Niegdyś jeden z czołowych klubów w kraju, prowadzony przez najbardziej znanego i cenionego polskiego trenera – Huberta Jerzego Wagnera. W 1998 roku wywalczył w krajowych rozgrywkach wicemistrzostwo, mając w swoich szeregach m.in. rozpoczynającego wyśmienitą karierę Pawła Zagumnego. W ostatnich tygodniach przodował wśród innych zespołów jeśli chodzi o skalę popularności, ale powód sławy do chlubnych nie należał. Niemal w całej Polsce mówiło się o potężnej niewydolności finansowej drużyny. Wszystko wskazywało na to, że Stocznia Szczecin, bo o niej oczywiście mowa, nie zdoła wydobyć się z tarapatów. Tak też się stało. Dzisiaj prezes KPS Stoczni Szczecin wydał oficjalny komunikat o wycofaniu się zespołu z rozgrywek PlusLigi.

Obiecujący trailer

Ten sezon mógł być dla drużyny ze Szczecina niezwykłą okazją do powtórzenia, a może nawet poprawy swoich legendarnych, choć już odległych czasowo sukcesów. Wydawało się, że zainwestowano naprawdę sporo środków i czasu, by stworzyć prototyp zespołu idealnego. Skład personalny Stoczniowców imponował. Już sam fakt zaangażowania do współpracy najlepszego siatkarza na świecie – Bartosza Kurka kazał na zespół Michała Gogola zwrócić baczniejszą uwagę. Obok Kurka na boisku występować mieli inni zawodnicy o bardzo wysokim poziomie umiejętności. Wśród nich m.in. Łukasz Żygadło w roli kapitana, znany dobrze polskim kibicom – Nikołaj Penczew, czy utytułowany Matej Kazijski.

Dobre złego początki

Sezonu 2018/19 dla Stoczniowców nie rozpoczął się najlepiej. Na otwarcie przyszło im dwukrotnie przełknąć gorycz porażki do zera w setach. Każdy rozsądny obserwator mógł jednak zakładać, że potrzeba czasu aby z grupy dobrych zawodników powstała silna drużyna. Odrobina cierpliwości była jak najbardziej wskazana. Stoczniowcy szybko pokazali na co ich stać. Nie trzeba było długo czekać i to oni zaczęli wygrywać za trzy punkty nawet z drużynami takimi, jak Jastrzębski Węgiel oraz ONICO Warszawa. Można było odnieść wrażenie, że wszystko idzie w dobrym kierunku, ale wtedy do głosu doszły pozasportowe argumenty.

Ogień już się tli

Pierwsze symptomy kryzysu finansowego komentowane były przez klub jako czasowe niedogodności, które wkrótce zostaną rozwiązane. Zarówno zawodnicy, jak i terner z mniejszą dozą optymizmu podchodzili do sprawy. Jak się okazało rację mieli ci drudzy. Mijały kolejne tygodnie ligowych rozgrywek, a pensje pozostawały niewypłacane.  Atmosfera robiła się coraz bardziej nerwowa, a w szeregach klubu rósł niepokój. Pojawiły się pierwsze słuchy o tym, że siatkarze zaczynają rozwiązywać swoje kontrakty. Szczególnie boleśnie Stocznia odczuła rezygnację z dalszej gry w jej barwach swojego najgroźniejszego “żądła” – Bartosza Kurka. Dalej sytaucja tylko się pogarszała. Wszystko potoczyło się niczym w efekcie domina. Kolejni poirytowani i rozczarowani zawodnicy zaczęli opuszczać szczeciński zespół.

Jak Stocznia chyliła się ku upadkowi?

Bez pola manewru

Władze klubu próbowały podjąć działania naprawcze, ale na niewiele się to zdało. Za główną przyczynę finansowego krachu podawano niewywiązanie się ze zobowiązań przez sponsora tytularnego. Zgodnie z doniesieniami zamieszczonymi na www.sport.pl swoje wsparcie w łataniu dziury budżetowej zaoferowała Polska Liga Siatkówki. Proponowała ona wypłatę dochodów z transmisji telewizyjnych “z góry”, co mogłoby choć czasowo załagodzić sytuację. Niestety nawet takie działania okazały się niewystarczające i konieczne było wycofanie się z dalszych rozgrywek. Od dłuższego czasu pojawiało się na ten temat wiele spekulacji, ale oficjalne informacje ujrzały światło dzienne dopiero dzisiaj. Prezes Markiewicz wystosował opublikowane na stronie KPS Stoczni oświadczenie, w którym wyraził głęboki żal, a także skierował słowa przeprosin do siatkarzy, trenerów oraz sympatyków klubu. Jednocześnie zaznaczył on, że spór na tle rozliczeniowym ze sponsorem tytularnym zostanie skierowany na drogę sądową. Markiewicz zapewnił, że zatroszczy się o to, aby po prawomocnym wyroku zostały uregulowane wszelkie należności na rzecz zawodników.

 

fot. polsatsport.pl

UDOSTĘPNIJ
Natalia Kupsik
Redaktor Radia Gol zajmująca się głównie tematami związanymi z tenisem i siatkówką. Niereformowalna fanka Rogera Federera ze słabością do gorzkiej czekolady. Na co dzień studiuje prawo w Poznaniu. Od zakupów woli mecze siatkarskiej reprezentacji, a w wolnych chwilach myśli o smaku wimbledonowskich truskawek.