fot. Wisła Kraków

Tafara Madembo urodził się 26 lipca 2003 roku w Warszawie. Do Wisły Kraków dołączył w lipcu tego roku. Trafił do niej z Escoli Warszawa. Tafara w rozmowie z Radiem GOL opowiada o początkach kariery, o Wiśle, o kontuzji, celach na przyszłość oraz o tym jakiej słucha muzyki i jakie ma ona dla niego znaczenie. 

Adrian Wantowski: Skąd wzięła się u Ciebie pasja do piłki nożnej? Dlaczego zacząłeś trenować? 

Tafara Madembo: Myślę, że wszystko zaczyna się w domu. Tata we mnie zaszczepił miłość do piłki, jego marzeniem było zostać piłkarzem. Zawsze uwielbiał Barcelonę. Pierwsze treningi odbywałem w Warszawskiej Akademii Piłki Nożnej. Byłem tam przez kilka miesięcy. Później w Warszawie otwierała się Escola. Jak tylko mój tata usłyszał całą koncepcję barcelońskiej szkółki, namówił mnie do treningów w ramach tej akademii. Tak wyszło, że zgłosiłem się do naboru. Na początku było około 1000 chłopców, ale udało mi się przejść testy. Od małego – nie chcę chwalić się, że się wyróżniałem – radziłem sobie dobrze na tle rówieśników. Na przykład podczas międzynarodowych turniejów zazwyczaj znajdowałem się w Golden Teamie w moim i starszym roczniku, co było dla mnie bardzo pozytywne. 

Opowiedz trochę o Escoli, jak wspominasz tę akademię i czas tam spędzony? 

Wszystko zaczęło się w pierwszym półroczu, granie w tej akademii. Przychodząc tam nie miałem kompletnie żadnych oczekiwań jeśli chodzi o piłkę. To był dla mnie plan drugorzędny, ponieważ rodzice zawsze mówili, że najważniejsza będzie szkoła. To było trudne, bo mieliśmy treningi trzy razy w tygodniu, wracało się do domu zmęczonym. Mentalnie wtedy poczułem, że chciałbym jednak w przyszłości odnieść sukces w futbolu. Przez pierwsze pół roku zaliczyłem dobry progres, wyglądało to fajnie. Trzeba jednak pamiętać, że byłem bardzo młody, miałem wtedy 9 lat. Trudno było mi na początku pogodzić treningi z nauką, bo wcześniej grałem na orliku, który miałem blisko domu. Zaczynając treningi tata musiał zwalniać się z pracy, a ja często ze szkoły. Co dała mi Escola? To, że czułem się tam jak w rodzinie. Stwarza się tam niesamowita więź z trenerami, z chłopakami z zespołu czy nawet z prezesem. To było coś więcej niż tylko klub piłkarski. Jestem wdzięczny za to co mi dała, czułem się tam kochany. 

Dlaczego wybrałeś akurat ofertę z Wisły Kraków?

Podczas wstępnych rozmów usłyszałem od pewniej osoby, nie będę mówił jakiej, ale bardzo ważnej dla Wisły Kraków, że „nie dostanę nic za darmo”. Te słowa będę wspominał zawsze. Jeśli mi się uda odnieść jakiś sukces, na pewno będę zawsze wracał do tych słów i do tej chwili. Od innych klubów słyszałem tylko zapowiedzi, ile będę zarabiał, jak szybko zadebiutuję, jak szybko dostanę tyle i tyle minut. To wszystko było narzucone tak z góry. Tutaj w Wiśle usłyszałem, że klub mocno we mnie wierzy i to było dla mnie najważniejszą informacją. Druga informacja to taka, że wiedzą na co mnie stać, ale muszę to udowodnić. To wywarło na mnie takie wrażenie, że zdałem sobie sprawę, że nie jest tak łatwo i nic się nie dostanie za darmo. Ceniłem to, że podeszli do tego tak uczciwie i szczerze. Opowiadać można różne rzeczy, ale na koniec dnia liczy się to jak to wszystko wygląda w danym momencie. 

Prawie pół roku w Wiśle za Tobą. Grałeś głównie w drużynie CLJ u18, zdobyliście mistrzostwo jesieni. Jakbyś ocenił ten czas w klubie? 

Jeśli chodzi o drużynę to osiągnęliśmy to co powinniśmy. Przede wszystkim zaliczyliśmy ogromny progres zarówno drużynowo, jak i indywidualnie. Jesteśmy mistrzami jesieni, a przed sezonem raczej mało kto stawiał, że możemy to osiągnąć. Ja jednak indywidualnie nie zaliczyłbym tego sezonu ani trochę do udanych. Nie dlatego, że miałem słabe występy, bo oceniam rundę za przyzwoitą w moim wykonaniu. Czułem, że mogę dać drużynie jakość i brać odpowiedzialność jak w meczach ze Śląskiem czy Cracovią. Słabszy okres dlatego, że na samym początku jak przyszedłem, to po trzech treningach złapałem kontuję, która wykluczyła mnie na miesiąc. Chłopacy praktycznie nie mieli przerwy między sezonem a okresem przygotowawczym i to było widać. Byli ciągle w rytmie. Do 70 minuty walczyliśmy jak równy z równym, a później zdecydowanie przeważaliśmy przygotowaniem motorycznym. Nie było mnie w okresie przygotowawczym, dołączyłem do zespołu trochę później. W dwóch pierwszych meczach nie zagrałem. Swoją postawą zapracowałem na debiut w lidze i myślę, że grałem w CLJ dobrze. Teraz niestety ponownie złapałem kontuzję, ale nie można się załamywać. 

Jaka to kontuzja? Jak do niej doszło i kiedy wrócisz na boisko? 

Zerwałem więzadło przednie ACL, ale nie ma żadnych innych dodatkowych urazów. Lekarz powiedział, że to szczęście w nieszczęściu. Kontuzję odniosłem na treningu. Nie rozmyślam nawet kiedy mogę wrócić na boisko, teraz to nie ma znaczenia. Najważniejsze, żeby wrócić zdrowym i dać klubowi to na co z mojej strony zasługuje i to czego ja oczekuję pod siebie. Wszystko przyjdzie z czasem. Ale mam nadzieję, że w przyszłości ktoś o mnie jeszcze usłyszy. 

A jest promyczek nadziei, że zobaczymy Cię jeszcze w tym sezonie? 

Myślę, że jest taka opcja, ale może okazać się, że jednak nie. Nie ma co się na to nastawiać. Najważniejsze, żeby wrócić w pełni zdrowym. Kiedy to będzie, to nie zależy wyłącznie ode mnie. Nie daję sobie konkretnego terminu, żeby się później się zawieść. 

Przychodząc do Wisły w wywiadzie mówiłeś, że możesz grać na lewym skrzydle i lewej obronie. Jak to wygląda teraz, gdzie czujesz się lepiej? 

Przychodząc do Wisły byłem skrzydłowym, ale w Wiśle nauczyłem się także obrony i dzięki temu mocno się rozwinąłem. Biorąc pod uwagę fakt, że mam “ciąg do przodu” nie zamykałbym siebie w szufladzie. Nie chce na razie mówić, że jestem tylko skrzydłowym albo obrońcą. W obu aspektach staram się rozwijać. Występy na różnych pozycjach to tylko wartość dodana, na tym się skupiam. W meczach CLJ grałem jednak więcej na lewej obronie. 

Jakie są Twoje największe atuty na boisku? 

Staram się być kreatywny. Grając na lewej stronie, często lubię schodzić do środka. Nie należę też do najwolniejszych zawodników, więc lubię wykorzystywać swoją szybkość i dogrywać piłkę z bocznego sektora w pole karne. Trochę tego jest, ale nie lubię sam siebie oceniać, wolę kiedy robią to trenerzy.

Miałeś okazję trenować z pierwszym zespołem? 

Niestety jeszcze nie. Ale liczę, że wszystko przyjdzie z czasem. 

Ta kontuzja przyszła w bardzo złym momencie, przyszedł nowy trener – Peter Hyballa, miałbyś szansę pokazać się w okresie przygotowawczym. Jak oceniasz ten wybór? 

Nie chcę mówić na temat trenera, bo nie miałem okazji poznać. Chłopcy mówili, że lubi pracować z młodymi zawodnikami. Przede wszystkim oczekuje wysokiego pressingu i mnie to odpowiada. Myślę, że to taka rzecz, której brakuje w Ekstraklasie. Co do straconej okazji, to nie podchodzę do tego w ten sposób, wcześniej jednak rozmyślałem i zastanwiałem się, co byłoby, gdybym był zdrowy. W tej chwili uważam, że jak nie teraz, to być może później ta szansa przyjdzie. Może nie będę mógł się pokazać podczas najbliższego okresu przygotowawczego, ale mogę się pokazać za pół roku, za rok. Jeśli będę dobrze pracował, na pewno dostanę szansę. 

Jakie masz cele na 2021 rok? 

Na pewno wrócić do zdrowia. W dalszej kolejności na pewno pokazać się podczas okresu przygotowawczego i zadebiutować w pierwszej drużynie. Bo dlaczego nie? Nikt nie zabroni odważnie marzyć. Jeśli będę zdrowy i będę dobrze pracował, nie widzę przeciwskazań, żebym nie mógł tego dokonać. 

Na koniec troszkę luźniejsze pytanie: jakiej muzyki słuchasz? 

Nie słucham polskiej muzyki. Ogólnie lubię rap. Słucham między innymi Pop Smoke. Takie piosenki, które mnie pobudzą. Nie słucham spokojnych piosenek, nie lubię się zadręczać. Mam taki styl, że staram się korzystać z życia, taka muzyka daje mi energię. 

A jak wygląda u Ciebie połącznie muzyki i piłki nożnej. Słuchasz po treningach albo przed meczami? 

Po treningach nie, ale przed meczami już tak. Jest to mój taki rytuał, że przed meczem muzyka musi się pojawić. Po meczu to zależy od wyniku, ale przed meczem to obowiązek. 

Dziękuję bardzo za rozmowę. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i debiutu w pierwszej drużynie Wisły. 

Dziękuję bardzo. 




UDOSTĘPNIJ