Już niedługo, za niespełna miesiąc inauguracja Pucharu Świata w skokach narciarskich. Imprezą docelową w zbliżającym się sezonie będą Mistrzostwa Świata w austriackim Seefeld. O tym, ale i nowych kierunkach FIS w kwestii organizacji konkursów rangi Pucharu Świata oraz reprezentacji Rosji i świetnej postawie Jewgienija Klimowa latem, rozmawiał Aleksy Kiełbasa z komentatorem Eurosportu Jakubem Pieczatowskim.

Aleksy Kiełbasa: Zacznijmy od lata i świetnej formy jaką zaprezentował Jewgienij Klimow. Poprzedni sezon nie zwiastował tak dobrej postawy Rosjanina.

Jakub Pieczatowski: W zeszłym sezonie rzeczywiście miał słabszą formę, ale 2 sezony wcześniej regularnie kwalifikował się do punktującej 30 w PŚ. Moim zdaniem to nie jest żadna niespodzianka, tak po prostu czasem bywa. Letnie Grand Prix ma to do siebie, że pokazują się tam zawodnicy, którzy do tej pory wielkich sukcesów nie osiągali, ale potem i tak to nie zawsze przekłada się na sukcesy zimą. Rosjaninowi pomogła regularność startów, bo z czołówki to on brał udział w największej liczbie konkursów no i dzięki temu nazbierał wystarczającą ilość punktów, która dała mu zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Dla przykładu przed 3 laty podobną sytuację miał Kento Sakuyama, który również wygrał 1 konkurs, ale startował we wszystkich i analogicznie jak Rosjanin zgarnął te trofeum.

AK: Uważasz, że w przeciwieństwie do Sakuyamy, Klimow może tę dyspozycję przełożyć na zimę?

JP: Może, to dobry zawodnik, który jak wspominałem 2 lata temu skakał na przyzwoitym, a nawet dobrym poziomie w Pucharze Świata. Jest liderem reprezentacji Rosji i to się może przełożyć na zimę. To byłoby fajne dla geografii tej dyscypliny, że walczą nie tylko zawodnicy z tej naturalnej czołówki, ale włączają się także do walki Rosjanie, Amerykanie, czy Mackenzie Boyd Clowes z Kanady.

AK: Rosjanie dysponują bardzo dobrą infrastrukturą, młodzi chłopcy też od kilkunastu już lat jeździli trenować np. do nas, gdy obiektów jeszcze nie było. Myślisz, że Klimow może być początkiem czegoś dobrego, jeśli chodzi o rosyjskie skoki?

JP: To trzeba by przepytać rosyjski sztab szkoleniowy, ale może być. Wprawdzie to jest taka mieszanka rutyny, doświadczenia z młodością i nieobliczalnością, bo niektórzy to są bardzo wiekowi zawodnicy, których jeszcze nie mogą ci młodsi wygryźć z tej Kadry A. Takim łącznikiem są 20 kilku latkowie. Trudno cokolwiek wyrokować, lato nie zawsze jest wykładnikiem zimy. Na ten moment nie można wyciągać pochopnych wniosków na temat reprezentacji Rosji. Natomiast moim zdaniem Klimow będzie celował w czołową „10”.

AK: Przejdźmy teraz do Polaków. Jak postrzegasz nowy system przygotować Stefana Horngachera o przerwaniu udziału w LGP? Gdyż nasi skoczkowie tak naprawdę prawie nie mieli przerwy po zakończeniu sezonu, a dostali od trenera wolne w środku lata.

JP: To nie jest moja kompetencja, żeby oceniać działania trenera. Skoro wybrał taki typ przygotowań, to znaczy, że uważa go za dobre rozwiązanie.

AK: Polacy i tak generalnie zakończyli LGP na wysokich pozycjach. Niestety, ale cały czas martwi postawa Macieja Kota. Wydawałoby się, że problem z który był jego bolączką, czyli psychika i zbyt duże parcie na wynik, zostały w jakimś stopniu zażegnane. Maciek ma duży potencjał, ale cały czas czegoś mu brakuje.

JP: Wyników, dalekiego skakania i wysokich miejsc. Ma on już zwycięstwa w zawodach Pucharu Świata na swoim koncie, wygrał LGP. Tak naprawdę reprezentacja Polski ma wielu dobrych zawodników i jednego wybitnego skoczka Kamila Stocha i potem tę resztę, która także należy do ścisłej czołówki, więc nie dla każdego starczy miejsca w tej czołowej „10”. Niestety w ostatnim sezonie najczęściej przytrafiało się to Maćkowi, że właśnie to on był poza gronem tych najlepszych. Czego mu brakuje? To chyba on najlepiej wie i sztab szkoleniowy.

AK: Rasnov był jednym z gospodarz podczas Letniego GP. Mamy też wstępny kalendarz na sezony 2019/2020. Planowane są 4 konkursy w USA oraz 1 weekend Turcji. Jak się zapatrujesz ma takie nowe (nowe/stare w przypadku USA) kierunki?

JP: Jeśli dyscyplina ma być popularna, a jej zainteresowanie wśród kibiców ma rosnąć to mu się otwierać na nowe rynki. Rzeczywiście jest szansa na powrót do Stanów Zjednoczonych z Pucharem Świata i to świetna informacja. Natomiast w Erzurum mają świetny kompleks. Odbyła się tam Uniwersjada, były tam Mistrzostwa Świata Juniorów, więc to czas najwyższy, aby pojawili się w tym miejscu najlepsi skoczkowie świata. Wprawdzie z ubiegania się o ZIO Erzurum zostało wykreślone, ale kto wie, czy w przyszłości Turcy nie porwą się na to, aby organizować Zimowe Igrzyska.

AK: Co myślisz z kolei o kolejnej nowej inicjatywie, czyli Raw Air kobiet? Nie jest trochę na to za wcześnie?

JP: Kobiety coraz mocniej domagają się tego, żeby jak mężczyźni skakać na skoczniach dużych. Nie do końca władze światowych skoków chcą się na to zgodzić, ponieważ są jeszcze za duże dysproporcja między tymi najlepszymi zawodniczkami, która potrafią daleko skakać poza punkt K, a są takie, które maja problem z osiągnięciem 100-ego metra. No zobaczymy, po wynikach można dopiero będziemy wiedzieli coś więcej. Jeśli rywalizacja w tym cyklu będzie interesująca, zaciekła, to znaczy, że warto to organizować. Jednak gdy w walkę o końcowy sukces będą zaangażowane 3-4 zawodniczki, to będzie to mało interesujące.

AK: Zostając przy Norwegii. W tym sezonie prawdopodobnie nie będziemy mogli oglądać zawodów w Vikersund, na największej skoczni świata, ze względu na brak modernizacji, korekt, które zalecił FIS. Obiekt został stosunkowo niedawno wybudowany, też ma już za sobą pewne zmiany. To nie jest lekka przesada ze strony władz?

JP: To jest takie tupnięcie nogą przez światową federację. Chodziło o poprawie wypłaszczenia, aby skoczkowie lądujący około 250 metra „nie zapadali się”. Ponieważ skoro Norwegowie dostali polecania, co do tego, aby obiekt był jeszcze bezpieczniejszy, to dostają oni teraz prztyczka w nos, skoro nie chcecie z nami współpracować, to nie musimy do was przyjeżdżać. Podobnie pewnie byłoby z Wisłą, a propos zmian, których wymagał FIS chociażby w przypadku wiatrołapów, które zostały zamontowane i dzięki temu ponownie mamy konkursy inaugurujące Puchar Świata. Jeśli jedni wykonują zalecenia federacji, a drudzy nie, to tym drugim trzeba pogrozić palcem i to miało miejsce.

AK: Wracając jeszcze do Polaków. Patrząc na lato i poprzedni sezon, jaka jest twoja prognoza na zbliżającą się zimę. Nasi skoczkowie będą w stanie obronić tytuł Mistrzów Świata, a Kamil Stoch ponownie powalczy o medale, albo włączy się również do walki któryś z innych naszych reprezentantów?

JP: Na pewno, tym bardziej, że MŚ będą imprezą docelową i w przypadku Kamila rozgrywaną, na jednej z jego ulubionych skoczni Bergisel, gdzie wygrywa tam ostatnio regularnie (2 razy z rzędu podczas Turnieju Czterech Skoczni). Stać naszych na zgarnięcie medali, obronę tytułu mistrzowskiego, ale rywale też nie będą próżnować. Niewątpliwe Austriacy skaczący u siebie, będą chcieli się zrehabilitować z ten marny, poprzedni sezon, kiedy nic im nie wychodziło. Mają nowego trenera, który bardzo mocno w nich wierzy i będą starali się przygotować jak najlepszą formą na MŚ. Mocni będą też Norwegowie, Słowenia się odradza, gdyż mają oni nieprzebrane możliwości, jeśli chodzi o młodych zawodników.

AK: Dziękuję za rozmowę.

FOT.goldenskate.com
UDOSTĘPNIJ
Miłośnik angielskiej piłki, ekstraklasowego piachu oraz dobrej whiskey. Dumny Sanniczanin. Komentator oraz pismak Radia Gol