German Masters 2012
German Masters 2012 / źródło: commons.wikimedia.org / fot. DerHexer

Północnoirlandzki snookerzysta Jordan Brown został triumfatorem tegorocznego Welsh Open. W niedzielnym finale Irlandczyk z Północy sensacyjnie pokonał Ronniego O’Sullivana 9-8 i zdobył swój pierwszy w historii tytuł rankingowy. To zdecydowanie największy sukces w karierze zawodnika, który jeszcze niedawno pracował na stacji benzynowej, a przed tym turniejem plasował się na 81. pozycji w rankingu snookerzystów.

Dziesiąty rankingowy turniej snookerowy w sezonie 2020/2021 – Welsh Open 2021 – został rozegrany w dniach 15-21 lutego 2021 roku w Celtic Manor Resort w Newport. Tytułu mistrzowskiego bronił Anglik Shaun Murphy. Do tegorocznego finału walijskich zmagań dotarli: 33-letni Jordan Brown i o 12 lat starszy Ronnie O’Sullivan. Lepszym – dość sensacyjnie – okazał się młodszy ze snookerzystów. Irlandczyk z Północy wygrał 9-8 i „zgarnął” swój pierwszy tytuł rankingowy w karierze.

W tegorocznym Welsh Open udział wzięło 128 snookerzystów, którzy zostali podzieleni na osiem sekcji (po 16 zawodników w każdej). Do drabinki numer 8 trafił m.in. Polak Kacper Filipiak. 25-latek odpadł jednak już w pierwszej rundzie. Jego pogromcą okazał się Anglik Jimmy Robertson, wygrywając pewnie 4-1.

No i tyle…

Opublikowany przez Blog Snookerowy Wtorek, 16 lutego 2021

Od początku turnieju fenomenalnie radził sobie natomiast finalista całych zmagań, Ronnie O’Sullivan. W czterech pojedynkach pierwszej fazy Anglik przegrał zaledwie jednego frame’a! Na drodze 45-latka próbowało stanąć kolejno trzech jego rodaków: Robbie Williams (4-0), Jimmy White (4-0), Martin Gould (4-0) oraz Chińczyk Zhou Yuelong (4-1).

Ćwierćfinałowy pojedynek z Alisterem Carterem nie doszedł do skutku. Powodem był zły stan zdrowia 41-letniego Anglika, przez co był on zmuszony oddać mecz walkowerem. W półfinale O’Sullivan trafił na Walijczyka Marka Williamsa, którego ograł równie gładko, co rywali z pierwszych rund turnieju. „Rakieta” wygrała 6-1 i zameldowała się w finale Welsh Open 2021.

Tak usłanej różami drogi do finału zdecydowanie nie miał Jordan Brown. 33-latek musiał się sporo natrudzić, aby awansować do pojedynku o tytuł. W pierwszych czterech rundach jego rywalami byli: Chińczyk Luo Honghao (4-0), Anglik Sam Craige (4-3), Szwajcar Alexander Ursenbacher (4-3) oraz kolejny z Anglików – Mark King (4-3).

W ćwierćfinale Brown – po pasjonującym pojedynku – pokonał Marka Selby’ego 5-4. Półfinałowe starcie to z kolei gładka wygrana 33-latka 6-1. Wyższość Irlandczyka z Północy musiał uznać Szkot Stephen Maguire. Tym samym pierwszy w historii finał rankingowego turnieju dla Jordana Browna stał się faktem.

Spotkanie o tytuł zdecydowanie lepiej rozpoczęło się dla niżej klasyfikowanego snookerzysty z Irlandii Północnej. Jeżeli cały turniej w jego wykonaniu był sensacją, to prawdopodobnie brakuje słów, by opisać to, co 33-latek wyczyniał na początku finałowego starcia.

Brown wygrał dwa pierwsze frame’y 59-28 i 66-25, co już było ogromną niespodzianką, bo przecież w roli bezapelacyjnego faworyta stawiano O’Sullivana. Ten odgryzł się dość szybko. Już w trzeciej partii ograł północnoirlandzkiego snookerzystę do zera, samemu zdobywając 75 punktów.

Czwarty i piąty frame to tzw. „istny kosmos”. Brown zwyciężył 137-0 i 107-0 (w drugim z nich zanotował breaka 107) co dało mu prowadzenie 4-1, a każdego fana snookera wprowadziło w istny zachwyt i podziw dla umiejętności byłego pracownika stacji benzynowej.

Podrażniony tym faktem O’Sullivan odpowiedział w równie imponującym stylu, triumfując 135-0 oraz notując breaka 135. Anglik wygrał także kolejnego frame’a (121-14, break 121), czym mocno zbliżył się do swojego rywala. Na tablicy wyników widniał rezultat 4-3, który następnie przeobraził się w 5-3, gdyż ósma partia padła łupem Browna 67-36, co zakończyło sesję popołudniową.

Wieczorem O’Sullivan zdecydowanie wziął się za odrabianie strat. Trzy pierwsze frame’y i od razu trzy zwycięstwa 45-latka (58-44, 68-0, 71-8), czym Anglik wyszedł na prowadzenie w finale 6-5. Wydawało się, że szanse Browna na tytuł zaczynają maleć.

Nic bardziej mylnego. 33-letni północnoirlandzki snookerzysta odrobił stratę jednej partii (68-43), doprowadzając do remisu 6-6, by chwilę później odzyskać utracone prowadzenie. Uczynił to w bardzo dobrym stylu, triumfując 102-24.

Ostatnie partie to prawdziwa wymiana „cios za cios”. Doprowadzenie przez O’Sullivana do stanu 7-7 (64-0) na niewiele się zdało, ponieważ za moment Brown znów miał frame’a przewagi, wygrywając piętnastą rozgrywkę 69-25. O’Sullivan ponownie odpowiedział, 119-0 i break 119 mówią same za siebie. Tym samym sześciokrotny mistrz świata doprowadził do decidera.

W nim wojnę nerwów – sprawiając jednocześnie jedną z największych niespodzianek w historii snookera – wygrał absolutny outsider. Brown do tej pory tylko raz zameldował się w najlepszej ósemce rankingowych zawodów. Irlandczyk z Północy zwyciężył 74-1 (break 74), kończąc całe spotkanie wynikiem 9-8.

Za zwycięstwo w Welsh Open 2021 33-latek zarobił 70 tysięcy funtów brytyjskich. Dla Browna to zdecydowanie największy sukces w jego karierze. Przypomnijmy, że północnoirlandzki snookerzysta przed tym turniejem plasował się na 81. pozycji w rankingu, a jeszcze trzy lata temu pracował na stacji benzynowej. Zwycięstwo w walijskich zmaganiach zapewniło mu także udział w Champion of Champions, zaplanowanych na końcówkę bieżącego roku.

Ledwo odetchnęliśmy po emocjach, które towarzyszyły nam przy śledzeniu poczynań snookerzystów w turnieju Welsh Open 2021, a już czekają nas kolejne. Dziś, 22 lutego o godzinie 20:00 rozpocznie się Players Championship 2021. Jest to jedenasty turniej rankingowy w tym sezonie, który trwać będzie do niedzieli, 28 lutego. Tytułu mistrzowskiego broni Anglik Judd Trump.

ZOBACZ TAKŻE: MŚ w Pokljuce: Sturla Holm Lægreid zgarnia ostatni złoty medal mistrzostw!

UDOSTĘPNIJ
Bartosz Pająk
Piłkarz, sędzia, spiker na meczach czwartoligowego Orlicza Suchedniów. Prywatnie sympatyk Manchesteru United, polskiej Ekstraklasy i pierwszej ligi. W wolnych chwilach miłośnik transportu kolejowego.