Ekwadorczyk Richard Carapaz okazał się najlepszy na dwunastym etapie tegorocznej edycji wyścigu Vuelta a Espana. Kolarz ekipy INEOS-Grenadiers jako pierwszy zjawił się na mecie, która była usytuowana na szczycie wymagającego podjazdu.

Czwartkowy etap liczył w sumie 192 kilometry, lecz jego przebieg jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji można było podzielić na dwie części: przed i po 172. kilometrze. Najpierw na peleton czekała płaska trasa pozbawiona większych trudności. Na sam koniec rywalizacji uczestnikom 77. edycji oczom ukazywało się finałowe wzniesienie – liczące 19 kilometrów Peñas Blancas.

Tego dnia zawiązała się najliczniejsza z dotychczasowych ucieczek. Odjazd w czwartek liczył łącznie aż 32. kolarzy, co w obliczu licznych wycofań z wyścigu stanowiło znaczną część pozostałej stawki. Wymienienie wszystkich uciekających zajęło by znaczną część relacji z dwunastego etapu, jednakże warto odnotować, iż wśród harcowników znalazł się min. Łukasz Owsian. Najlepsze miejsce w klasyfikacji generalnej spośród jadących w czołówce zajmował Wilco Keldermann – strata kolarza BORA-hansgrohe wynosiła jednak ponad czternaście minut i w najmniejszym stopniu nie zagrażała liderowi wyścigu.

Spowodowało to całkowite odpuszczenie odjazdu przez peleton. Na około 50 kilometrów przed metą upadek zaliczył Remco Evenepoel – posiadacz czerwonej koszulki po etapie powiedział jednak, że na szczęście nie ucierpiał przewracając się podczas pokonywania zakrętu na zjeździe. Jego konkurenci zachowali się zgodnie z duchem fair-play i postanowili poczekać na lidera wyścigu, co sprawiło, że Belg już po chwili znowu pedałował wśród najlepszych. Przewaga liderujących nad grupą dowodzoną przez drużynę Quick-Step Alpha Vinyl wyniosła nawet ponad dziesięć minut co szybko dało nam odpowiedź na pytanie kto powalczy o etapowe zwycięstwo. Wszyscy sympatycy kolarstwa zasiedli więc wygodnie w fotelach i pełni nadziei na obejrzenie zaciętej rywalizacji zaczęli śledzić jazdę kolarzy na finałowym wzniesieniu.

Mocne tempo w czołówce sprawiło, że na 8 kilometrów przed końcem liderująca grupa zmalała do zaledwie dziewięciu osób. Jako pierwszy zaatakował Daniel Navarro. Akcja Hiszpana nie przyniosła jednak rezultatu i po chwili członek ekipy Burgos – BH został dogoniony przez współuciekinierów. Jedną z kluczowych ról w końcówce odegrał Elie Gesbert. Seria ataków Francuza, a co za tym idzie częste szarpanie tempa, spowodowała odpadnięcie z czołówki rewelacji tegorocznej Vuelty Jay’a Vine’a. Selekcja przeprowadzona przez reprezentanta trójkolorowych sprawiła, że za jego plecami na 2 kilometry przed metą pozostali tylko Richard Carapaz, Marco Brenner, Jan Polanc oraz Wilco Kelderman. Reprezentant Ekwadoru nie czekał długo z atakiem i już po chwili postanowił ruszyć do przodu. Nikt nie był w stanie przeciwstawić się mistrzowi olimpijskiemu z Tokio, który na metę wjechał dziewięć sekund przed Keldermanem. Tym samym żegnający się z ekipą INEOS-Grenadiers po tym sezonie kolarz może się poszczycić zwycięstwami na dwóch z trzech wielkich torurów (wcześniej święcił triumfy na wyścigu Giro d’Italia).

W grupie lidera na finałowym podjeździe działo się niewiele. Jedynym atakiem podczas 19-kilometrowego podjazdu była akcja Enrica Masa, który chciał wykorzystać pomoc tzw. „stacji przekaźnikowych”, czyli kolegów z drużyny, którzy najpierw jechali w ucieczce, a później odpadli z odjazdu i jechali między nim a peletonem. Intryga Movistaru spaliła jednak na panewce – momentalnie za trzecim w klasyfikacji generalnej Hiszpanem pojawili się jego dwaj najwięksi konkurenci. Nie oznacza to jednak, że w trakcie kolejnych kilometrów wśród najlepszych w wyścigu panowało spacerowe tempo – wręcz przeciwnie. Remco Evenepoel nie byłby bowiem sobą, gdyby nie postanowił delikatnie „podgrillować” rywali. Belg niezmiennie pozostawał na czele grupy, z której na skutek mocnego tempa narzucanego przez lidera wraz z upływem kilometrów ubywało nazwisk. Ostatecznie za plecami kolarza Quick-Step Alpha Vinyl zdołało się utrzymać tylko trzech zawodników (Roglic, Mas oraz Ayuso) – wjechali oni na metę 7 minut i 39 sekund po zwycięzcy. Niewielkie straty tego dnia zanotowali Miguel Angel Lopez (6 sekund) oraz Carlos Rodriguez (11 sekund).

Oznacza to, że po kończącym się wymagającą wspinaczką dwunastym etapie na czołowych miejscach klasyfikacji generalnej nie doszło do żadnych zmian.

UDOSTĘPNIJ
Jarosław Truchan
Sympatyk sportów wszelakich, ale przede wszystkim tenisa, kolarstwa i biathlonu. Służbowo zawsze obiektywny, prywatnie ogromny fan Rogera Federera, Ronniego O'Sullivana oraz Realu Madryt.