usytuowana w mieście Cabo de Gata. Peleton tego dnia nie musiał zmierzyć się z najtrudniejszym zadaniem – płaski profil wskazywał na to, że pierwszoplanowe role powinni odegrać sprinterzy.

Do ucieczki, która tego dnia miała małe szanse na powodzenie, załapało się trzech kolarzy: Jetse Bol, Vojtech Repa oraz Joan Bou. Nadziei na dojechanie do mety przed peletonem harcownikom nawet nie dała główna grupa, która stale kontrolowała swoją stratę. Na około 60 kilometrów przed metą bolesny upadek zaliczył Julian Alaphilippe – Mistrz Świata a także jeden z pomocników lidera wyścigu na skutek tego wydarzenia musiał wycofać się z dalszego udziału w rywalizacji.

Najdłużej spośród czołowej trójki przed peletonem wytrzymał Bol, który spróbował samotnego ataku na ponad 50 kilometrów przed końcem. Z pewnością nie możemy odmówić Holendrowi ambicji i woli walki – kolarz ekipy Burgos-BH utrzymywał się z przodu przez ponad 25 kilometrów, lecz został wchłonięty przez resztę stawki na długo przed rozpoczęciem się decydujących momentów w kontekście walki o etapowe zwycięstwo.

Tę między sobą rozegrali sprinterzy. Jeszcze przed wjazdem na ostatnie metry została rozegrana premia lotna, którą wygrał Mads Pedersen umacniając się tym samym na czele klasyfikacji punktowej. Mocno wybrakowane pociągi poszczególnych ekip (podczas tegorocznej Vuelty dochodzi do zawrotnej ilości wycofań się z wyścigu, czego najczęstszym powodem są zakażenia korona wirusem. Na jedenastym etapie nie zobaczyliśmy min. najlepiej radzącego sobie na dotychczasowych sprintach Sama Benetta) rozpoczęły więc walkę o jak najlepsze rozprowadzenie swoich sprinterów. Niewątpliwie najlepiej poradziła sobie ekipa Team BikeExchange, przez co Kaden Groves miał ułatwione zadanie w walce o zwycięstwo. Reprezentant Australii nie dał szans swoim konkurentom i wygrał z ogromną pewnością, dzięki czemu odniósł największe zwycięstwo w swojej karierze.

Liderem wyścigu pozostał Remco Evenepoel

UDOSTĘPNIJ
Jarosław Truchan
Sympatyk sportów wszelakich, ale przede wszystkim tenisa, kolarstwa i biathlonu. Służbowo zawsze obiektywny, prywatnie ogromny fan Rogera Federera, Ronniego O'Sullivana oraz Realu Madryt.